„Cień się chwieje, poróżniony z mogiłą”

piątek, 22 kwietnia 2011

Nigdy i nigdzie pustka nie była taką radością, jak pustka Tego grobu…

Niech radość wypełni serca,
światło oczy,
czułość dłonie,
a pokora rozum.

Wesołego Alleluja!




Nad brzegami zagęstwionych nicości
Szumi wiara w wiekuiste sitowie.
Nikt już nie dba o swe ciało i kości!
Nikt nikomu nic już odtąd nie powie!

Z resztek życia śmierć swawolna po ciemku
Wydmuchuje bańkę trudną i złotą,
By przyświecać młodziuchnemu widemku,
Co się bawi skrzepłą w kukłę tęsknotą.

Z zaprószoną wspomnieniami źrenicą
Cień zmarłego, co drętwotę pokonał,
Mknie pośmiertnie urojoną ulicą,
Aby wśnić się w dom, gdzie mieszkał i skonał.

W rozwiewisku zagrobowej pokrzywy
Dziwaczeje pleśniejąca Niedziela...
Szukam brata, który nie był szczęśliwy!
Szukam siostry, co nie znała wesela!

Cienie, cienie! Darmo w mroku was gonię!
Pustkę tylko chwytam dłońmi obiema...
Więc nie wszyscy tu się znajdą po zgonie?
Więc są tacy, których nie ma, bo nie ma?

Nie ma mgły tej, co tak chciała być duszą,
By się snami do wieczności sposobić!
O, te bóle, które bolą, bo muszą!
O, ta rozpacz, która nie wie, co robić!

Już się gwiezdne poniszczyły zamiecie –
Cień się chwieje, poróżniony z mogiłą,
Coś innego stać się pragnie w zaświecie,
Coś innego, niż to wszystko, co było!...


Bolesław Leśmian Za grobem

The Pulitzer Prizes 2011

wtorek, 19 kwietnia 2011

18 kwietnia zostali ogłoszeni laureaci nagrody Pulitzera 2011.

W prestiżowej kategorii Służba publiczna nagrodę otrzymała gazeta "Los Angeles Times".

W kategorii Poezja – Kay Ryan za The Best of It: New and Selected Poems, w kategorii Dramat – Bruce Norris za sztuke Clybourne Park, natomiast w kategorii Beletrystyka – Jennifer Egan za powieść A Visit from the Goon Squad.

Nagrodę Pulitzera przyznaje się w dwudziestu jeden kategoriach, w dziedzinie dziennikarstwa, muzyki, dramatu oraz literatury. Ufundował ją amerykański dziennikarz Joseph Pulitzer. Pierwszy raz została przyznana 4 czerwca 1917 roku.
Laureatów wybiera jury działające przy Wyższej Szkole Dziennikarstwa Uniwersytetu Columbia.
W tym roku nie została przyznana nagroda w dziedzinie dziennikarstwa w kategorii Breaking News.

Więcej informacji na stronie www.pulitzer.org

Kobieta z 13 portretów

sobota, 16 kwietnia 2011

Kiedy w roku 1962 Andy Warhol stworzył portrety Marilyn Monroe, jej wiersze, listy i osobiste notatki leżały ukryte głęboko w szufladzie zamkniętej na klucz. Portrety miały stanowić w zamyśle twórcy odrealnienie kobiety-legendy, jako swoiste ikony, na które zostały nałożone jaskrawe i intensywne plamy kolorów realnie abstrakcyjnych dla przedstawianego wizerunku. Na tym miało polegać odbrązowienie rodzącej się legendy, przy jednoczesnym straceniu jej z hollywoodzkiego Olimpu bogów. Kobieta miała stać się bliższa kulturze masowej. Zabieg ten, doskonale się udał. Nie tylko portrety gwiazdy, ale też środki masowego przekazu oraz role jakie wykreowała w Słomianym wdowcu, czy Mężczyźni wolą blondynki przyczyniły się do wizerunku słonecznej i promiennej pin-up girl.

Bardzo często, nadal jeszcze istniejący we współczesnej kulturze portret Marilyn Monroe to portret ze znanych filmów z jej udziałem, to portret wykreowany dla potrzeb kultury popularnej w której się narodził i trwał przez wiele lat. Opublikowane niedawno Fragmenty to wiersze, zapiski intymne oraz listy Marilyn Monroe, które burzą znany dotychczas obraz kobiety.

Marilyn Monroe czytająca Heinricha Heinego, Ulissesa Jamesa Joyce’a, czy Źdźbła trawy Walta Whitmana, to tylko niektóre ze zdjęć zamieszczonych we Fragmentach. Zachwycała się Czternastoletnią tancerką, jedyną rzeźbą Edgara Degasa, którą artysta zdecydował się pokazać publiczności, została sfotografowana przeglądając książkę o Goi, oraz w trakcie rozmowy z angielską poetką Edith Sitwell.
Publikacja zawiera notatki z dwóch notesów „Rekord”, przemyślenia i refleksje z okresu małżeństwa z Arthurem Millerem z Parkside House w Surrey, w okresie w którym aktorka pracowała nad filmem Książę i aktoreczka z Laurence’em Olivierem, Zapiski kuchenne, dwa listy do psychoterapeutów – doktor Margaret Hohenberg oraz doktora Ralpha Greensona, a także pisemne odpowiedzi do udzielonego wywiadu oraz wiersze.
Oto jeden z nich:

Tylko cząstka nas
może dotknąć cząstki drugiego człowieka –
czyjaś prawda jest tylko
czyjąś prawdą – niczym więcej.
Możemy dzielić się jedynie
cząstka którą inni są zdolni zrozumieć
i tak oto jesteśmy
prawie zawsze sami.
Jako że najwyraźniej tak się dzieje
również w naturze – w najlepszym razie
nasz rozum mógłby zająć się szukaniem
samotności drugiego człowieka.


To inna Marilyn. Nie ta, której obraz wykreowała kultura masowa. Marilyn nieznana. Intelektualistka, wyjątkowo wrażliwa perfekcjonistka, kobieta poszukująca miłości idealnej, dla której poświęcenie i cierpienie były w sposób naturalny wpisane w naturę człowieczeństwa. Dla której szczęście nie było tylko słowem, które się wypowiada w chwilach wielkiej i długotrwałej radości, ale górą lodową, na szczyt której trzeba się mozolnie wdrapywać, nieustannie raniąc się i wpadając do lodowatego oceanu.

„Zbyt wiele szczęścia”

sobota, 9 kwietnia 2011

Co takiego może się wydarzyć w dzieciństwie, co będzie miało wpływ na dorosłe życie? Jakie wydarzenie może zostać zapomniane, a jakie musi być pamiętane i ciągle przypominane? Jak może wyglądać spotkanie z seryjnym mordercą, który nadal pozostaje na wolności? Czy perspektywa czasu w określonych sytuacjach nie jest jedynym wzorem, dzięki któremu możliwe jest zrozumienie wydarzeń z przeszłości? Co wyrasta z pragnienia, które jest pielęgnowane wiele lat? I wreszcie: Jakie wydarzenia mogą być katalizatorem powodującym powstawanie fikcji i czym się charakteryzuje zniewolenie myśli?

Dziesięć opowiadań Alice Munro z jej najnowszego tomu zatytułowanego Zbyt wiele szczęścia, konsekwentnie portretuje wydarzenia zwyczajne i codzienne, w których znaczące role odgrywają kobiety.
Z pozoru banalne sytuacje doprowadzają do zmian w osobowości kobiet, do zmiany poglądów i odkrywania własnych pragnień, potrzeb, jednocześnie odsłaniając przy tym indywidualny świat zawierający wachlarz wrażliwości.

Proza Alice Munro jest spokojna i klarowna, poukładana, czasami nawet hermetyczna, ale obrazy w niej ukryte powodują uchylenie szaty rzeczywistości pod którą czytelnik może dostrzec zupełnie nowe i nieoczekiwane istnienie świata po drugiej stronie. Pod spokojnym płaszczem ukrywają się emocje o wyjątkowej intensywności działania. Czytelnik oczarowany harmonią i symfonicznością utworów, z czasem zaczyna doświadczać narastającego niepokoju wynikającego z ich treści i czuje, że coś się musi wydarzyć. Czuje nadciągające fatum, które pragnie ukazać swoją twarz z zawiązanymi ustami; zniewolone, zamknięte i rzeczywiste. Albo też przeczuwa obecność greckiej Ananke, która zmusza bohaterów do bezwzględnego podporządkowania się przeznaczeniu, na przemian z Tyche, która obdarza ich poczuciem spełnienia i szczęścia.
Bohaterowie opowiadań Alice Munro ze Zbyt wiele szczęścia, posiadają charaktery i osobowości bohaterów z wielotomowych powieści. Zarówno psychologia głębi, jak i piękno opowieści pozostają cechami znamiennymi dla prozy Munro.
Jak przypomina Agnieszka Kuc – tłumaczka prozy Munro – w 2006 roku, we Florencji, została zorganizowana konferencja psychiatrów i psychoterapeutów poświęcona prozie Alice Munro, a w szczególności postaciom z utworów pisarki. Skomplikowana konstrukcja psychologiczna oraz dychotomia wyróżniająca bohaterów, otwiera nowe znaczenia dla literackiego opisu wzajemnych relacji pomiędzy kobietą a mężczyzną, żoną a mężem, rodzicami a dziećmi, a także pomiędzy przyjaciółmi i wreszcie – między obcymi dla siebie ludźmi. Ukazana niejednokrotnie całkowita niezdolność międzyludzkiego porozumienia oraz wzajemne życie razem, ale obok siebie – nie ze sobą, czyni z tych opowiadań zwierciadła w których odbijają się wraz z najdrobniejszymi detalami obrazy rzeczywistych ludzkich osobowości i ich skomplikowanej psychiki. Literatura zyskuje wyjątkowe połączenie: obyczajowości i realizmu z psychologią głębi i poetycką precyzją.

Coś tu się przecież wydarzyło. Każdy ma w życiu zaledwie kilka takich miejsc, a może tylko jedno – to, gdzie coś się naprawdę zdarzyło. Wszystkie inne schodzą na plan dalszy.
Wiem oczywiście, że gdybym dzięki naszym niezatartym stygmatom rozpoznał Nancy – na przykład gdzieś w metrze, w Toronto – oboje zdobylibyśmy się co najwyżej na krótką zwyczajową pogawędkę bez znaczenia, pospieszne przytoczenie kilku nieistotnych faktów z życiorysu. Zwróciłbym uwagę na jej policzek, może po operacji plastycznej, a może wciąż oszpecony, ale najprawdopodobniej nie nawiązałbym do tego ani jednym zdaniem. Może zapytałbym ją o dzieci. Niewykluczone, że miałaby dzieci, bez względu na to, czy przeszła operację, czy nie. Jeszcze o wnuki. I o karierę zawodową. O własnej prawdopodobnie nie musiałbym za wiele mówić. Oboje z pewnością czulibyśmy się zakłopotani i dążylibyśmy do jak najszybszego zakończenia tej sztucznej rozmowy.
Czy takie spotkanie coś by zmieniło?
Odpowiedź brzmi: oczywiście, i: na jakiś czas, i: wcale.


Alice Munro Twarz, opowiadanie z tomu Zbyt wiele szczęścia

Skrzypce, fortepian, Coco i Puszkin

wtorek, 5 kwietnia 2011

Amy Chua jest profesorem prawa na Uniwersytecie Yale. Urodziła się w Champaign w Illinois, jako córka chińskich imigrantów z Filipin. Obserwując zachodni model wychowania dzieci, przy jednoczesnym wzrastaniu w chińskim modelu wychowania, doszła do wniosku, że zdecydowanie lepszym modelem wychowawczym jest model chiński.

Już w pierwszym rozdziale swojej książki, autorka przedstawia skróconą listę rzeczy, których swoim córkom – Sophii i Louisie, wychowywanym według modelu chińskiego – nigdy nie było wolno robić.

Bojowa pieśń tygrysicy oprócz tego, że stała się bestsellerem "New York Timesa", jest również jedną z najbardziej kontrowersyjnych książek ostatnich miesięcy. Model wychowania który opisuje Amy Chua, zdecydowanie odbiega od stereotypowego wychowania dzieci, jaki jest znany, akceptowany i stosowany przez wielu rodziców nie tylko w Stanach Zjednoczonych, lecz także w większości państw europejskich. Rozwój dziecka ze szczególnym uwzględnieniem jego indywidualnych potrzeb i preferencji, wypływających nie tylko z wyjątkowych uzdolnień dziecka, lecz także z mód obecnie panujących, nie ma nic wspólnego z modelem jaki zdecydowała się wybrać autorka.
Czy jeżeli dziecko zamiast szóstki otrzyma z klasówki piątkę lub czwórkę, to jest powód do dumy dla rodziców i czas rozpocząć tyradę pochwał pod adresem dziecka?
Czy te pochwały już mają stanowić formę nagrody, czy dopiero nagrodą będzie nowa gra komputerowa, albo może po prostu nowy komputer?
Czy jeśli oczekiwania względem dziecka, odnośnie osiągnięcia przez niego najlepszych wyników w edukacji, będą wymagały od niego poświęcenia nie dwóch godzin na naukę, a trzech, przeczytania nie tylko jednej książki, lecz dwóch kolejnych, to czy będą to wymagania zbyt wygórowane, jeśli rodzić wie, że dziecko stać na zdecydowanie lepsze oceny, niż uzyskiwane dotychczas?
Czy nie jest tak, że przeczytane książki i dodatkowa godzina nauki staną się lokatą przyszłościową, z której to dziecko będzie miało dziesięciokrotne lub dwudziestokrotne zyski?

Tylko z pozoru Amy Chua przedstawia sposób wychowania mało atrakcyjny dla współczesnych rodziców. Wymagający wielkich poświęceń z obu stron. Ogromnego nakładu czasowego oraz wyjątkowych zdolności organizacyjnych przy szybkim tempie życia i nadmiarze codziennych obowiązków.
Książka Bojowa pieśń tygrysicy musi pozostawać lekturą kontrowersyjną, bo sam współczesny model wychowania dzieci również pozostaje kontrowersyjny. I to także ten model zachodni, prawdopodobnie nawet bardziej od prezentowanego modelu chińskiego. A przy próbie ich porównania, nie sposób przemilczeć różnic w osądach, nie podejmować polemiki czy chociażby nie podkreślić odmienności w zdaniach dyskutantów.
Czy to, co napisała Amy Chua przekonuje? Czy stosowane przez nią metody wychowawcze dają gwarancję dobrych owoców w przyszłości, a w teraźniejszości mogą stać się złotym środkiem? I czy rzeczywiście stoją w opozycji do indywidualizmu?
Posłuchajmy Bojowej pieśni tygrysicy.
Szczególnie polecam!

I jeszcze jedno –

Oto skrócona lista rzeczy, których (…) Sophii i Louisie, nigdy nie wolno było robić:

• nocować u koleżanki
• bawić się tamże
• grać w szkolnym przedstawieniu
• narzekać, że nie grają w szkolnym przedstawieniu
• oglądać telewizji i grać w gry komputerowe
• decydować o wyborze kółek zainteresowań
• dostawać oceny niższe niż szóstka
• nie być najlepszymi w klasie ze wszystkich przedmiotów z wyjątkiem dramatu i gimnastyki
• grać na czymś oprócz fortepianu lub skrzypiec
• nie grać na fortepianie lub skrzypcach.

Obraz potrójny człowieka

sobota, 2 kwietnia 2011

Emocje cechuje różnorodność. Przy spotkaniu, zawsze są inne. Zderzając się z nową rzeczywistością pozwalają się pochłaniać, bądź też same pochłaniają. Wywierają wpływ, lub są gotowe poddać się wpływom. Mogą przybierać klasyczne kształty zamknięte w formy, na przykład – koloru, jak na palecie malarza. Spontaniczność emocji jest naturalną ich cechą. Rozlewają się w człowieku, nakładają na siebie, zmieniają się, intensywnieją lub tracą ostrość, blakną, bledną i stają się nieistniejącą pustką, bo w chwili znikania już pojawiają się nowe, inne, których źródła wyznaczają dla nich kolejne istnienia.
Emocje to ogród, w którym czas i zdarzenie są ogrodnikami.

Intelekt cechuje harmonia. Zamknięta w przestrzeni myśli, w której świat rozbijany na atomy odkrywa swoje znaczenia i odsłania to, co następuje jedno po drugim. Logiczność staje się cechą wiodącą. Bariery i ściany wcale nie są przeźroczyste, gładkie, chłodne i szklane. Są chropowate i pełne ukrytych szczelin. Piasek to nie garść substancji przelatującej przez palce. Piasek to misterna praca potrzebna do zbadania struktury rzeczywistości. Ontologia piasku, przestrzeni, rzeźby, morza, łez i uśmiechów. Metafizyka orientalnych lilii. Intelekt buduje z myśli przestrzenie, pośród nowych wiszących ogrodów Semiramidy.
Intelekt to marmur kararyjski.

Wolę cechuje wolność. Jest to wolność absolutna. Nikt, ani nic nie może wywierać wpływu na wolność woli, ani też nikt i nic nie może jej zniewalać. Wola pozostaje pragnieniem i sensem w kierunku doświadczenia i zdarzenia. Zostaje ukierunkowana przez naturę człowieka i staje się uobecnieniem jego dążenia do poznania, a w konsekwencji obrazem jego dokonania i doświadczenia. Jest rzeką, która płynąc zabiera ze sobą szare piórko ptaka i wielki okręt, omija skały i kamienie, albo roztrzaskuje się o nie.
Wola to bezbrzeżna czystość i bezgraniczne zaufanie.


Karol Wojtyła
PROFILE CYRENEJCZYKA
CZĘŚĆ II
TERAZ JUŻ ZACZYNAM ROZRÓŻNIAĆ
POSZCZEGÓLNE PROFILE

12. CZŁOWIEK EMOCJI

Ty się nie męczysz miłością, która cię wciąż zalewa.
Oto plama entuzjazmu, plama powabna i płytka.
Gdy wyschnie – czy czujesz pustkę?

Między sercem a sercem jest przerwa,
w którą wchodzi się bardzo powoli
– wówczas wzrok się oswaja z barwą, a ucho z rytmem.

Więc kochaj idąc w głąb i docierając do woli,
by nie czuć ucieczki serca i myśli męczącej kontroli!

13. CZŁOWIEK INTELEKTU

To, co odbiera życiu i różnorodność, i powab,
i smak przygody wielkiej, i spontaniczność, i oddech.

Jak ciasno jest w twoich formułach, pojęciach i sądach,
które są treści zagęszczeniem, a treści zarazem tak głodne.

Nie łam tej we mnie bariery, bo bardzo potrzebna wszystkim.
Każda droga człowiecza prowadzi w kierunku myśli.

14. CZŁOWIEK WOLI

Moment woli bezbarwny i ciężki jak uderzenie tłoka
albo znów ostry jak szpicruta,
moment, który się na ogół
tak nie narzuca
nikomu,
tylko mnie –
nie dojrzewa z uczuć jak owoc słodki,
nie wyłania się z myśli,
skraca drogę –
gdy przychodzi, muszę go podźwignąć,
i czynię tak na ogół.

Nie ma miejsca na serce i myśl,
jest tylko ten moment, który wybucha
we mnie jak krzyż.