„Milczący zamek” Kate Morton. Epilog lata

poniedziałek, 26 września 2011

Są takie powieści, które nas – czytelników – potrafią zaskakiwać swoim klimatem, złożoną osobowością bohaterów, eleganckim oraz bogatym językiem, ukrytą w nich tajemnicą, dokładnością opisów czy też wyjątkowo interesującym zakończeniem. Suma tych wszystkich wymienionych, daje wynik, który jest dla nas zapowiedzią rozszerzenia listy powieści ulubionych, czyli takich, do których zechcemy wracać, po które się sięga jak po ciepły koc, albo filiżankę ulubionej herbaty.
Już po raz trzeci sięgam po powieść Kate Morton, australijskiej pisarki, dla której pisanie powieści jest nierozerwalnie połączona z miłością do literatury. W każdej z trzech jej książek, czytelnik może wyczuć coś, co cechuje pisarza zakochanego w opowieściach; jakaś subtelna nić przeplata wydarzenia, łącząc ze sobą wszystko, co powinno stanowić całość przekazywanej historii, co musi być ze sobą złączone jak kartki książki – każda w odpowiedniej kolejności.

I tym razem Kate Morton nie zawodzi swoich czytelników. Milczący zamek to opowieść o rozstaniach i powrotach, o poszukiwaniu prawdy i o jej odkrywaniu. Jest to również powieść o powstawaniu opowieści, o narodzinach książek, które nas poruszają do głębi, tak bardzo, że są dla nas przewodnikami, punktami odniesienia i drogowskazami na przyszłość. Wyznaczają drogę, i to dzięki nim stajemy się tym, kim jesteśmy. Tak jak główna bohaterka Milczącego zamku – Edith Burchill – redaktorka londyńskiego wydawnictwa Billing & Brown, która pragnie odkryć tajemnicę dzieciństwa swojej matki, zrozumieć ojca, a tym samym odkryć własne korzenie. Czy miłość do literatury można odziedziczyć?

Po rozstaniu z mężem i wyprowadzce z dużego mieszkania, mieszczącego się w centrum Londynu, Edie próbuje odkryć tajemnicę dawno zaginionego listu, który właśnie przyszedł do jej matki Meredith. Adres zwrotny to Zamek Milderhurst, nadawcą zaś jest Juniper Blythe – córka tragicznie zmarłego pisarza Raymonda Blythe’a, autora słynnej, klasycznej już powieści – Prawdziwa historia Człowieka z Błota.
Edie postanawia dotrzeć do nadawczyni listu. Odwiedza Zamek Milderhurst i jego trzy mieszkanki, wiekowe córki słynnego pisarza – bliźniaczki Percy i Saffy oraz ich młodszą siostrę Juniper.
Meredith jako dziecko, w 1939 roku została ewakuowana z Londynu i zamieszkała w Zamku Milderhurst razem z rodziną Blythe. W 1941 roku, po powrocie do domu – jak twierdzi siostra matki Edith – Meredith zmieniła się. Stała się bardziej zamknięta w sobie, niedostępna i małomówna. To właśnie w tym okresie powinna otrzymać do Juniper zaginiony list, który odnalazł się po latach. Edith próbuje dociec prawdy i zrozumieć, co takiego działo się przez te półtora roku w zamku, podczas których jej matka zaprzyjaźniła się z najmłodszą córką pisarza.
Dodatkowo Edie pamięta z okresu wczesnego dzieciństwa, jak razem z matką stały pod bramą zamku, jednakże Meredith zaprzecza i twierdzi, że nigdy po 1941 roku nie odwiedzała Zamku Milderhurst.

Edie nie tylko odwiedzi siostry i odkryje tajemnicę matki, ale także zbliży się do niej i zrozumie ją. Dodatkowo stanie się dziedziczką tajemnicy Percy, i jako jedyna pozna prawdziwą historię Człowieka z Błota. Dowie się kim był, co się z nim stało i dlaczego siostry prawie nigdy nie opuszczały zamku.
Na życzenie Persephone Blythe, Edie ma napisać wstęp do nowego wydania Prawdziwej historii Człowieka z Błota. Czy zaskakująca geneza powieści Raymonda Blythe’a powinna ujrzeć światło dzienne? Czy tajemnica trzech sióstr: Persephony, Seraphiny i Juniper powinna zostać odkryta? Czy czytelnicy i miłośnicy powieści, powinni poznać jej prawdziwą historię?

Milczący zamek jest urzekającą historią narodzin tajemnicy, której odkrycie pociągnie za sobą smutek i cierpienie wielu osób. To opowieść o tym, jak miłość do książek może pomóc w zbudowaniu i odbudowaniu wyjątkowych więzów rodzinnych. To wreszcie opowieść o samotności ukrytej pod płaszczykiem twardego charakteru i niezłomnych postanowień.
Milczący zamek Kate Morton to książka – bliskie spotkanie. Opowieść, która wywołuje podobne uczucia do takich, które odczuwamy, kiedy czytamy dziennik lub pamiętnik bliskiej osoby.

A dla mnie to książka-wspomnienie odchodzącego lata i radosnych chwil pewnego ciepłego wieczoru:)

Wyjątkowo polecam na jeszcze słoneczne dni, i już coraz dłuższe wieczory:)

Zaczęło się od listu, który zaginął dawno temu i czekał pół wieku w torbie z niedoręczoną korespondencją na ciemnym strychu w Bermondsey. Czasami rozmyślam o tych setkach listów miłosnych, rachunków sklepowych, kart urodzinowych i pocztówek, wzdychających i pęczniejących od nieprzekazanych wiadomości, które szeptały do siebie w ciemnościach, czekając, aż je ktoś odkryje. Powiadają, że list pragnie odnaleźć swojego adresata, i prędzej czy później, czy się tego chce, czy nie, napisane słowa zawsze znajdą drogę, aby ujrzeć światło, aby ujawnić światu swoje sekrety.
Wybaczcie mi, jestem romantyczką. To skutek długich lat ślęczenia przy latarce nad dziewiętnastowiecznymi powieściami, kiedy rodzice myśleli, że śpię. Chcę powiedzieć, że to dziwne: gdyby Arthur Tyrell był nieco bardziej odpowiedzialnym człowiekiem i w Wigilię 1941 roku nie wypił o jedną szklankę grogu za dużo, po czym zamiast dokończyć roznoszenie poczty, nie wrócił do domu i nie zasnął pijackim snem, gdyby torba z niedoręczoną korespondencją nie wylądowała wciśnięta na strychu, ukryta starannie aż do jego śmierci pięćdziesiąt lat później, kiedy jedna z córek listonosza wygrzebała ją ze sterty rupieci i zadzwoniła do „Daily Mail”, wszystko potoczyłoby się inaczej. Dla mojej mamy, dla mnie, a zwłaszcza dla Juniper Blythe.


Kate Morton Milczący zamek

O wróżkach, najadach i czarownicy

piątek, 23 września 2011

Kendra i Seth spędzają wakacje u dziadka Sorensona, podczas gdy ich rodzice wraz z pozostałą częścią rodziny wybrali się w rejs wokół Skandynawii. Takie wakacje nie zapowiadały dobrej zabawy. Kendra wiedziała, że dziadek wcale nie zaprosił ich do siebie, żeby odpoczęli przed pójściem do szkoły. Słyszała jak mama poprosiła dziadka, żeby zgodził się nimi zająć na czas nieobecności rodziców.

Dziadek nie wydaje się być uszczęśliwiony przyjazdem wnucząt, a babcia gdzieś wyjechała w bardzo pilnej sprawie. Dom i ogród wzbudzają w dzieciach niemałe zainteresowanie, dodatkowo las otaczający domostwo stanowi dla Kendry i Setha tajemniczą zagadkę. Dziadek surowo zabronił wchodzić do lasu i do stodoły, zawierając z dziećmi pewien układ korzystny dla obu stron. Ale ciekawość Setha nie daje mu spokoju. Chłopiec wchodzi do lasu. Spotyka tam starą kobietę, mieszkającą w spróchniałym pniu drzewa, próbującą rozsupłać węzeł na grubym sznurze.
Kendra natomiast przez okno pokoju dostrzega Dale’a, pomocnika dziadka, wynoszącego w foremkach mleko; jak później przekonuje dziewczynkę – rzekomo dla zwierząt. Dzieci czują, że dziadek Sorenson skrywa jakąś tajemnicę, a złamanie wcześniej ustalonych zakazów może prowadzić do jej odkrycia.
Wydarzenia błyskawicznie następują, jedno po drugim. Dzieci poznają świat magicznego miejsca, którego ich dziadek jest strażnikiem. Poznają świat pięknych i próżnych wróżek oraz mroczą tajemnicę wiedźmy ze spróchniałego drzewa – Muriel Taggert. Dowiedzą się gdzie jest babcia, co się kryje w stodole, dlaczego wróżek nie wolno zamykać w domu na noc i co wspólnego z Baśnioborem ma „Gwiazda Wieczorna”.
Seth razem z dziadkiem i całym Baśnioborem znajdą się w wielkim niebezpieczeństwie, a Kendra jako jedyna będzie w stanie im pomóc. Żeby tego dokonać, będzie musiała zrobić coś, co do tej pory nie udało się żadnemu śmiertelnikowi…

Rzadko się zdarza, że współczesne baśnie wywołują tyle prawdziwych emocji i poruszają dawno zastałe pokłady fantazji dorosłych czytelników – jeśli już takowi zdecydują się sięgnąć po baśń – co powieść Brandona Mulla Baśniobór. Jest to pierwsza część cyklu przygód Kendry i Setha w baśniowym rezerwacie magicznych istot. Książka jest doskonałą lekturą nie tylko dla młodych czytelników. Jej wartka akcja, szybkie i nieoczekiwane zwroty akcji, fantazyjność, przejawiająca się w opisach detali magicznych istot i miejsc, do których trafiają bohaterowie zwróci uwagę również dorosłego czytelnika, któremu podobały się takie dzieła jak Władca Pierścieni J.R.R Tolkiena czy pięcioksięgi Belgariada i Malloreon Davida Eddingsa.
Powieść oprócz swej zachwycającej baśniowości, wyczula młodego czytelnika na ważne kwestie natury etyczno-moralnej, a dorosłemu przypomina o trudnościach z nimi związanych i o wielkiej wadze wychowawczej, która zostaje nałożona na rodziców.
Książkę kończą Tematy do dyskusji, stanowiące doskonałe zagadnienia do rozwinięcia podczas zajęć szkolnych. Autor prezentuje jedenaście istotnych kwestii dla powieści, które mogą zostać rozwinięte w sposób uniwersalny dla szerokich potrzeb edukacyjnych.

Baśniobór jest debiutem powieściowym Brandona Mulla. Do chwili obecnej pisarz wydał pięć jego części. Już na początku grudnia, Wydawnictwo W.A.B. planuje wydanie drugiego tomu – Baśniobór: Gwiazda Wieczorna wschodzi.
Trwają prace nad ekranizacją Baśnioboru. Miejmy nadzieję, że nie będziemy musieli długo czekać na pierwszy film o przygodach Kendry i Setha:)

Kendra spojrzała na foremkę z mlekiem. „Wypij mleko”. Jeśli Seth robił jej kawał, to nagle stał się dziesięć razy lepszym aktorem niż do tej pory. Zanurzyła palec w mleku i oblizała go. Jej brat miał rację: było słodkie i ciepłe. Na moment oślepiło ją słońce i musiała zamrugać.
Obejrzała się na Setha, który właśnie podkradał się do niewielkiej grupki wróżek unoszących się w powietrzu. Trzy z nich miały skrzydła jak motyle, a jedna jak ważka. Widząc coś tak niesamowitego, Kendra nie zdołała stłumić okrzyku.
Znów popatrzyła na mleko. Wróżka ze skrzydłami kolibra piła je ze złożonej dłoni. Jeśli nie liczyć skrzydeł, wyglądała jak szczupła kobieta o wzroście nieprzekraczającym pięciu centymetrów. Miała długie ciemne włosy i lśniącą turkusową halkę. Prędko odleciała, gdy tylko Kendra się zbliżyła.
To nie mogło być autentyczne, prawda? Musiało istnieć jakieś wytłumaczenie. Jednak wróżki były wszędzie, blisko i daleko, lśniły żywymi kolorami. Przecież Kendra nie mogła zaprzeczyć, ze widzi to, co widzi.

(…)
Kendra chodziła ścieżkami ogrodu jak otępiała, wśród wróżek dostrzegła wszystkie możliwe rasy. Niektóre wyglądały jak Azjatki, inne – jak Hinduski, Afrykanki i Europejki. Były też takie, które mniej kojarzyły się z ludzkimi kobietami, miały niebieską skórę i szmaragdowe włosy. Kilka miało też czułki. Ich skrzydła bardzo się różniły, większość przypominała skrzydła motyli, ale były elegantsze w kształcie i olśniewająco ubarwione. Wszystkie wróżki połyskiwały jasno, jaśniej niż kwiaty w ogrodzie, tak jak słońce świeci jaśniej niż księżyc.

Brandon Mull Baśniobór

Finałowa siódemka Nagrody Literackiej Nike 2011

poniedziałek, 19 września 2011

Znamy już finałową siódemkę książek nominowanych do Nagrody Literackiej Nike 2011. Laureata wyłoni dziewięcioosobowe jury, w skład którego wchodzą: Adam Pomorski (prezes polskiego PEN Clubu, tłumacz, krytyk literacki i eseista), Edward Balcerzan (profesor Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, teoretyk literatury), Grażyna Borkowska – przewodnicząca jury (profesor Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, historyk i teoretyk literatury), Inga Iwasiów (profesor Uniwersytetu Szczecińskiego, literaturoznawca, pisarka i poetka), Iwona Smolka (krytyk literacki, pisarka i dziennikarka), Jan Gondowicz (krytyk literacki i tłumacz), Joanna Tokarska-Bakir (eseistka i antropolog kultury), Przemysław Czapliński (profesor Uniwersytetu Adama Mickiewicza, krytyk literacki) oraz Tomasz Fiałkowski (krytyk literacki i redaktor „Tygodnika Powszechnego”).

Finaliści Nagrody Literackiej Nike 2011:

1. Ignacy Karpowicz – Balladyny i romanse
2. Joanna Bator – Chmurdalia
3. Wojciech Nowicki – Dno oka. Esej o fotografii
4. Andrzej Stasiuk – Dziennik pisany później
5. Justyna Bargielska – Obsoletki
6. Marian Pilot – Pióropusz
7. Sławomir Mrożek – Dziennik tom 1, 1962–1969

Warto przypomnieć, iż Ignacy Karpowicz został zeszłorocznym laureatem Paszportu Polityki za powieść Balladyny i romanseZa rozmach, odwagę i poczucie humoru oraz zaufanie do czytelnika, który zostaje zaproszony do inteligentnej rozmowy o współczesności.
Justyna Bargielska za książkę Obsoletki, została nominowana do tej samej nagrody.
Zwycięzcę poznamy tradycyjnie w pierwszą niedzielę października.

Źródła informacji:
http://nike.org.pl
http://www.polityka.pl/paszportypolityki/laureaci2010

Literatura belle èpoque: Colette – „Klaudyna w Paryżu”

niedziela, 18 września 2011

Klaudyna razem ze swoim ojcem, Melanią i śnieżnobiałą Fanszetką przeprowadza się do Paryża. Dziewczyna nie może przystosować się do wielkomiejskiego gwaru, tłumów i upału, który w mieście staje się dla niej zupełnie inaczej odczuwalny niż na wsi. Brak jej świeżego powietrza, lasów i przestrzeni, dzięki której czuła się wolna.

Podróż, przyjazd, pierwsze dni na nowym miejscu, wszystko to gubi się we mgle rozpaczy. Zamieszkaliśmy przy ulicy Jacob, ubogiej i smutnej; okna wychodzą z obu stron na podwórze. Odrętwiała i zgnębiona patrzyłam, jak wnoszono jedna po drugiej paki z książkami, a potem meble, obce tu i nie na swoim miejscu, jak tatuś, podniecony i ruchliwy, przybijał półki, przesuwał biurko z jednego kąta w drugi i radował się na głos: „Do Sorbony dwa kroki, Towarzystwo Geograficzne tuż, Biblioteka Świętej Genowefy pod nosem!”.

Co dla ojca Klaudyny było szczęśliwym zrządzeniem losu, dla niej samej przybrało rozmiar dramatu. Nie mogąc przyzwyczaić się do nowej sytuacji, Klaudyna spędziła kilka miesięcy leżąc z gorączką w łóżku. Sytuacja ulega poprawie z chwilą, kiedy dziewczyna poznaje swojego dalekiego kuzyna Marcela oraz jego ojca Renauda. Delikatny Marcel okazuje się być bardzo zainteresowany dawnym, szkolnym związkiem Klaudyny i Łusi. Paryskie towarzystwo jest zaintrygowane i udaje prawdziwe oburzenie zachowaniem Marcela, a w szczególności jego – wywołującym rumieńce na twarzach rodziny i znajomych – związkiem. On sam zwierza się Klaudynie ze swojej miłości do tajemniczego Charliego.
Pewnego dnia podczas spaceru, Klaudyna spotyka Łusię. Zaczynają odżywać wspomnienia szkolnych lat. I nagle wszystko pomału znowu zaczyna się komplikować. O ile uroki Paryża nie stanowią same w sobie wielkiej atrakcji dla Klaudyny, o tyle odkrywane ich razem z ojcem Marcela, zaczyna przybierać dla dziewczyny zupełnie inny wymiar. Miasto zaczyna być widziane z innej perspektywy i w innym niż dotychczas świetle. Klaudyna zakochuje się w Renaudzie.

Colette, w drugim tomie przygód Klaudyny, znowu zaskakuje czytelników początku XX wieku. Oprócz śmiałych opisów i głośno wyrażanych przez bohaterkę uczuć i emocji, język prozy Colette nadal pozostaje doskonały pod względem swojej ironiczności, lekkości i błyskotliwego dowcipu. Klaudyna w Paryżu oprócz obrazu niegrzecznej bohaterki przynosi chwile refleksji nad latami dzieciństwa, w których Klaudyna upatruje źródło szczęścia i ostoję chroniącą przed zgiełkiem wielkiego świata. Motyw domu, tak dobrze znany nie tylko literaturze francuskiej, będzie miał swoje rozwinięcie w kolejnym tomie przygód Klaudyny. Przede wszystkim jednak osoba bohaterki skupia całą uwagę czytelników. Pomimo paryskiego upału i braku wiejskich przestrzeni, Klaudyna nadal pozostaje kobietą wolną. Nawet kiedy traci poczucie swojej wolności, autorka, która ją stworzyła, w inny sposób przypomina czytelnikowi o jej niezależności… i ucieczce z portretu eleganckiej damy z początku wieku.

Kto otrzyma w tym roku Nobla, a kto Bookera?

sobota, 17 września 2011

6 września została ogłoszona krótka lista kandydatów do nagrody Bookera. Spośród trzynastu książek wybrano sześć, które mają szansę otrzymać tegoroczną nagrodę. Dla wielu czytelników, a także i krytyków, zaskoczeniem był fakt, że do ścisłej czołówki nie została zakwalifikowana nowa powieść Hollinghursta – The Stranger's Child.

Szóstka finalistów to: Julian Barnes The Sense of an Ending, powieść o dojrzewaniu, wspomnieniach, rozstaniu i śmierci. Główny bohater – Tony – próbuje zrozumieć przyczynę samobójstwa swojego szkolnego przyjaciela, który ożenił się z jego byłą dziewczyną.
Kolejnymi nominowanymi są: Carol Birch Jamrach’s Menagerie, Patrick deWitt The Sisters Brothers, Esi Edugyan Half Blood Blues, Stephen Kelman Pigeon English oraz A.D. Miller Snowdrops.
Powieść Millera – Przebiśniegi – to błyskotliwy debiut. Książkę wydało niedawno wydawnictwo „Świat Książki”. Jest to historia miłości, zbrodni i upadku człowieka, którego skorumpowała nowa, amoralna, hedonistyczna Rosja w samym jej sercu, w bezwzględnej Moskwie.
Już 18 października poznamy nazwisko zwycięzcy.

Także w październiku, poznamy laureata najważniejszej literackiej nagrody. Komitet Noblowski dokona wyboru spośród nazwisk autorów, nad twórczością których we wrześniu trwają dyskusje. Również wśród czytelników i krytyków trwają spekulacje o to, komu przypadnie w tym roku to prestiżowe wyróżnienie. Oprócz nazwisk, które pojawiają się w corocznych dyskusjach – Philip Roth (tegoroczny laureat Man Booker International Prize), Amos Oz, Umberto Eco, Margaret Atwood, Adam Zagajewski, czy mało znany w Polsce - Ali Ahmad Sa'id Imbir o pseudonimie – Adonis, arabski poeta i krytyk literacki, który przyjechał w tym roku do Krakowa z okazji 2 Festiwalu Miłosza, pojawiają się nowe nazwiska, o których wspomina się coraz częściej. Przykładem może być kanadyjska pisarka, autorka wielopłaszczyznowych, trzymających w napięciu opowiadań – Alice Munro. Kiedy przed dwoma laty autorka została laureatką Man Booker International Prize, czytelnicy z całego świata zwrócili uwagę na jej twórczość.

Kto otrzyma w tym roku Nobla, a kto Bookera?
Nie wiem, ale już w tej chwili właściwa odpowiedź na to pytanie może być wiele warta:)

Nie/winność

niedziela, 11 września 2011

Richard Lafargue jest światowej sławy chirurgiem plastycznym. Mężczyzna posiada wiele – prestiż, umożliwiający mu pracę na własnych warunkach, jest właścicielem prywatnej kliniki, ma dom z otaczającym go zielonym ogrodem i stawem, w który zamieszkują śnieżnobiałe łabędzie. U boku Richarda stoi piękna, młoda kobieta – Ewa – która w towarzystwie wzbudza pożądanie u mężczyzn i zazdrość u kobiet.
Richard wiele lat temu stracił w tragicznym wypadku żonę, a jego jedyne dziecko – córka Viviane, przebywa w klinice psychiatrycznej.

Pomiędzy Richardem a Ewą istnieje bardzo silny fizyczno-psychologiczny związek, oparty na uczuciu, które w pierwszej ocenie można nazwać nienawiścią, ale które jest bardziej uzależniającym układem negatywnych symbiotycznych emocji. W momencie, kiedy na ustach Ewy pojawia się uśmiech, Richard z trudem może opanować wściekłość i gniew. Kiedy w oczach kobiety mężczyzna odnajduje cień strachu, na jego ustach zaczyna gościć uśmiech. Kobieta milczy, kiedy mężczyzna zmusza ją do prostytucji. Ewa wygrywa na fortepianie znienawidzoną melodię Richarda.
Kim są dla siebie? Kim jest Ewa?

Thierry Jonquet, twórca francuskiej powieści noir, nakreślił bardzo sugestywny obraz przedstawiający dramatyczny układ kata i jego ofiary. W powieści Tarantula żyje śmiercionośny bohater-pająk, który snuje lepką i niewidoczną sieć i oplata nią swoją ofiarę. Kto jest kim? Kto jest katem, a kto ofiarą?
Córka Richarda doznała pomieszania zmysłów po brutalnym gwałcie. Kobieta dokonuje okaleczeń własnego ciała. Lekarze są zgodni w swojej diagnozie – dziewczyna nigdy nie wyzdrowieje. Czworokąt bohaterów – Richard, Viviane, Alex i olśniewająco piękna Ewa – są ze połączeni niewinnością i grubą pajęczą nicią zbrodni.
Gwałt Viviane staje się przyczyną zemsty Richarda. Alexa dotyka ślepa bogini sprawiedliwości, a układ Richard – Ewa jest układem nieodwracalnym.

Nie zdradzę tajemnicy tożsamości Ewy, bo zniszczę tajemnicę tej powieści.
Warto jednak po jej przeczytaniu spróbować obrać tą opowiedzianą historię, jak owoc. Zdjąć z niej grubą skórę perwersji, brutalności, rozpaczy i gniewu, aż ukaże się delikatny miąższ materii utraty i ceny, jaka została wymierzona za brutalny gwałt. Cena życia, za cenę życia. W powieści brakuje opisu głębokich uczuć Ewy. Możemy się tylko domyślać jej cynizmu, ironii, złośliwości i nienawiści połączonych z oddaniem, zniewoleniem i być może… miłością. Brakuje również takiego samego opisu uczuć Richarda. Ból został podniesiony do monstrualnych rozmiarów postaci, która nie tylko kładzie długi cień na całe życie, ale staje się golemem – obecnością materialną, na zawsze połączoną ze swoim stwórcą.
Być może gdyby Tarantula Thierry’ego Jonqueta zawierała takie szczegółowe opisy stanów psychicznych bohaterów, ich emocji i uczuć, stała by się jedną z najlepszych powieści psychologicznych, jaka kiedykolwiek powstała. Ale dzięki temu, iż autor uczynił ją taką, jaka jest, czytelnik posiada olbrzymie możliwości interpretacyjne. Prawie nieograniczone. Tekst zmusza do myślenia. Światło rzucone na rolę kata i jego ofiary, przybiera zupełnie inną barwę niż wyłącznie bieli. Znowu – tylko biel nie jest dwuznaczna – parafrazując Margaret Atwood.

Na podstawie tej powieści Pedro Almodóvar nakręcił film pod tytułem Skóra, w której żyję. Polska premiera już 16 września.