„No i ja”. W samotnym i zakazanym mieście

sobota, 29 października 2011

Lou Bertignac jest wybitnie uzdolnioną nastolatką. Dziewczyna zamknięta w swoim szybko dojrzewającym świecie, kolekcjonuje słowa. Czasami całe zdania, bywa, że dla własnej potrzeby wymyśla teorie o możliwościach występowania wydarzeń, które ułatwiłyby jej kontakt z otoczeniem. W szkole nazywana jest „mózgowcem”. Marzy o wielkiej miłości i skrycie kocha – jak większość szkolnych koleżanek – starszego od siebie chłopaka z klasy – Lucasa.
Matka dziewczyny wiele lat temu zachorowała na głęboką depresję, spowodowaną nagłą śmiercią młodszej siostry Lou – Thad’s. Ojciec musiał jednocześnie poświęcić jak najwięcej czasu dorastającej wyjątkowo uzdolnionej córce, jak i swojej chorej, ciągle wymagającej opieki żonie.
Pewnego dnia, obserwując na peronie kolejowym ludzi wsiadających i wysiadających z zatłoczonych pociągów, Lou spotyka starszą od siebie, zaniedbaną i brudną dziewczynę. No – bo tak ma na imię bezdomna osiemnastolatka – budzi w Lou nieznane dotąd silne emocje, łączące chęć zaprzyjaźnienia się z nieznajomą z ciekawością poznania jej świata, tak bardzo różnego od światów wszystkich do tej pory poznanych ludzi. Lou obserwuje i słucha, starając się za wszelką cenę zaprzyjaźnić z No. Dziewczyna postanawia poprosić rodziców, aby wspólnie udzielili pomocy No i pozwolili dziewczynie zamieszkać razem z nimi.
Okazuje się, że do tej pory bezdomna dziewczyna oprócz własnych problemów i zagubienia, wnosi do mieszkania rodziny Lou nowe życie – i to nie tylko dla ojca wybitnie uzdolnionej nastolatki, lecz przede wszystkim dla jej chorej matki, która w bardzo ograniczonym stopniu nawiązywała kontakt z otoczeniem.
Matka Lou powraca do dawnego życia. Kobieta zaczyna dbać o dom, wychodzić po zakupy, nawet udaje jej się porozmawiać ze swoim byłym szefem, w sprawie ewentualnego powrotu do pracy. No również szuka pracy, i po pewnym czasie znajduje ją. Jednakże okazuje się ona mieć fatalny wpływ na życie młodej dziewczyny. Pracodawca wykorzystuje No do wszystkich uciążliwych zadań i zmusza ją do pozostawania dłużej – nie płacąc za nadgodziny.
Wszystko zaczyna się komplikować jeszcze bardziej, gdy Lou wraz z rodzicami musi wyjechać do swojej ciotki. No nie dostaje urlopu i musi zostać sama w mieszkaniu. Kiedy dziewczyna pewnego wieczoru nie dzwoni do rodziców „swojej siostry” o umówionej godzinie, Lou przeczuwa, że z No stało się coś złego. Po powrocie do domu rodzina znajduje w pokoju dziewczyny puste butelki po alkoholu.
Okazuje się, że No jest uzależniona nie tylko od alkoholu, ale także od leków uspokajających.
Lou wiedziała o tym od samego początku, ale miała nadzieję, że kiedy bezdomna dziewczyna stanie się częścią jej rodziny, wspólnie uporają się ze wszystkimi jej kłopotami.

Po kilku tygodniach państwo Bertignac postanawiają, że No musi się od nich wyprowadzić…
Jak możliwe będzie zerwanie więzi łączącej Lou z No? Czy w ogóle będzie to możliwe?

Delphine de Vigan w swojej czwartej powieści, wydanej w 2007 roku – No i ja – stawia pod ścianą dojrzały, dorosły świat, a naprzeciwko niego młodą dziewczynę, której wrażliwość można porównać do liścia mimozy. Najdelikatniejsze jego muśnięcie powoduje, że zamyka swoje listki. Czuła na dotyk tropikalna roślina i dziewczyna o wyjątkowych zdolnościach dostrzegania świata, takim, jakim jest w rzeczywistości, bez jego powłoki zdobiącej. Pisarka przedstawia problem akceptacji i pomocy, kreśląc go w przestrzeni człowieczeństwa, moralności oraz odpowiedzialności. Lekki język powieści, dodatkowo akcentuje ważność tematu.
No i ja to powieść wstrząsająca i szczera do bólu. Świadectwo, które jednocześnie przeraża i zmusza do oglądania świata z innej perspektywy. Z perspektywy, w której egoizm jest samotnym i zakazanym miastem.

Książka została wyróżniona licznymi nagrodami, m.in. Prix des libraires 2008, Rotary Club 2008, Prix Solidarité 2009.

Człowiek jest w stanie wysyłać samoloty ponaddźwiękowe i rakiety w kosmos, zidentyfikować przestępcę na podstawie jednego włosa albo maleńkiego skrawka skóry, wyhodować pomidor, który pozostaje przez trzy tygodnie w lodówce i nie pojawi się na nim ani jedna zmarszczka, przechowywać miliardy informacji w mikroskopijnym chipie. Człowiek jest w stanie pozwolić, by na ulicy umierali ludzie.

Delphine de Vigan No i ja

„Mapa i terytorium”, czyli (prawie) inny Houellebecq

niedziela, 23 października 2011

Bohaterem najnowszej powieści francuskiego prozaika i poety Michela Houellebecqa jest Jed Martin, artysta, który zyskał sławę dzięki fotografiom map drogowych Michelina. Regiony Francji – tak różnorodne, kolorowe i pozbawione jednolitości – ukazane na mapach, stały się źródłem inspiracji dla Jeda.
Powieść rozpoczyna opis obrazu Damien Hirst i Jeff Koons dzielą między siebie rynek sztuki, nad którym pracuje artysta. Ma on zamykać pewien cykl i pewien rozdział w życiu malarza. Jednakże płótno zostaje zniszczone, jako niedoskonałe i nie do końca oddające zamysł twórcy; jako dzieło, które nie miało tego, co mieć powinno.
Retrospektywnie zostają przywołane wydarzenia, dzięki którym Jed zaistniał w świecie francuskiej bohemy, dzięki którym poznał Olgę – kobietę, z którą nawiązał romans, dla której – może się wydawać czytelnikowi – zmieni swoje dotychczasowe życie. Jed przygotowuje się do swojej retrospektywnej wystawy, która ma przypomnieć - przede wszystkim krytykom sztuki - o jego istnieniu. Po spektakularnym sukcesie – również finansowym – fotografii map, artysta stworzył cykle obrazów olejnych, które dotychczas nie zostały pokazane szerokiej publiczności. Aby podkreślić ważność tej wystawy, artykuł do jej katalogu ma napisać sam Michel Houellebecq, autor Cząstek elementarnych i Platformy. Pisarz słynie ze swojej niechęci do kontaktów z ludźmi, uchodzi za człowieka egoistycznego, nieprzewidywalnego i niedostępnego. Początkowo Jed Martin ma pewne problemy z nawiązaniem współpracy z pisarzem, jednakże po prośbie o wstawiennictwo, skierowanej do przyjaciela literata – Frédérica Beigbedera, Michel Houellebecq zgadza się porozmawiać z artystą i w konsekwencji napisać artykuł do katalogu wystawy Jeda. To, co przekonało pisarza do napisania artykułu, to okrągła suma pieniędzy, którą miał zainkasować za tekst. Mężczyźni prawie się zaprzyjaźniają. Dodatkowo jako dowód wdzięczności za poświęcony czas, Jed postanawia namalować portret Houellebecqa, i ofiarować mu go, po zakończonej wystawie. Jest to ostatni obraz, jaki maluje artysta – i ma tego świadomość. Obraz okazuje się arcydziełem.
W umówionym terminie, malarz zawozi obraz pisarzowi. Ten nie wydaje się być nim zainteresowany w takim stopniu, na jakim obraz zasługuje. Po kilku miesiącach Jed Martin otrzymuje wstrząsającą wiadomość. Michel Houellebecq został brutalnie zamordowany w swoim domu w Souppes.

Czyżby kolejna „możliwość wyspy”?

W powieści, jej autor kreśli obraz siebie samego. Jest on ukazany jako człowiek inteligentny, oczytany i zamknięty w sobie, a jednocześnie niedostępny, mało przyjazny w stosunku do ludzi, o naturze relatywisty, nihilisty i egocentryka. Michel Houellebecq – pisarz z powieści, to mężczyzna niestroniący od alkoholu, o depresyjnej osobowości; ignorant sztuki, mało dbający o własny wygląd i otoczenie. To także człowiek, który jest świadomy swojej osoby i chaotyczności własnej osobowości, który – paradoksalnie – na chwilę przed śmiercią przyjmuje chrzest; mieszkający samotnie – na początku w Irlandii, a następnie razem z psem, w domu na wsi.
(Morderca brutalnie zabija pisarza wraz z jego pupilem.)
Opis miejsca zbrodni jest dokładny. Przywołuje na myśl obrazy Jacksona Pollocka. Prawie niedostrzegalną są fragmenty ciała, poza dwoma odciętymi głowami patrzącymi wprost na siebie – pisarza i jego psa. Ten obraz może wyglądać na rytualny mord. Jednakże, jak się później okazuje – nie jest nim.

Czyżby prawdziwy pisarz, nie ten fikcyjny, przekuł sceny erotyczne z wcześniejszych swoich powieści, na scenę krwawego mordu samego siebie? Czy nie jest to zabieg prowokujący czytelnika do orzekania o istnieniu w dziele ukrytej karykatury twórcy? Czy rzeczywiście Mapa i terytorium jest powieścią, w której Houellebecq zrywa z obrazoburstwem i prowokacją? Powieścią, w której czytelnicy odnajdą „nowego” pisarza?

Trzy portrety

Pierwszym jest portret Jeda Martina – artysty, który oprócz życia zawodowego, nie posiada prawie żadnego innego. Epizod z dwoma kobietami pozostawia oczywiście znaczący ślad w jego osobowości, jednak nie na tyle ważny, aby mógł zmienić swoje życie, mogąc poczuć i zrozumieć miłość - zarówno ze strony Genevieve, jak i Olgi. Jed Martin jest człowiekiem spełnionym na pozór. Pustka, którą odczuwa oraz nieustające poszukiwania wyrazu artystycznego sprawiają, że nie jest w stanie przestać być egoistą. Nie jest w stanie pokochać, ani też pojąć istoty miłości, zaangażowania potrzebnego dla drugiej osoby i wymaganej bliskości. Zdjęcia, które robi pod koniec swojego życia, są odzwierciedleniem jego kondycji jako człowieka współczesnego, jako artysty poszukującego wartości, który jej jednak nie znajduje.
Drugim portretem jest obraz Michela Houellebecqa – pisarza fikcyjnego. Nie udało mu się zamieszkać w spokoju na francuskiej wsi, z dala od zgiełku wielkiego miasta i ludzi, do których żywił tak dużo niechęci. Jako człowiek, został zamordowany dla pieniędzy, a nie jako pisarz – ze względu na własne przekonania, poglądy, czy wymowę własnych utworów. Mordercą okazał się człowiek, który chciał udawać Boga, a w swojej chorobie i obłędzie, pokazał upadek ludzkiej pychy szalonego naukowca.
Trzecim portretem, jest portret ojca Jeda. Jako uznany architekt, w podobny sposób jak syn, albo właściwiej – syn w podobny sposób jak ojciec – poszukiwał artystycznej i osobistej drogi, która mogłaby go zaprowadzić do osiągnięcia stanu doskonałego, gwarantującego pełnię wyrazu artystycznego i szczęście człowieka spełnionego. W tych poszukiwaniach często zapominał o synu i jego tęsknocie za matką, która popełniła samobójstwo. Jako człowiek nieuleczalnie chory, niezadowolenie z życia oraz niezgodę na dalsze jego trwanie wyraził wyjeżdżając do Zurychu, gdzie wbrew woli Jeda poddał się eutanazji.

Rozpad cząstek elementarnych

Powieść Mapa i terytorium otrzymała w 2010 roku Nagrodę Goncourtów oraz wyróżnienie Lista Goncourtów: polski wybór.
Powieść jest psychologiczno – kryminalną opowieścią o losach artysty, poszukującego swojego miejsca w panteonie gwiazd, a w nieco mniejszym stopniu – wśród ludzi. Charakterystyczny styl powieści objawia się w opisach obrazów, w detalach, kolorach i świecie bohaterów. Przykładem specyficznej i ważnej spójności metaforycznej może być rola, jaką odgrywa grzejnik – dosłownie i w znaczeniu symbolicznym.
Michel Houellebecq napisał powieść trójwymiarową, o wielu kształtach i barwach. Jest to jednakże opis rozpadu świata. Rozpadu jego najistotniejszych elementów, które składają się na życie i miłość. Świat ludzi, ukazany w powieści, próbuje walczyć o własne przetrwanie – bezskutecznie.

Ostatnie zdanie powieści Mapa i terytorium brzmi: Następuje totalny triumf świata roślinnego.

„To ważne dzieło, przynoszące zaszczyt literaturze francuskiej.”
Bernard Pivot
„Le Journal du Dimanche”

The Man Booker Prize 2011

środa, 19 października 2011

Julian Patrick Barnes został tegorocznym laureatem Man Booker Prize, za powieść The Sense of an Ending. Nie był zaskoczeniem ani dla czytelników, ani tym bardziej dla krytyków werdykt jury, przyznający nagrodę temu postmoderniście.
Julian Barnes został wcześniej trzykrotnie nominowany do nagrody. Po raz pierwszy w roku 1984 za eseistyczną Papugę Flauberta, w 1998 roku za książkę Anglia, Anglia oraz w roku 2005 za doskonałą powieść Arthur i George.

W tym roku oprócz zachwycającej tematycznie i językowo powieści o rozstaniu i śmierci, głębokiej reminiscencji literackiej, zdyscyplinowanej, bo liczącej zaledwie 150 stron – The Sense of an Ending, pisarz wydał zbiór opowiadań zatytułowany Puls, który niedawno ukazał się w Polsce.

Ta książka, choć krótka, to jest wypełniona po brzegi dużą ilością informacji, których nie można przyswoić podczas pierwszego czytania. To jedna z tych książek, którą można czytać nie raz lub dwa, ale nawet trzy razy (…) Ma znamiona klasycznej literatury angielskiej – powiedziała Stella Remington, przewodnicząca jury.

Źródła informacji: www.themanbookerprize.com/news
www.forbes.pl/styl-zycia/artykul/styl/julian-barnes-laureatem-nagrody-bookera-2011,20792,1

Calineczki. O pisarstwie, macierzyństwie i „Małych kobietkach”

niedziela, 16 października 2011

Tym razem Elif Şafak opowiada sama o sobie. Czarne mleko jest bardzo szczerą i osobistą opowieścią o tym, jak pogodzić pisarstwo z macierzyństwem. Począwszy od świadomości zachodzących zmian, które są związane z ciążą, poprzez zmianę priorytetów i poukładanie ich na nowo, aż do wewnętrznej harmonii, która jako jedyna może być gwarantem możliwości pisania w macierzyństwie, autorka Bękarta ze Stambułu prowadzi dialog sama ze sobą i z innymi pisarkami. Do tego ważnego tematu przyłączają się głosy pisarek – matek oraz pisarek, które dla twórczego aktu kreowania świata fikcyjnego, zrezygnowały z bycia matkami; są też głosy pisarek, dla których ten potencjalny konflikt interesów zupełnie nie istniał. Dla nich sama rola kobiety-pisarki, nie mogła zostawać ograniczana nie tylko rolą matki, ale także i żony. W tej bardzo ważnej spowiedzi literackiej głos zabierają: Virginia Woolf, Sylvia Plath, Doris Lessing, Zelda Fitzgerald, Alice Walker, a także w nieco innym wymiarze – siostry Brontë oraz George Eliot i George Sand.

Elif Şafak zadaje kluczowe pytania o rolę pisarki we współczesnym świecie, ale w wyjątkowy sposób, bo pytanie wyłania się z opowieści jej własnych doświadczeń i przeżyć. Poprzez radzenie sobie z rzeczywistością okresu bez literatury, który dla pisarki stanowił czas monarchii absolutnej, zostaje podniesionych szereg zagadnień dotyczących pisarki-matki i problemu utraty niezależności oraz możliwości przelewania swoich myśli na papier – pisarski syndrom elektronicznej białej kartki w laptopie.
Oprócz opinii innych piszących kobiet na temat roli bycia matką, Elif słucha Chóru Niewspółbrzmiących Głosów sześciu Calineczek – Milady Ambicji Czechowskiej, Panny Intelektualistki Cynicznej, Mamci Pudding Ryżowy, Panienki Praktycznej, Blue Belle Bovary oraz Pani Derwisz. Każda z nich, ma na ten temat coś do powiedzenia, każda coś bardzo ważnego… i każda ma rację! Jak pisarka może odnaleźć wewnętrzną harmonię w takiej kakofonii dźwięków, jak odnaleźć siebie w roli matki, a do tego w roli matki – pisarki?
Rola Calineczek w tej opowieści, jest nie tylko wyjątkowo interesująca, ale również bardzo ważna i pouczająca. Chór Niewspółbrzmiących Głosów odpowiada potrzebom natury pisarki. Sześć różnych postaw, to sześć różnych pragnień i sześć innych oczekiwań na przyszłość. To wreszcie droga przez sześć panujących ustrojów. Jak możliwa jest demokracja, pośród tak silnych i odmiennych postaw oraz pragnień?
Elif Şafak w Czarnym mleku pokazuje, że nie tylko jest możliwa, ale także możliwy jest dialog Calineczek, przy zupełnie odmiennych poglądach i oczekiwaniach.
Zupełnie z zaskoczenia, po narodzinach dziecka pojawia się nieoczekiwany gość – Lord Poton – Dżin. Kim jest, i czego chce od świeżo upieczonej matki?
Czy istnieje jakaś możliwość, aby pozbyć się z domu nieproszonego gościa? A jeśli już zostanie, to na jak długo?

W żadnej swojej książce Elif Şafak nie była tak szczera, jak w Czarnym mleku. Opisywane dylematy są nie tylko rzeczywiste, ale i literacko prawdziwe. Głos tej książką wpisuje się do chóru kobiet-pisarek, dla których macierzyństwo było intensywnym doświadczeniem zmieniającym ich dotychczasowe przyzwyczajenia, upodobania, poglądy, często również sposób kreowania świata przedstawionego w dziełach literackich.
Jest to bardzo ważny głos, w bardzo ważnej sprawie.
Droga do uzyskania harmonii w życiu – jako matka w połączeniu z rola pisarki i czytelniczki – jest drogą, którą Elif Şafak przeszła wywracając wszystko do góry nogami. Zupełnie zmieniła dekoracje, otaczające ją kolory – oczywiście kwestia bieli, nadal pozostaje bez zmian – tak, aby uzyskać efekt zadowalający sześć ukochanych i wspaniałych Calineczek.
Doświadczenie macierzyństwa wspomniane przez inne pisarki, to często doświadczenie literackie. Książki to dzieci, które przyszły na świat. Wspomnienia, listy czy dzienniki piszących kobiet, bardzo często przywołują właśnie takie metafory macierzyństwa. W innych przypadkach, doświadczenia pisarek–matek nie mniej inspirują autorkę Czarnego mleka.
Ta szczera spowiedź Elif Şafak stanowi zachwycającą syntezę doświadczeń pisarki przed urodzeniem dziecka, i po jego narodzinach. Zbiór myśli i wspomnień, zyskuje bardzo znamienny dla jej autorki – w kontekście pisarstwa innych kobiet, ich przeżyć i postanowień – dowód możliwości połączenia ze sobą dwóch światów, które na pozór pozostają w rozdzielności. Których połączyć ze sobą nie można, lub, jeśli się to uda, cena jest niewyobrażalnie wysoka. Jak pokazuje pisarka, każdy z tych światów – macierzyński i literacki, oraz wyborów – pozostanie tylko pisarką, czy decyzja o tym, aby się stać piszącą matką – posiada własną, indywidualną i oryginalną wartość. Każdy z nich jest równie ciekawy, a wszystkie razem prowadzą do kreatywności.

O wyjątkowych doznaniach, doświadczeniach i przemyśleniach na temat bycia pisarką i matką – Elif Şafak – Czarne mleko.

Literatura belle èpoque: Colette – „Małżeństwo Klaudyny”

środa, 12 października 2011

W małżeństwie Klaudyny i Renauda, coś przestaje się układać. Młode małżeństwo decyduje się na wyjazd do Montigny. Klaudynie ta podróż jest potrzeba przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze – ukoi tęsknotę, która ją trawi od dłuższego czasu, odwiedzając rodzinne strony, po drugie – zobaczy szkołę, miejsce, które tętni życiem i nowymi głosami młodych uczennic.
Wyjazd na kilka dni na wieś jest tym, czego Klaudynie brakuje w szarym, klaustrofobicznym i dusznym Paryżu. Mieście, w którym brakuje barw i świeżości. Brakuje wolności i niezależności.
Pobyt w szkole i rozmowy z nowymi uczennicami panny Sergent, rozpalają Klaudynę do czerwoności. Renaud martwi się o swoją młodą żonę, a jednocześnie dostrzega olbrzymi wpływ, jaki na nią wywiera rodzinne Montigny.

Po powrocie do Paryża, Klaudyna poznaje Rezi. Żona angielskiego oficera zaczyna ją fascynować. Swoją niezwykle jasną skórą, delikatnością, uległym charakterem i możliwością trzymania kobiety na dystans, przy jednoczesnej obserwacji, jak pali ją własna namiętność skierowana do chłodnej i beznamiętnej obserwatorki. Po kilku spotkaniach zdaje sobie sprawę, że to co czuje do żony oficera, może być czymś więcej niż przelotną namiętnością. Kobiety zbliżają się do siebie. Aby zachować dyskrecję, Klaudyna zwierza się Renaudowi ze swojego uczucia, jakie żywi do Rezi, a ten zgadza się im pomóc. Mogą spotykać się w mieszkaniu, które będzie dla nich azylem i świadkiem namiętnej czułości.
Wszystko się zmienia w chwili, w której odkrywa, że nie tylko ona sypia z Rezi. Kobieta została zdradzona podwójnie – przez ukochaną i przez własnego męża. Renaud jest kochankiem Rezi.
Klaudyna ucieka do ojca, Melanii i śnieżnobiałej Fanszetki. Ucieka do swojego ukochanego Montigny, aby w spokoju zrozumieć i poukładać swoje uczucia. Rozróżnić miłość od fascynacji i namiętności. Ocenić, która z nich jest dla niej ważniejsza, i do kogo żywi gorętsze uczucia – do Renauda, czy Rezi.

Małżeństwo Klaudyny jest ostatnią częścią czterotomowego cyklu, w którym narratorką jest ona sama. To też ta część, w której Klaudyna dorasta. Wartościuje i nazywa swoje uczucia i emocje. Próbuje je porządkować, ustalać ich wagę dla otoczenia i dla siebie samej. W tym tomie, Klaudyna zaczyna obserwować nie ludzi, lecz siebie.
Doszywa odcięty kilka lat temu materiał do sukienki, a ta staje się znacznie dłuższa.

Dzień upływa mi na szukaniu, krok za krokiem, okruch po okruchu, swego dzieciństwa rozproszonego po kątach starego domu; na spoglądaniu przez żelazne pręty ogrodzenia poskręcane przez glicynię siłaczkę, jak odmienia się, blednie, a później fioletowieje w oddali Góra Przepiórcza. Gęste lasy, o zieleni nieprzejrzystej i dostałej, niebieściejącej ku wieczorowi! O nich pomyślę dopiero jutro… Dziś opatruję swój ból i pielęgnuję go w zaciszu. Zbyt wiele światła, świeżego wiatru, zielone jeżyny kwitnące różowo mogłyby potargać leciutką otoczkę na zdrowiejącej ranie.

Colette Małżeństwo Klaudyny

Tomas Tranströmer laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury

piątek, 7 października 2011

Laureat tegorocznej Literackiej Nagrody Nobla urodził się 15 kwietnia 1931 roku w Sztokholmie. Z wykształcenia jest psychologiem. W roku 1990, po przeżytym udarze mózgu, zrezygnował z wykonywania zawodu i poświęcił się poezji.
Tomas Tranströmer jest częściowo sparaliżowany. Przebyta choroba spowodowała pewne ograniczenia i kłopoty z mówieniem. Podczas spotkań literackich, w których uczestniczy poeta, zawsze towarzyszy mu żona Monika, która pomaga mu w porozumiewaniu się z czytelnikami.

Poezję Tomasa Tranströmera można określić jako zdyscyplinowaną, zdystansowaną, a jednocześnie głęboko konfesyjną. Subtelność wrażeń poety, zawarta jest w jego wizji współczesnego człowieka, stojącego w opozycji do otaczającego go świata. Przeżycia religijne i przemyślenia z nimi związane, są główną typologią wartościującą uczestnictwo w świecie.
Dość częste określenie osoby Tomasa Tranströmera jako poety, to „szwedzki Miłosz”, z uwagi na podobieństwa poetyckie – zarówno warsztatu jak i tematyki utworów.
Werdykt Akademii Szwedzkiej uzasadniał przyznanie nagrody za zwięzłe, przejrzyste obrazy, które dają nam świeży dostęp do rzeczywistości.
Warto dodać, że poeta był już wielokrotnie wymieniany jako faworyt do tej najbardziej prestiżowej nagrody literackiej. Znana jest także opinia, że w roku 1996 był głównym konkurentem Wisławy Szymborskiej do nagrody.


Tomas Tranströmer

Łuki romańskie

We wnętrzu ogromnego kościoła romańskiego cisnęli się turyści.
Rozpościerało się sklepienie za sklepieniem bez prześwitu.
Drgało kilka płomyków świec.
Objął mnie anioł bez twarzy
i zaszeptał przez całe ciało:
„Nie wstydź się tego, że jesteś człowiekiem, bądź dumny!
W twoim wnętrzu otwiera się sklepienie za sklepieniem bez końca.
Nigdy nie będziesz gotowy i tak jest słusznie.”
Byłem ślepy od łez
i wyprowadzono mnie na buzującą od słońca piazzę
wraz z Mr i Mrs Jones, Panem Tanaką i Signorą Sabatini
a we wnętrzu ich wszystkich otwierało się sklepienie za sklepieniem bez końca.



Air mail

Szukając skrzynki pocztowej
niosłem list przez miasto.
W puszczy z kamienia i betonu.

Latający dywan znaczka
chwiejne litery adresu
plus pod pieczęcią ma prawda
szybująca ponad morzem.

Atlantyku wijące się srebro.
Zwały chmur. Rybacki kuter
jak pestka oliwki wypluta.
I blada blizna po kilu.

Tu w dole robota się wlecze.
Często zerkam na zegarek.
Cienie drzew to czarne cyfry
w tej zachłannej ciszy.

Prawda na ziemi spoczywa
lecz nikt nie odważy się wziąć jej.
Prawda leży na ulicy.
Nikt nie uczyni jej swoją.


Przełożył Leonard Neuger

Źródło informacji i poezji: http://silvarerum.eu/transtromer

Alice Munro „Widok z Castle Rock”

niedziela, 2 października 2011

Na Widok z Castle Rock składa się dwanaście opowiadań. Każde z nich osnute jest wokół prawdziwych historii z życia rodziny pisarki. Alice Munro – Alice Ann Laidlaw – kreśli opowieści sięgające pierwszej połowy XVIII wieku, oparte na fragmentach odnalezionych notatek, artykułów z archiwalnych gazet oraz starych zapisków. W tytułowym opowiadaniu przedstawia historię podróży statkiem rodziny Laidlawów, ze Szkocji do rodzinnej Kanady. Zdarzenia opisywane, które miały miejsce podczas podróży trudno nazwać prawdziwymi, ale ciężko odmówić im chociażby ziarna prawdy. Być może właśnie tak wyglądała owa podróż życia rodziny. Podróż, która na zawsze miała odmienić losy przyszłych pokoleń. Przez cały XIX wiek śledzimy wydarzenia mogące mieć miejsce, które mogły zmienić kształt obecnego życia. Wspomnienia towarzyszące pisarce z lat dziecinnych, zostały nakreślone w drugiej części książki, zatytułowanej DOM. Wspólna praca rodziców na farmie lisów, stała się centrum wydarzeń dla młodej dziewczyny, kształtując jej pogląd na wartość i znaczenie pracy. W późniejszym okresie, kiedy młoda pisarka będzie musiała podjąć pracę jako służąca i pomoc domowa, jej charakter i wrażliwość staną się wyjątkowo wyczulone na kwestie społeczne, wyobcowanie i przynależność do danej grupy społecznej widzianej przez pryzmat bogactwa bądź ubóstwa.
Nie jesteśmy pewni, czy rzeczywiście Alice Munro mieszkała u bogatej rodziny, czy rzeczywiście otrzymała od pana domu Siedem niesamowitych opowieści Karen Blixen, czy musiała mieszkać w domu-łodzi. Czy jest to tylko fikcja literacka, czy wydarzenia które miały miejsce, nie zmienia to faktu, że opisywane historie muszą oddziaływać na wyobraźnię – zarówno autorki, jak i czytelnika.

Odwzorowywanie rzeczywistości, którego dokonuje Alice Munro, przywodzi na myśl wielobarwny drogi arras. Utkane postacie są wyraziste i posiadają dokładne kształty, a jednocześnie ich charakter wydaje się miękki i delikatny jak wełna – udaje się go dotknąć i poczuć.
Całość tworzy historię utkaną z cienkich nici czasu, który już minął. Czasu, który nigdy nie powróci, ale mimo odległości, pozostaje nadal czymś, co ma wpływ na myśli, decyzje, wydarzenia i życie.
Jak doskonale napisał Juliusz Kurkiewicz w drugim numerze „Książek. Magazynu do czytania” – Jeśli jesteście w stanie wyobrazić sobie udane połączenie romantyzmu Emily Brontë, społecznej wrażliwości Marksa i fascynacji siłą opowieści Szeherezady, uzyskacie pewne pojecie o opowiadaniach Alice Munro.
Wszystkie motywy wykorzystywane przez kanadyjską pisarkę we wcześniejszych opowiadaniach, są również obecne i w tych dwunastu. Nie brakuje tu opisanej wyjątkowo intensywnej relacji pomiędzy córką a ojcem, ani pomiędzy żoną i mężem. Wspomnienia sprzed kilku miesięcy przed ukończeniem książki (Widok z Castle Rock został wydany w 2006 roku) przepełnia lęk i obawa pisarki, przed widmem śmiertelnej choroby. Nawet w takich wyjątkowo ciężkich chwilach, Alice Munro jest bardzo blisko czytelnika.
Przez tych kilka opowiadań przenikają duchy przeszłości. Znajduje się również miejsce dla dobrego ducha czasów teraźniejszych.
Rzadko się zdarza, żeby emocje towarzyszące lekturze były tak naturalne, a opowieści wydawały się być tak prawdziwymi, jak w książkach Alice Munro.
Wyjaśnienie tej naturalnej bliskości przynosi – w pewnej, bardzo ważnej części – Widok z Castle Rock.

Owego wieczoru, kiedy dotarłam do domu, wszystko przebiegało normalnie. Właśnie tamtego lata moje rodzeństwo nauczyło się stawiać pasjanse i robiło to przy każdej sposobności. Brat i siostra siedzieli teraz po dwóch stronach stołu w jadalni z rozłożonymi przed sobą kartkami, dziewięciu- i dziesięciolatkowie, poważni niczym para w podeszłym wieku.
(…)
Siedziałam tak, mrużąc oczy przy słabym świetle, które wpadało przez pobliskie okno, aż w końcu musiałam wstać, by zapalić lampę. Ponownie, przygarbiona, zajęłam miejsce na stołeczku, napełniając umysł zdaniem po zdaniu, wbijając je sobie do głowy tak, by nie musieć rozmyślać nad tym, co właśnie się wydarzyło.
Nie wiem, którą książkę wyjęłam wówczas z biblioteczki. Przeczytałam wcześniej wszystkie. Nie było ich wiele: Słońce mi przyniesie zgubę, Przeminęło z wiatrem, Szata, Śpij w pokoju, Synu, mój synu, Wichrowe wzgórza, Ostatnie dni Pompei. Wzór ten nie odzwierciedlał żadnego szczególnego gustu, i moi rodzice często nie byli tak naprawdę w stanie powiedzieć, skąd wzięły się tu poszczególne tytuły – czy książka została kupiona, czy pożyczona, czy też może ktoś ją tu zostawił.
Musiało to jednak mieć pewne znaczenie, ze na tym życiowym zakręcie chwyciłam za książkę. Bo na kartach książek odnajdywałam przez kolejnych kilka lat moich ukochanych. Byli mężczyznami, nie chłopcami. Byli opanowani i sardoniczni, mieli w sobie coś dzikiego i gwałtownego, całe pokłady posępności. Żaden tam Edgar Linton ani Ashley Wilkes. Nie byli towarzyscy czy uprzejmi.


Alice Munro Widok z Castle Rock

Nim zapadnie noc, ktoś dostanie kwiaty. Michael Cunningham „By Nightfall”

sobota, 1 października 2011

Michael Cunningham znowu zachwyca! Po bestsellerowych Godzinach, amerykański pisarz na nowo sięga po transpozycje literackie. Bohaterem nowej książki jest mężczyzna po czterdziestce – Peter – właściciel nowojorskiej galerii sztuki, poszukujący doskonałości ukrytych w codziennym życiu. Zakochany w muzyce Brahmsa, Schuberta i Coltrane’a, mężczyzna szuka dzieła skończonego, piękna doskonałego, na którym mógłby oprzeć swoje życie, dzięki któremu zachwyt byłby w stanie być dla niego niekończącym się pokarmem i napojem, gaszącym pragnienie trwania w świetle piękna. Poszukiwania mężczyzny są poparte teorią istnienia w świecie doskonałości ukrytej, takiej, która objawia się wyjątkowo rzadko, nie oczekując przy tym wyjątkowych sytuacji i chwil.
Żona Petera, Rebekka, jest krytykiem literackim. Kobieta pracuje w jednym z prestiżowych pism, zajmujących się promocją i analizą kultury. Ich córka, Bea, wynajmuje mieszkanie razem ze starszą kobietą. Dziewczyna rzuciła studia i wyjechała do Bostonu.
Poukładane życie Petera zaczyna się zmieniać, kiedy do ich mieszkania wprowadza się Myłek – Ethan – młodszy brat żony. Chłopak wrócił właśnie z Japonii, gdzie oddawał się medytacji w shintoistycznej świątyni – tak przynajmniej brzmi oficjalna wersja powodu wyjazdu Ethana. Prawda – jak się domyślają Rebekka i Peter – jest zupełnie inna. Chłopak może i próbował medytować, lecz pewnie bardziej interesowała go wolność, która pozwoliła na oddawanie się narkotycznej fascynacji.
Teraz chłopak z narkotyczną przeszłością (i teraźniejszością – o czym przekonuje się Peter), chciałby zająć się czymś związanym ze sztuką.
Czy mu się to uda? I czy jego intencje są szczere?

Dla Petera każde spotkanie z Myłkiem, każde jego spojrzenie, wydaje się być czymś, czego ciągle szukał. Piękno zaklęte w młodym chłopaku, zaczyna fascynować dojrzałego mężczyznę. Pocałunek, który wymieniają na plaży, wydaje się być ucieleśnieniem i uobecnieniem piękna doskonałego, zamkniętego i skończonego dzieła sztuki, które dla Petera może się stać ambrozją na dalsze życie. Pośród wszystkich opisywanych dzieł, Myłek stanowi niepokojący i enigmatyczny obraz młodego bóstwa, gotowego na każde wydarzenie, które może nastąpić. Niejasność i amorficzność osobowości chłopaka, budzi w Peterze wyjątkowe uczucie troski i opiekuńczości.
Wyznania miłości, które następują kolejno po sobie, są tyleż romantyczne, co niepokojące i wątpliwie szczere.
Obraz, który się ukazuje w powieści, jest obrazem z noweli Śmierć w Wenecji Tomasza Manna. Dodatkowo Myłek – Ethan czyta Czarodziejską górę. Wielokrotnie jest ukazywany przez autora, jako chłopak, któremu towarzyszy ta książka.

Myłek siedzi naprzeciwko Petera wpatrzony w surowy miejski krajobraz za oknem. Na jego kolanach leży otwarta, ale nieczytana Czarodziejska Góra.*

Następnie:

Myłek zapowiada, że pójdzie do siebie poczytać Czarodziejską górę, i tak po krótkim, niezbyt żarliwym pożegnaniu oddala się z ciężkim tomem, starym Tomaszem Mannem, patronem niemożliwych miłości.

I dalej:

Myłek w samolocie ogląda komedię romantyczną z Czarodziejską górą otwartą na kolanach.

Czy Myłek rzeczywiście czyta Czarodziejską górę? Jest to doskonałe przedstawienie pragnień Petera. Dychotomia dwóch światów – Petera, w którym sztuka pełni rolę absolutu oraz Ethana, dla którego sztuka tak samo jak i absolut – są czymś niefiguratywnym.
Miłość Petera jest rzeczywista i konkretna. Pozostawia głębokie znamiona zarówno w jego zachowaniu, jak i w osobowości. Miłość Myłka – o której istnieniu wielokrotnie przypomina – pozostaje czymś niezidentyfikowanym, rozmytym o charakterze fatamorgany.

W powieści, transpozycje literackie stanowią elementarny czynnik znaczeniowy i interpretacyjny. Już na początku autor w jasnowidzących stwierdzeniach odsłania i tłumaczy intencje bohaterów.

Problem z prawdą polega na tym, ze często jest nudna i banalna.

W kontekście tego zdania należy pamiętać o tym, co na temat zła powiedziała jedna na największych myślicielek XX wieku – Hannah Arendt.

Michael Cunningham w powieści Nim zapadnie noc nakreślił portret trudnej miłości. Trudnej, bo żeby ją zrozumieć należy dotrzeć do jej korzeni.
To także obraz o pragnieniach i poszukiwaniach.
Język powieści może się wydawać zbyt patetyczny i rozbuchany znaczeniowo. Jednakże jest to strumień świadomości, który w swej konstrukcji idealnie oddaje klimat, a temat podkreśla. Tam gdzie jest wymagany opis – tam się znajduje, gdzie jest potrzebny dialog – tam jest.

Nim nadejdzie noc to doskonała powieść. To także literatura, na którą się czeka.

* Wszystkie cytaty pochodzą z powieści.