
Eric-Emmanuel Schmitt – „Kobieta w lustrze”. Wilk, psychoanaliza i millefiori


Wokół nowej powieści Umberto Eco, nadal toczy się gorąca dyskusja. Cmentarz w Pradze miał swoją polską premierę w dzień zaduszny zeszłego roku, czyli 2 listopada. Powieść pomimo tego, że została opublikowana pod koniec roku, stała się najczęściej kupowaną książką w 2011 roku. Dodatkowo najchętniej czytaną. Cmentarz w Pradze jest opowieścią, w której istnieją obok siebie (i współdziałają) inne, odrębne opowieści, zawierające prawdę historyczną. Są tam historie o masonach, jezuitach, karbonariuszach, spiskach – znanych i mniej znanych – nawróceniach – prawdziwych i fałszywych, a także o Żydach. Umberto Eco bardzo spójnie połączył je w całość, tworząc przy tym powieść brawurową, ciekawą, prawdziwą historycznie – jedynie główny bohater Cmentarza, Simone Simonini, był postacią niemającą potwierdzenia swojego istnienia w historii.
Powieść jednych czytelników zachwyca, innych, po rozpoczęciu lektury, zniechęca do dalszego czytania. Dla jednych jest to książka „dla wszystkich”, inni uważają, że to powieść „dla wymagających czytelników”. (Takie opinie czytelnicze, na swojej stronie internetowej zamieściła popularna księgarnia). W powieści spotykamy doktora Freuda, słyszymy o epizodzie z życia świętej Teresy z Lisieux i śledzimy działania Stolicy Apostolskiej w XX wieku. Wiele wątków jest bardzo zajmujących i wymagających nieco większej uwagi, niż pozostałe. Jednakże, czy rzeczywiście jest tak, że jest to powieść „dla każdego”, albo powieść „dla wymagających czytelników”? Trudno mi zrozumieć, co zdaniem niektórych recenzentów zalicza się w powieści do tego kręgu czytelniczego, który wymaga. Może tu chodzi o wspomnianą, nieco zwiększoną uwagę, która może okazać się pomocna w lokalizacji czasoprzestrzennej wydarzeń powieściowych? Ale czy to są jakieś górne wymagania?
Prawdopodobnie dla wielu czytelników nie są obce okoliczności działania masonerii w XIX i XX wieku, jak również sposoby uwierzytelniania informacji panujące w tych latach. Opis czarnej mszy, nie przywodzi na myśl nic innego, jak coraz częściej wznawiane ostatnio teksty Markiza de Sade'a. Czy Umberto Eco napisał coś nowego? Czy napisał coś, czego właśnie wymagający czytelnik by nie wiedział? Moim skromnym zdaniem – Nie. Oczywiście, Cmentarz w Pradze jest powieścią godną uwagi. Jest powieścią należącą do tych, które na fali Kodu Leonarda da Vinci, są tak chętnie czytane i kupowane. I tu pojawia się pewien paradoks powstania i istnienia. W jednym z wywiadów Umberto Eco przyznał, że „wymyślił” twórcę i bohatera takiego, jakim jest Dan Brown. Zaangażowanego, istniejącego w swojej powieści. O ile powieści Browna są akcją, dzieją się, są praktyką, o tyle powieść Eco jest jej teorią, fundamentem, na którym tamte powstały. To chyba jednak nadal Imię róży z 1980 roku, stanowi podstawę beletrystycznej twórczości włoskiego filozofa.
Jednym z wyjątkowo ciekawych wątków w powieści Cmentarz w Pradze jest „paranoiczny” opis działań głównego bohatera, albo też – właściwiej – opis paranoi, na którą cierpi bohater. Brakuje mi rozwinięcia tego tematu. Brakuje jego genezy. Umberto Eco więcej przekazał istotnych i ciekawych informacji w wywiadach towarzyszących premierze powieści, niż w niej samej. Eco należy do tych wybitnych naukowców, których chce się słuchać w dyskusjach na każdy temat. Tym razem jednak stworzył kalkę historyczną. Doskonałą, spójną, arcyciekawą (dla osób, które nie do końca pilnie uważały na lekcjach historii) i kontrowersyjną. Powieść quasi historyczną, demaskatorską, opowiadającą o strachu, manipulacji, oszustwie, wpływach i roli, jaką odgrywały pieniądze w historii.
Cmentarz w Pradze to też opowieść o komunikacji i o budowaniu racji, opinii i przekonań za pomocą książek.
Wszystkim czytelnikom – tym znającym historię, i tym znającym ją trochę mniej – polecam :)
„O wszystkim, co odnaleziono, i o wszystkim, co zostało utracone”. Bliźniacze słońca jako symbol istnienia dwóch światów

Bohaterem powieści Johna Connolly’ego Księga rzeczy utraconych, jest dwunastoletni David, którego czytelnik poznaje w dwóch newralgicznych dla niego momentach. Pierwszym z nich jest tocząca się wojna, natomiast drugim – śmierć matki Davida. O ile wojna pośrednio wpłynęła na zmianę miejsca zamieszkania chłopca – David wraz z ojcem i Rose, nową żoną ojca, przeprowadzili się do wielkiego domu Rose, na północny zachód od Londynu – o tyle odejście matki, spowodowało katastrofę w delikatnym i dziecięcym jeszcze życiu bohatera. Dodatkowym wyzwaniem dla Davida jest pojawienie się na świecie Georgiego, przyrodniego brata, któremu ojciec musi poświęcać znaczną część swojego czasu. Chłopiec czuje się porzucony i niezrozumiany. Wraz ze śmiercią matki stracił wszystko, co należało do jego szczęśliwego życia. Po jej odejściu, mieszkając jeszcze wraz z ojcem w Londynie, zaczyna słyszeć szepty otaczających go książek; zaczynają się też dziwne omdlenia, na które lekarstwa szuka psychiatra leczący chłopca – doktor Moberley. David nie potrafi znaleźć wspólnego języka ani z nową żoną taty, ani z nim samym. Pewnego dnia, chłopiec dostrzega z ogrodu dziwną postać, przeglądającą książki w jego pokoju na poddaszu. Innym razem śni mu się Garbus, który nazywa go „nowym królem”. Po kolejnej kłótni z ojcem i Rose, chłopiec słyszy w nocy głos matki, który błaga go o pomoc. David musi przejść przez dziurę w murze, prowadzącą do starego ogrodu…
Po drugiej stronie, na dwunastoletniego chłopca czeka baśniowy świat, który jak się okazuje jest nie mniej przerażający od wojennej rzeczywistości, jaką chłopiec pozostawił za sobą. David spotyka Leśniczego, mężczyznę z siekierą, który ostrzega go przed złymi istotami zamieszkującymi las. Chłopiec poznaje historię powstania nowej rasy – wilkonów – postaci dużo groźniejszych od wilków i znacznie od nich okrutniejszych. Musi odnaleźć matkę i dostać się z powrotem do świata rzeczywistego. Jedyną osobą, która może mu w tym pomóc – jak twierdzi Leśniczy – jest król, który już dawno temu stracił władzę w tajemniczej krainie, posiadający magiczną Księgę rzeczy utraconych, mogącą pomóc chłopcu w wydostaniu się z krwawej baśni.
Bohater powieści, spotyka na swojej drodze wiele ciekawych i makabrycznych postaci. Jedną z nich jest łowczyni, kobieta, która dzięki magicznemu balsamowi tworzy zwierzęco – ludzkie hybrydy istot. Chłopcu – zawdzięczając wszystko swojemu sprytowi i opanowaniu – udaje się przechytrzyć groźną kobietę, którą w konsekwencji swoich działań spotyka zasłużona kara. David zaprzyjaźnia się z siedmioma krasnoludkami – komunistami oraz poznaje Królewnę Śnieżkę, królewnę, która nie ma nic wspólnego z baśniową postacią, stworzoną przez braci Grimm. Spotyka na swojej drodze rycerza Rolanda, z którym zawiera umowę. Pomoże rycerzowi odkryć prawdę o tajemniczej Cierniowej Fortecy, a ten w zamian zawiezie chłopca do królewskiego zamku. Po drodze zabijają Bestię i spotykają Garbusa…postać, którą David już kiedyś spotkał, oszusta, przed którym ostrzegał go Leśniczy. Garbusa, którego ponoć boi się nawet król…
Powieść Johna Connolly’ego, stanowi na swój sposób wyjątkowe i bogate znaczeniowo studium baśniowości oraz mityzacji tekstu, na pozór prostego, zawierającego fabułę o naturze fantasy. Jest to zbiór quasi-baśni jednolity i spójny interpretacyjnie, które posłużyły autorowi do przedstawienia jednej opowieści, w której dwunastoletni bohater dojrzewa, staje się świadomy swoich emocji i uprzedzeń, a jednocześnie uczy się wartościować, nazywać i oddzielać dobro od zła. Pojedyncze opowieści w tekście stają się niczym rosyjskie matrioszki – opowieści zamknięte jedna w drugiej. Niczym w filmie Uczeń czarnoksiężnika, jedno zło, zostaje zamknięte w kolejnym. A najmniejsza z pozoru laleczka, zawiera w sobie największy nośnik zła. Centralną postacią w Księdze rzeczy utraconych, jest ta właśnie najmniejsza matrioszka – Garbus. Odkrycie i zrozumienie poszczególnych opowieści, umożliwia dotarcie do sedna historii. Centralizacja i esencjalizm złego, nie odbywa się w osobowości króla, który jako dziecko zdradził swoją przyrodnią siostrę, bezpośrednio nie należy również do portretów wilkonów i złej łowczyni, ale koncentruje się w osobie Garbusa łączącego wszystkie opowieści, a nawet więcej – łączącego ze sobą dwa światy. Ten baśniowy wraz z rzeczywistym, w którym po raz pierwszy David spotyka Garbusa.
Baśniowość w powieści jest zachwiana, odwrócona, zamieniona. Jej wartość zostaje przefiltrowana i przeciśnięta przez jungowską personę i archetypy – często w powieści zmieniane, których wartość i znaczenie zostają na nowo ustalone. Ten specyficzny zabieg zmiany wartości ma na celu stworzenie interpretacyjnego palimpsestu, w którym jedna opowieść przebija, prześwituje przez drugą, przy jednoczesnym nakładaniu się na siebie. Dzięki temu w powieści istnieje wielokrotność happy endów oraz kategoryzacja popełnionych win i następujących po nich kar. Kwestia ważkości imienia, została już kilkakrotnie podkreślana nie tylko w literaturze. Ostatnio, brytyjska pisarka Rhiannon Lassiter, w swojej powieści Wykreślone imię, za którą otrzymała nominację do Guardian Award, podnosiła w wyjątkowo oryginalny sposób ten temat. W Księdze rzeczy utraconych, opowieści o okrucieństwie, oszustwie i osamotnieniu, tylko w jednym przypadku nie pojawiło się rozwiązanie pożądane i wskazane jednocześnie. Stanowi ono również zagadkę w perspektywie całej powieści. Jednakże ten motyw, dodatkowo wzmacnia przestrzeń istniejącą pomiędzy dobrem, a złem, i podkreśla różnice między oczekiwanymi, a oczekującymi, między tym, co może się wydarzyć, a tym, co się wydarzy.
Na marginesie dyskusji
Na temat powieści Connolly’ego, toczyło się już wiele dyskusji. Zaskoczył mnie jednak fakt podnoszony przez czołowych polskich pisarzy literatury fantasy. Postawione pytanie – czy Księga rzeczy utraconych jest powieścią dla dorosłych, czy dla dzieci, jest jak zadawanie pytania o horror, w którym bohaterem jest dwunastolatek. Czy jest to film dla dzieci, czy dorosłych? Odpowiedź jest chyba jasna, pomimo wieku bohatera.
Zastanawia mnie również stwierdzenie, jakoby książka wpadła w martwe pole pomiędzy. Czy rzeczywiście tak jest? Czy powieść ma w sobie naprawdę tak mało mądrych baśni i ciekawych finałów, że nie znajduje właściwego odbiorcy? Myślę, że nie do końca jest tak. Problemem nie jest próżnia, bo w moim mniemaniu takowa wcale nie istnieje, lecz najzwyczajniej umiejętność czytania pozbawiona stereotypów, umysł pozbawiony wzorów interpretacyjnych i otwarty na tworzenie i nazywanie nowych znaczeń i odkrywanie innych słów symboli. Być może potrzebne jest postrzeganie opisywanych wydarzeń, z perspektywy nowego układu znaków, gdzie pośród znanych czytelnikowi do tej pory, istnieją inne – o nowych kształtach i formach – dla których wyobraźnia autora znalazła nazwę i odpowiednie znaczenie.
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niebieska Studnia.
Chuck Palahniuk „Potępieni”. O tym, jak inteligentna i wrażliwa trzynastolatka odwiedza Piekło.
Madison Spencer ma trzynaście lat. Jest (a właściwie należałoby użyć czasu przeszłego – była) córką amerykańskich celebrytów. Młoda dziewczyna zasadniczo odbiega od obrazu współczesnej nastolatki – nie tylko swoją inteligencją, ale też innym postrzeganiem otaczającego ją świata. Madison przedawkowała marihuanę i została za to skazana na dalsze „życie” w piekle. Dziewczyna siedzi w brudnej klatce w otoczeniu innych potępionych – Babette, dziewczyny w tanich podróbkach butów Manolo Blahnika, przemądrzałego mózgowca Leonarda, mięśniaka – futbolisty Pattersona oraz punka z agrafką w policzku – Archera. Po wydostaniu się z klatek o mazisto – brudnych prętach, za sprawą wspomnianej agrafki, piątka nastoletnich skazańców udaje się na rekonesans Piekła. Oprócz Morza Insektów, Wielkiego Płaskowyżu Tłuczonego Szkła, Jeziora Letniej Żółci oraz Bagniska Niedoskrobanych Płodów, spotykają demony różnych gatunków i wielorakiego pochodzenia. Po przygodzie z Pŕezpołnicą – i za jej pomocą – Madison wraz z towarzyszami dociera do centrali Piekła. Zostaje zatrudniona w charakterze telemarketerki, która łącząc się z żyjącymi ma uprzykrzać im życie – zadając jak największą ilość nieistotnych pytań.Czy rzeczywiście Madison powinna trafić do Piekła? Co mają ze sobą wspólnego: piętnastoletni niewolnik, który spłonął w bibliotece Ptolemeusza w Aleksandrii, ateński piechur, czarownica spalona na stosie z rozkazu Inkwizycji oraz Katarzyna Medycejska? Czy rzeczywiście nastolatka nie ma nic ciekawego do powiedzenia w trudnej sprawie zbawienia i potępienia, winy i kary?
Chuck Palahniuk w powieści Potępieni zadaje wiele bardzo różnych i bardzo trudnych pytań. Podobnie jak Boska Komedia Dantego, z którą powieść jest porównywana, tworzy alegoryczne obrazy Piekła jako miejsca. Nie jest to nic przyjemnego – bo też opisywane miejsce nie jest, i nie może być przyjemne – ani w opisach, ani w porównaniach. Autorowi udaje się jednak rzecz bardzo trudna dla literatury popularnej. A mianowicie w sposób właściwy przedstawia połączenie miejsca i stanu, jakim jest Piekło; właśnie Piekło jako miejsce i piekło jako stan, w którym znajduje się dusza po śmierci, stają się tą nieopisaną do końca przestrzenią istnienia Madison. Nadzieja, o której często wspomina główna bohaterka, jest zasadniczym budulcem opozycji dziewczyny w stosunku do miejsca i stanu, w którym przyszło jej trwać.
Pytania postawione w powieści, nie pozostają bez odpowiedzi. Autor bardzo skrzętnie ukrywa je w opisach relacji pomiędzy Madison, rodzicami, a postrzeganiem świata przez nastolatkę. Dojrzałość w Potępionych, w żadnym razie nie jest tożsama z wiekiem. Zyskuje ona własny wymiar, bez udziału lat, za to podyktowany intensywnymi doświadczeniami i rozumem. Ale też nie jest to rozum Leonarda, dla którego procesy myślowe i wiedza noszą znamiona niemalże pogańskiego przebóstwienia człowieka. Jest to rozum bogaty świadomością istnienia różnorodności.
Powieść Chucka Palahniuka Potępieni, jest powieścią, w której jest bardzo dużo zasadności – bałaganu, brudu, a nawet perwersji. Ale obecność tych wszystkich, podyktowana jest pragnieniem ukazania postępującej sekularyzacji i nihilizmu współczesnego świata. Ten trudny proces dotarcia do czytelnika z tematami, które nie przychodzą wcale łatwo – ani w dyskusji, ani w literaturze – wydaje się być bardzo trafiony i poglądowo i tematycznie. To, co Dante przekazał swoim alegorycznym językiem, Palahniuk przełożył na język współczesnej prozy popularnej. Udało mu się nawet w odpowiednim momencie uchwycić sensualizm Godzin, i zestawić go z narkotycznym obrazem matki bohaterki, jako zupełną ignorancją doświadczenia, dla którego istnieją – i muszą istnieć – na różnych płaszczyznach wnioski.
Również trwanie w powieści zyskuje wymiar wyjątkowy. Jest ono ukazane na przykładzie bohaterek literatury klasycznej. Madison często przywołuje Jane Eyre i Katarzynę Earnshaw jako postaci istnienia-nieistnienia i wyjątkowego trwania, lecz w zupełnie innym wymiarze niż ona sama.
Te wszystkie pomosty z literaturą, filozofią i teologią, jakie zbudował Autor, czynią z Potępionych powieść, która w chórze literackich głosów o winie i karze zajmuje wysokie i w pełni zasłużone miejsce.
Potępieni to jedna z ważniejszych powieści, które zostały wydane w tym roku, i jednocześnie bardzo ważna pozycja w kanonie współczesnej literatury amerykańskiej.
To normalne, że tęsknię za rodzicami mocniej niż oni za mną, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że oni mnie kochali przez zaledwie trzynaście lat, podczas gdy ja kochałam ich przez całe swoje życie.
Chuck Palahniuk Potępieni
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niebieska Studnia.