Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść psychologiczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść psychologiczna. Pokaż wszystkie posty

„Dla naszego pokolenia szklanym pantofelkiem jest prezerwatywa” – Chuck Palahniuk – „Fight Club"

wtorek, 3 kwietnia 2012

Bohaterem powieści Podziemny krąg jest trzydziestoparoletni mężczyzna, cierpiący na bardzo wyjątkową formę bezsenności. Lekarz jako formę terapii, proponuje mu uczestnictwo w różnego rodzaju grupach wsparcia. Mężczyzna zaczyna angażować się w spotkania, na których ludzie próbują pomóc sobie w przeżyciu ekstremalnych doświadczeń. Intensywne bodźce zmuszają bohatera do analizy własnej sytuacji i w pewnym stopniu go uzależniają. Mężczyzna zaczyna w swojej podświadomości szukać doświadczeń, które w bardzo agresywny i imperatywny sposób będą uzupełniać jego pragnienie poczucia życia, potrzeby dotyku przemijania i istnienia w określonej chwili. Bohater poznaje dwie osoby, będące dla niego kimś zupełnie innym niż koledzy z pracy, czy rodzina. Pierwszą z wymienionych osób jest kobieta, Marla Singer – postać tyleż enigmatyczna, co prostolinijna, do której mężczyzna z czasem zaczyna żywić intensywniejsze uczucia. Drugą osobą jest spotkany na plaży Tyler Durden.

Eric-Emmanuel Schmitt – „Kobieta w lustrze”. Wilk, psychoanaliza i millefiori

niedziela, 1 kwietnia 2012

Trzy różne historie, trzy kobiety, dzieli ich wiele lat, ale łączy jedna myśl. Przeświadczenie, że życie w które wkraczają, tak naprawdę nie jest ich życiem.
Brugia – XVI wiek. Anne jest młodą dziewczyną, która ucieka sprzed ołtarza. Philippe miał być dla niej mężem wymarzonym, opiekuńczym, troskliwym. Miał ofiarować dziewczynie przyszłość, o jakiej marzyła niejedna mieszkanka Brugii. Tylko, że te wszystkie pragnienia i marzenia, nie były pragnieniami i marzeniami Anne. Dziewczyna podczas zamieszania, jakie powoduje nieszczęśliwe zbicie zwierciadła podczas przygotowań do zaślubin, ucieka z domu i chroni się w pobliskim lesie. Kontakt z przyrodą pozwala Anne na odkrycie fascynującego ją życia, którego nieustanny strumień przenika wszystko co oddycha, co zostało stworzone, czego pierwiastek istnienia dawał o sobie znać w ciągu wielu wieków trwania świata. Dziewczyna poznaje mnicha – Braindora, by później poznać Pismo Święte, związać się z beginkami i zamieszkać razem z nimi. Przeznaczenie pozwala dziewczynie rozwijać się pod wpływem nauk mnicha oraz grande demoiselle beginek. Po ocaleniu Brugii od napaści wilków, dziewczyna zostaje okrzyknięta świętą „dziewicą z Brugii”. Ale nie wszystkim mieszkańcom podoba się takie życie, jakie prowadzi dziewczyna. Nie każdy potrafi zrozumieć nieskrępowane myśli, słowa i działania Anne, a jej mistycyzm może budzić w wielu umysłach chaos, wprowadzając do nich założenia i przekonania, z których interpretacjami szesnastowieczna rzeczywistość nie potrafi sobie poradzić.

„Przestrzeń kosmiczna to wasz salon”. Victor Lodato – „Matylda Savitch”

niedziela, 25 marca 2012

Pod kołami pociągu, ginie starsza siostra Matyldy – Helena. Zbliża się pierwsza rocznica tego tragicznego wypadku, który został nazwany przez nastoletnią Matyldę H. S. S. H. – Helena Savitch. Savitch Helena. Dla całej rodziny śmierć dziewczyny staje się dramatem, tragedią. Jest tą chwilą, w której następuję całkowite zniszczenie dotychczasowego życia. Jednocześnie dla każdego z bohaterów śmierć Heleny jest zupełnie innym końcem, zupełnie innego rozdziału życia. Dla ojca, odejście starszej córki stało się więzieniem ciszy, w którym mężczyzna pogrąża się coraz głębiej. Rzeczywistość kolejnych dni staje się bezbarwna i mętna, a przyszłość jest walką, na którą nie ma siły. Dla matki Heleny, jej zniknięcie jest równoznaczne ze zniknięciem jej samej. Kobieta przestaje dostrzegać otaczający ją świat, przestaje słyszeć głos męża i młodszej córki, nie potrafi rozpoznać tęsknoty i żalu od głosu potrzebującego wsparcia. Ta dziwna agnozja rozlewa się coraz bardziej, i zatacza coraz szersze kręgi, otaczając rodzinę Savitchów i rozbijając wszystkie dobre wspomnienia Matyldy. To właśnie Matylda snuje opowieść o trudnych dniach i gorzkich chwilach; poprzez perspektywę jej uczuć, czytelnik poznaje całą rodzinę. Przez kontakt dziewczyny z rodzicami, bohaterka odsłania świat po katastrofie – nie tylko tej z 11 września 2001 roku, czy kolejnych zamachach terrorystycznych, także przez ofiary wojny – i koncentruje wszystkie te doświadczenia w swojej osobie. Szuka wytłumaczenia wydarzeń, które miały miejsce, stawia pytania, na które próbuje szukać odpowiedzi.

Odczarowanie „Cmentarza” lekcjami historii

sobota, 24 marca 2012

Wokół nowej powieści Umberto Eco, nadal toczy się gorąca dyskusja. Cmentarz w Pradze miał swoją polską premierę w dzień zaduszny zeszłego roku, czyli 2 listopada. Powieść pomimo tego, że została opublikowana pod koniec roku, stała się najczęściej kupowaną książką w 2011 roku. Dodatkowo najchętniej czytaną. Cmentarz w Pradze jest opowieścią, w której istnieją obok siebie (i współdziałają) inne, odrębne opowieści, zawierające prawdę historyczną. Są tam historie o masonach, jezuitach, karbonariuszach, spiskach – znanych i mniej znanych – nawróceniach – prawdziwych i fałszywych, a także o Żydach. Umberto Eco bardzo spójnie połączył je w całość, tworząc przy tym powieść brawurową, ciekawą, prawdziwą historycznie – jedynie główny bohater Cmentarza, Simone Simonini, był postacią niemającą potwierdzenia swojego istnienia w historii.

Powieść jednych czytelników zachwyca, innych, po rozpoczęciu lektury, zniechęca do dalszego czytania. Dla jednych jest to książka „dla wszystkich”, inni uważają, że to powieść „dla wymagających czytelników”. (Takie opinie czytelnicze, na swojej stronie internetowej zamieściła popularna księgarnia). W powieści spotykamy doktora Freuda, słyszymy o epizodzie z życia świętej Teresy z Lisieux i śledzimy działania Stolicy Apostolskiej w XX wieku. Wiele wątków jest bardzo zajmujących i wymagających nieco większej uwagi, niż pozostałe. Jednakże, czy rzeczywiście jest tak, że jest to powieść „dla każdego”, albo powieść „dla wymagających czytelników”? Trudno mi zrozumieć, co zdaniem niektórych recenzentów zalicza się w powieści do tego kręgu czytelniczego, który wymaga. Może tu chodzi o wspomnianą, nieco zwiększoną uwagę, która może okazać się pomocna w lokalizacji czasoprzestrzennej wydarzeń powieściowych? Ale czy to są jakieś górne wymagania?

Prawdopodobnie dla wielu czytelników nie są obce okoliczności działania masonerii w XIX i XX wieku, jak również sposoby uwierzytelniania informacji panujące w tych latach. Opis czarnej mszy, nie przywodzi na myśl nic innego, jak coraz częściej wznawiane ostatnio teksty Markiza de Sade'a. Czy Umberto Eco napisał coś nowego? Czy napisał coś, czego właśnie wymagający czytelnik by nie wiedział? Moim skromnym zdaniem – Nie. Oczywiście, Cmentarz w Pradze jest powieścią godną uwagi. Jest powieścią należącą do tych, które na fali Kodu Leonarda da Vinci, są tak chętnie czytane i kupowane. I tu pojawia się pewien paradoks powstania i istnienia. W jednym z wywiadów Umberto Eco przyznał, że „wymyślił” twórcę i bohatera takiego, jakim jest Dan Brown. Zaangażowanego, istniejącego w swojej powieści. O ile powieści Browna są akcją, dzieją się, są praktyką, o tyle powieść Eco jest jej teorią, fundamentem, na którym tamte powstały. To chyba jednak nadal Imię róży z 1980 roku, stanowi podstawę beletrystycznej twórczości włoskiego filozofa.

Jednym z wyjątkowo ciekawych wątków w powieści Cmentarz w Pradze jest „paranoiczny” opis działań głównego bohatera, albo też – właściwiej – opis paranoi, na którą cierpi bohater. Brakuje mi rozwinięcia tego tematu. Brakuje jego genezy. Umberto Eco więcej przekazał istotnych i ciekawych informacji w wywiadach towarzyszących premierze powieści, niż w niej samej. Eco należy do tych wybitnych naukowców, których chce się słuchać w dyskusjach na każdy temat. Tym razem jednak stworzył kalkę historyczną. Doskonałą, spójną, arcyciekawą (dla osób, które nie do końca pilnie uważały na lekcjach historii) i kontrowersyjną. Powieść quasi historyczną, demaskatorską, opowiadającą o strachu, manipulacji, oszustwie, wpływach i roli, jaką odgrywały pieniądze w historii.

Cmentarz w Pradze to też opowieść o komunikacji i o budowaniu racji, opinii i przekonań za pomocą książek.

Wszystkim czytelnikom – tym znającym historię, i tym znającym ją trochę mniej – polecam :)

Literatura belle èpoque: Colette – „Klaudyna odchodzi”

wtorek, 31 stycznia 2012

Narratorką ostatniej części Klaudyny jest młodziutka Annie, której mąż wyjechał do Buenos Aires. Osamotniona kobieta, na polecenie swojego męża – Alaina, ma prowadzić Dziennik jego podróży, w którym będzie zapisywała wszystkie wydarzenia mające miejsce podczas jego nieobecności. Mąż Annie zostawia jej szczegółowe instrukcje, dotyczące prowadzenia domu w należytym porządki i zgodnie z jego życzeniem oraz listę nazwisk osób, z którymi kobieta powinna się spotykać podczas jego nieobecności, a także takich, których powinna unikać. Zdecydowanie do tej drugiej grupy zaliczył Klaudynę i Renauda. Osobą, z której zdaniem młoda Annie powinna się liczyć, jest siostra Alaina – Marta. W sytuacjach, które zmuszą kobietę do podejmowania decyzji, co do których ma wątpliwości, powinna zasięgać rady Marty.

Pierwotna tęsknota za mężem, stosunkowo szybko przeradza się w towarzyską ciekawość i różnorodność otaczających ją osób. Dodatkowo nadzwyczaj często zdarzają się krępujące sytuacje, w których Annie spotyka Klaudynę wraz z Renaudem, które budzą w młodej mężatce sprzeczne uczucia i intensywne emocje. Światopogląd Annie daleko odbiega od światopoglądu Klaudyny, a jej styl bycia zdaje się pochodzić z zupełnie różnej rzeczywistości, niż rzeczywistość Klaudyny. Podróż do Arriège jeszcze silniej ukazuje Annie różnice, które występują w sposobie wyrażania emocji i uczuć przez kobiety w stosunku do mężczyzn. Dziennik podróży przestaje być pomału dziennikiem podróży, a staje się pamiętnikiem zdobywania niezależności i dojrzałości emocjonalnej kobiety, która po latach przebywania w złotej klatce, zaczyna dostrzegać jej złote i mocne pręty. Pod wpływem licznych obserwacji w kobiecie zachodzi zasadnicza zmiana – z uległej i potulnej przykładnej żony, czekającej na powrót męża, Annie staje się kobietą świadomą swoich błędnych wyborów i katastrofalnych decyzji. Staje także przed kolejnymi, jeszcze trudniejszymi niż dotychczas wyborami, które są wynikiem jej dojrzałości jako niezależnej kobiety, dla której stało się jasne, że świat, który uważała za jedyny i niepowtarzalny, tak naprawdę jest tylko kpiną, oszustwem i zniewoleniem, ułudą, którą postawiono jej przed oczami i kazano wierzyć w jej prawdziwość.

Klaudyna odchodzi jest chyba najbardziej rozbudowaną częścią cyklu, w szczególności w strukturze psychologicznego rozwoju bohaterów oraz ich różnorodności w prezentowanych zachowaniach, widzianych z perspektywy powieści psychologicznej i inicjacyjnej. Błyskotliwość dialogów, myśli i porównań – nadal w znacznej mierze Klaudyny – jest tym, co nadaje powieści, oraz całemu cyklowi, niepowtarzalny klimat życia w pierwszych latach dwudziestego wieku. Malwina Wapińska na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”, trafnie opisała połączenie niezwykłego charakteru młodej kobiety z czasami, w jakich przyszło jej istnieć – wprawdzie tylko (lub aż) za sprawą Colette, ale jednak z olbrzymią wpływem na rozwój czytelnictwa i zmianę światopoglądu literackiego epoki. Klaudyna… smakuje jak czekolada z dodatkiem chilli – to rozkoszna słodycz z solidną dawką pikanterii. Trzeba było wielkiego talentu, by połączyć to wszystko we właściwych proporcjach.

Wielki świat Paryża i sielski Montigny, mają w sobie piękną literacką cząstkę postaci wyjątkowej, która ofiarowała tym miejscom coś, co w kolejnych latach stało się ikonicznością dla literatury światowej, i co już zawsze będzie kojarzone z Paryżem początku XX wieku oraz zapachem kwiatów zrywanych na łąkach Montigny. Klaudyna dodała literaturze świeżości spojrzenia i nauczyła ją oddychać pełną piersią. Otworzyła okno w ciepły, letni dzień i przewietrzyła pokój, który już od dłuższego czasu pozostawał dla wielu czytelników duszny i w bezruchu świadomości istnienia dynamicznej postaci, o smaku słodkiej „czekolady z chilli”.

Potrzaskane kłamstewka, albo lustro Doriana Graya. Chuck Palahniuk „Powiedz wszystko”

środa, 25 stycznia 2012

Element zaskoczenia jest nie tyle ciekawy z punktu braku świadomości jego nadejścia, ile z logicznego punktu uzasadniającego fakt, iż ma nastąpić. Takich elementów zaskoczenia jest wiele w powieści Chucka Palahniuka Powiedz wszystko. Książka opowiada historię ostatniej wielkiej miłości odchodzącej gwiazdy (nie tylko) ekranu – Katharine Kenton. Kiedy staje się jasne, że jako aktorka może mieć jeszcze wiele interesujących rzeczy do pokazania, a jako kobieta jeszcze wiele do przeżycia, na nadchodzące szczęście zaczyna się kłaść cień niezrozumiałego zagrożenia. Kobieta odnajduje pośród śnieżnobiałych koszul swojego nowego ukochanego Webstera Carltona Westwarda III, maszynopis dziwnego pamiętnika o jej związku mężczyzną, zatytułowany Niewolnik miłości. Tekst zawiera wymyślone, ale bardzo szczegółowe opisy intymnych doświadczeń pary kochanków. Kathie razem ze swoją powiernicą, służącą, przyjaciółką i guwernantką w jednym – Hazie Coogan – dochodzą do wniosku, że mężczyzna jest tak naprawdę szaleńcem, który planuje zabić aktorkę, a po jej śmierci opublikować oczerniający ją tekst. Wielka miłość kobiety, w jednej chwili zamienia się za sprawę instynktu obronnego, w śmiertelną i destrukcyjną walkę o przetrwanie. W walkę o wpływ na rozwój wydarzeń.

Książka jest utrzymana w konwencji powieści, opowiadających o złotych latach ery kinematografii. Hollywood – jako miejsce narodzin gwiazd, ale również towarzyszącego im osamotnienia, wszelkiego rodzaju uzależnień oraz pragnienia wiecznej młodości i piękna – nie istnieje bez przeżyć bohaterki, o których czytelnika informuje Hazie Coogan. To z perspektywy Katharine Kenton, blichtr epoki zyskuje swoją kolorystykę oraz kształt. Czas w powieści jest odmierzany nie za pomocą wskazówek zegara, lecz za pomocą premier popularnych piosenek pierwszej połowy XX wieku. Z totalnego – zamierzonego – chaosu nazwisk i nazw, udaje się odczytać prawidłowość, którą autor zaczyna sumować od czwartej sceny, III aktu. Obraz samotności wśród tłumu, zwielokrotniają dodatkowo uchwycone przez kamerę sceny, ich opisy i retardacje detali stroju, klejnotów oraz cielesności bohaterów – Webstera i Kathie.

Chuck Palahniuk stworzył powieść minimalistyczną, a jednocześnie bardzo bogatą w detale i trudną w tym sensie, że psychologia wszystkich bohaterów powieści jest przekazana przez osobę trzecią w sposób całkowicie selektywny. Jedynym zupełnym rysem charakteru, jest rys osobowości Katharine Kenton. Czytelnik nie poznaje ani Webstera Carltona Westwarda III, ani nie może przełamać rozmytego charakteru Hazie Coogan. Pokojówka aktorki jest reżyserem absolutnym – w ostatnich zdaniach powieści, bohaterka zapowiada swój znaczący wpływ na losy świata gwiazd ekranu, co symbolizuje postać małej dziewczynki siedzącej na kolanach kobiety. Jest to dziecko adoptowane przez Katharine Kenton, pozostające pod opieką Hazie, które powiernica gwiazdy przedstawia jako Norma Jean Baker. Dla czytelników ta zapowiedź narodzin przyszłej ikony kina, jest jednoznaczne z enigmatycznością jej życia, na które wpłynie fikcyjna postać Hazie Coogan. Ciąg dalszy powieści nie istnieje, ale jednocześnie jest znany.

Warto też wspomnieć o pewnej „zapachowej” niekonsekwencji autora. Dla uważnego czytelnika – L’Air du Temps wprowadził na rynek dom mody Niny Ricci w roku 1948, natomiast Norma Jean Baker, bardziej znana jako Marilyn Monroe, urodziła się 1 czerwca 1926 roku. W finałowej scenie Hazie Coogan trzyma na kolanach blond aniołka. Według dat albo Katharine Kenton nie mogła używać perfum L’Air du Temps, bo z chwilą kiedy powstały, już nie żyła, albo blond aniołek na kolanach Hazie Coogan musiał mieć ponad 20 lat. W roku 1948 „blond aniołek” miał już debiut aktorski za sobą. Istnieje jeszcze jedna możliwość. Może to wcale nie jest „zapachowa” niekonsekwencja autora, a jedynie specyficzne Wcielenie

Warto podkreślić, że powieść jest bardzo ciekawa językowo i strukturalnie. Sposób prezentacji tematu jest tym ciekawszy, im więcej w tekście chaosu nazwisk oraz wymienionych ról, w które wcieliły się gwiazdy Hollywoodu. Książka oprócz tego, że jest parodią romansu, to jest też romansem z kryminałem oraz doskonałą powieścią psychologiczną. Autor dał w niej dowód swojej przenikliwości i niezwykłej znajomości ciemnych zaułków ludzkiej natury.

Zdecydowanie polecam!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niebieska Studnia.

„O wszystkim, co odnaleziono, i o wszystkim, co zostało utracone”. Bliźniacze słońca jako symbol istnienia dwóch światów

niedziela, 8 stycznia 2012

Bohaterem powieści Johna Connolly’ego Księga rzeczy utraconych, jest dwunastoletni David, którego czytelnik poznaje w dwóch newralgicznych dla niego momentach. Pierwszym z nich jest tocząca się wojna, natomiast drugim – śmierć matki Davida. O ile wojna pośrednio wpłynęła na zmianę miejsca zamieszkania chłopca – David wraz z ojcem i Rose, nową żoną ojca, przeprowadzili się do wielkiego domu Rose, na północny zachód od Londynu – o tyle odejście matki, spowodowało katastrofę w delikatnym i dziecięcym jeszcze życiu bohatera. Dodatkowym wyzwaniem dla Davida jest pojawienie się na świecie Georgiego, przyrodniego brata, któremu ojciec musi poświęcać znaczną część swojego czasu. Chłopiec czuje się porzucony i niezrozumiany. Wraz ze śmiercią matki stracił wszystko, co należało do jego szczęśliwego życia. Po jej odejściu, mieszkając jeszcze wraz z ojcem w Londynie, zaczyna słyszeć szepty otaczających go książek; zaczynają się też dziwne omdlenia, na które lekarstwa szuka psychiatra leczący chłopca – doktor Moberley. David nie potrafi znaleźć wspólnego języka ani z nową żoną taty, ani z nim samym. Pewnego dnia, chłopiec dostrzega z ogrodu dziwną postać, przeglądającą książki w jego pokoju na poddaszu. Innym razem śni mu się Garbus, który nazywa go „nowym królem”. Po kolejnej kłótni z ojcem i Rose, chłopiec słyszy w nocy głos matki, który błaga go o pomoc. David musi przejść przez dziurę w murze, prowadzącą do starego ogrodu…

Po drugiej stronie, na dwunastoletniego chłopca czeka baśniowy świat, który jak się okazuje jest nie mniej przerażający od wojennej rzeczywistości, jaką chłopiec pozostawił za sobą. David spotyka Leśniczego, mężczyznę z siekierą, który ostrzega go przed złymi istotami zamieszkującymi las. Chłopiec poznaje historię powstania nowej rasy – wilkonów – postaci dużo groźniejszych od wilków i znacznie od nich okrutniejszych. Musi odnaleźć matkę i dostać się z powrotem do świata rzeczywistego. Jedyną osobą, która może mu w tym pomóc – jak twierdzi Leśniczy – jest król, który już dawno temu stracił władzę w tajemniczej krainie, posiadający magiczną Księgę rzeczy utraconych, mogącą pomóc chłopcu w wydostaniu się z krwawej baśni.

Bohater powieści, spotyka na swojej drodze wiele ciekawych i makabrycznych postaci. Jedną z nich jest łowczyni, kobieta, która dzięki magicznemu balsamowi tworzy zwierzęco – ludzkie hybrydy istot. Chłopcu – zawdzięczając wszystko swojemu sprytowi i opanowaniu – udaje się przechytrzyć groźną kobietę, którą w konsekwencji swoich działań spotyka zasłużona kara. David zaprzyjaźnia się z siedmioma krasnoludkami – komunistami oraz poznaje Królewnę Śnieżkę, królewnę, która nie ma nic wspólnego z baśniową postacią, stworzoną przez braci Grimm. Spotyka na swojej drodze rycerza Rolanda, z którym zawiera umowę. Pomoże rycerzowi odkryć prawdę o tajemniczej Cierniowej Fortecy, a ten w zamian zawiezie chłopca do królewskiego zamku. Po drodze zabijają Bestię i spotykają Garbusa…postać, którą David już kiedyś spotkał, oszusta, przed którym ostrzegał go Leśniczy. Garbusa, którego ponoć boi się nawet król…

W kwestii baśni

Powieść Johna Connolly’ego, stanowi na swój sposób wyjątkowe i bogate znaczeniowo studium baśniowości oraz mityzacji tekstu, na pozór prostego, zawierającego fabułę o naturze fantasy. Jest to zbiór quasi-baśni jednolity i spójny interpretacyjnie, które posłużyły autorowi do przedstawienia jednej opowieści, w której dwunastoletni bohater dojrzewa, staje się świadomy swoich emocji i uprzedzeń, a jednocześnie uczy się wartościować, nazywać i oddzielać dobro od zła. Pojedyncze opowieści w tekście stają się niczym rosyjskie matrioszki – opowieści zamknięte jedna w drugiej. Niczym w filmie Uczeń czarnoksiężnika, jedno zło, zostaje zamknięte w kolejnym. A najmniejsza z pozoru laleczka, zawiera w sobie największy nośnik zła. Centralną postacią w Księdze rzeczy utraconych, jest ta właśnie najmniejsza matrioszka – Garbus. Odkrycie i zrozumienie poszczególnych opowieści, umożliwia dotarcie do sedna historii. Centralizacja i esencjalizm złego, nie odbywa się w osobowości króla, który jako dziecko zdradził swoją przyrodnią siostrę, bezpośrednio nie należy również do portretów wilkonów i złej łowczyni, ale koncentruje się w osobie Garbusa łączącego wszystkie opowieści, a nawet więcej – łączącego ze sobą dwa światy. Ten baśniowy wraz z rzeczywistym, w którym po raz pierwszy David spotyka Garbusa.

Baśniowość w powieści jest zachwiana, odwrócona, zamieniona. Jej wartość zostaje przefiltrowana i przeciśnięta przez jungowską personę i archetypy – często w powieści zmieniane, których wartość i znaczenie zostają na nowo ustalone. Ten specyficzny zabieg zmiany wartości ma na celu stworzenie interpretacyjnego palimpsestu, w którym jedna opowieść przebija, prześwituje przez drugą, przy jednoczesnym nakładaniu się na siebie. Dzięki temu w powieści istnieje wielokrotność happy endów oraz kategoryzacja popełnionych win i następujących po nich kar. Kwestia ważkości imienia, została już kilkakrotnie podkreślana nie tylko w literaturze. Ostatnio, brytyjska pisarka Rhiannon Lassiter, w swojej powieści Wykreślone imię, za którą otrzymała nominację do Guardian Award, podnosiła w wyjątkowo oryginalny sposób ten temat. W Księdze rzeczy utraconych, opowieści o okrucieństwie, oszustwie i osamotnieniu, tylko w jednym przypadku nie pojawiło się rozwiązanie pożądane i wskazane jednocześnie. Stanowi ono również zagadkę w perspektywie całej powieści. Jednakże ten motyw, dodatkowo wzmacnia przestrzeń istniejącą pomiędzy dobrem, a złem, i podkreśla różnice między oczekiwanymi, a oczekującymi, między tym, co może się wydarzyć, a tym, co się wydarzy.

Na marginesie dyskusji

Na temat powieści Connolly’ego, toczyło się już wiele dyskusji. Zaskoczył mnie jednak fakt podnoszony przez czołowych polskich pisarzy literatury fantasy. Postawione pytanie – czy Księga rzeczy utraconych jest powieścią dla dorosłych, czy dla dzieci, jest jak zadawanie pytania o horror, w którym bohaterem jest dwunastolatek. Czy jest to film dla dzieci, czy dorosłych? Odpowiedź jest chyba jasna, pomimo wieku bohatera.

Zastanawia mnie również stwierdzenie, jakoby książka wpadła w martwe pole pomiędzy. Czy rzeczywiście tak jest? Czy powieść ma w sobie naprawdę tak mało mądrych baśni i ciekawych finałów, że nie znajduje właściwego odbiorcy? Myślę, że nie do końca jest tak. Problemem nie jest próżnia, bo w moim mniemaniu takowa wcale nie istnieje, lecz najzwyczajniej umiejętność czytania pozbawiona stereotypów, umysł pozbawiony wzorów interpretacyjnych i otwarty na tworzenie i nazywanie nowych znaczeń i odkrywanie innych słów symboli. Być może potrzebne jest postrzeganie opisywanych wydarzeń, z perspektywy nowego układu znaków, gdzie pośród znanych czytelnikowi do tej pory, istnieją inne – o nowych kształtach i formach – dla których wyobraźnia autora znalazła nazwę i odpowiednie znaczenie.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niebieska Studnia.

Książka Roku 2011

sobota, 31 grudnia 2011

Michael Cunningham Nim zapadnie nocza odkrywanie i subtelny opis struktur niedoskonałości w sztuce, jako źródła egzystencji myśli. Za budowanie pomostów transtekstualności, w których centralne miejsce zajmuje przewartościowanie i świadomość przełamania.

Trudność lektury Cunninghama, polega na zmianie sposobu myślenia o pięknie, doskonałości i egzystencji – z jednostkowego, na uniwersalny. Wielu czytelników zarzuca tej powieści zbytnią hermetyczność i całkowite oderwanie od realizmu współczesnego świata. Należy jednak pamiętać o tym, że arcyciekawe zabiegi transtekstualności – nie tylko w tej powieści – ze swojej natury nie należą do procesów łatwych. Są jak tropikalne orchidee – wielobarwne i piękne, ale wymagają odpowiedniego klimatu i temperatury do tego, aby mogły być podziwiane. Tak samo jest z tą powieścią. W anturażu bohatera sztuka jest klimatem, a Ethan – Myłek – odpowiednią temperaturą dla egzystencji myśli.

A z okazji nadchodzącego Nowego 2012 Roku, wszystkim czytelnikom życzę wielu ciepłych chwil, spędzonych w gronie najbliższych, pogody ducha, wytrwałości w realizacji noworocznych postanowień, uśmiechu i radości ze spotkań z książką :)

Zdrowia, szczęścia, miłości… i wielu momentów zachwytu nad pięknem :)

L'Air du Temps i kwadratura koła. O „Niewidzialnych potworach”

czwartek, 8 grudnia 2011
Należałoby rozpocząć od przedstawienia głównego bohatera. Następnie powinno się powiedzieć kilka słów o bohaterach drugoplanowych, o początku akcji i o wydarzeniach, które sprawiły, że „ktoś” ma dylemat takiego, a takiego rodzaju, „ktoś” „kogoś” kocha lub nienawidzi. Wiele razy można właśnie tak rozpoczynać opowieść, ale nie w przypadku Chucka Palahniuka.

Niewidzialne potwory rozpoczynają się iście hollywoodzką sceną, pełną dramatyzmu i krwi. Dalej raczej nie zapowiada się lepiej. Głowna bohaterka – supermodelka Shannon – ulega poważnemu wypadkowi samochodowemu, który pozbawia ją dolnej części twarzy. Kobieta przestaje być tym, kim była do tej pory. Długotrwałe leczenie nie tylko pozbawiło ją możliwości wykonywania pracy i zupełnie zmieniło jej dotychczasowe życie, ale również ofiarowało jej pewną możliwość poznania samej siebie. Być może nie jest to możliwość, której by kobieta oczekiwała, ale zawiera w sobie pewien substytut zastępujący jej to, co było jej zamiarem – jak się okaże w dalszej części książki. Obok byłej supermodelki, czytelnik poznaje wachlarz wprost niesamowitych osobowości. Pierwszą z nich jest nowonarodzona piękność, transseksualna księżna Brandy Alexander, która towarzyszy (i której towarzyszy) Shannon w podróży po Ameryce. Księżna jest postacią zarówno ciekawą, co tajemniczą, a jej rola już w początkowych częściach utworu może wydawać się przeciwwagą dla utraconej urody bohaterki. Brandy Alexander nosi wielobarwne stroje ze złotymi dodatkami, a na swoich nieproporcjonalnych dłoniach złote pierścienie. Jest „produktem” trzech sióstr Rhea, z którymi mieszkała w eleganckim hotelu. Trzecią osobą, uczestnikiem podróży, jest uwodzicielski mężczyzna Alfa Romeo – dawny narzeczony Shannon, który zostawił ją po straszliwym wypadku, a obecnie zakochany w ekscentrycznej księżnej. Trójka bohaterów podróżuje po Ameryce wynajętymi samochodami i okrada bogate domy, wystawione na sprzedaż. Celem trójki nie stają się drogocenne przedmioty i dzieła sztuki, ale lekarstwa, od których są uzależnieni.

Niewidzialne potwory.

Prawie nikt z poznanych bohaterów nie jest tym, za kogo się podaje, albo w najlepszym razie – jak w przypadku głównej bohaterki, nie mówi całej prawdy o sobie. Tożsamość Alfa Romeo jest stworzona przez księżną, i dla potrzeb określonych sytuacji, odpowiednio do miejsca, okoliczności i kaprysów, ulega zmianie. Mężczyzna ulega pokusom i poddaje się wpływom i zależnościom otaczających go kobiet i mężczyzn. W centralnej części jego świata znajdują się pragnienie zaspokojenia potrzeb seksualnych i fascynacja seksem oraz delikatny głos w sprawie bólu istnienia, ciągle dominowany przez seksualność.
Dla Brandy Alexander, na życie składają się istotne wybory, które właściwe są tylko wtedy, kiedy stoją w sprzeczności z pragnieniami ogółu. Księżna uzależniła się od lekarstw, aby przestać myśleć. Wspomnienia dzieciństwa i domu rodzinnego są dla niej generatorem depresji i złego samopoczucia. Odnalezienie przez nią właściwej tożsamości jest nierozerwalnie połączone z bolesną przeszłością, od której pragnie uciec, bez której nie będzie w stanie wydostać się z pajęczyny uzależnień i ograniczeń. Złoto i kolory otaczające księżną, stanowią błysk jej obecnego położenia, sytuacji, w jakiej się znalazła – intensywny i krótkotrwały.
Shannon McFarland to uobecnienie reakcji jądrowej, która miała miejsce kilka lat wstecz. Gdyby nie pewne działania, niosące za sobą katastrofalne skutki – nie istnieliby ani Brandy Alexander, ani Alfa Romeo. Pojawienie się tych dwóch osobowości, jest ściśle związane z zachowaniem samej bohaterki oraz jej rodziców.
Do tej galerii wymienionych postaci dochodzi jeszcze najlepsza przyjaciółka Shannon – Evie Cottrell. Ona również nie jest tym, za kogo uważają ją ludzie, a jej udział w tworzeniu osobowości towarzysza drogi kobiet jest nie mniej znaczące jak samej Shannon.

Kwadratura koła.

Niewidzialne potwory jest powieścią fragmentaryczną, o minimalnym przekazie wyłącznie ważnych informacji. Sekwencje wydarzeń są poprzerywane i pomieszane ze sobą, dla spotęgowania charakterystycznego klimatu powieści drogi i jako odzwierciedlenie życia bohaterów. To, co zostało ukazane w tekście jako ból i głód istnienia, stanowi swoistą psychologiczną kwadraturę koła. W żadnej z opisywanych osobowości nie zachodzi zmiana o konstruktywnym wydźwięku – i taka zmiana nie jest w stanie nastąpić. Mimo przeżytych cierpień i doświadczonej niesprawiedliwości (przypadek Brandy Alexander/Shane’a) bohaterowie nie przestają pogrążać się w chaosie oczekiwania na ową zmianę, która musi być w ich mniemaniu egzystencjalnym początkiem trwania innej niż dotychczas osoby. Mają to być nowe narodziny, nowego człowieka, a grubą kreską oddzielającą stare życie od nowego ma być wydarzenie przynoszące radykalne zmiany – nawet za cenę życia lub zdrowia.

Chuck Palahniuk tym razem kreśli osobne portrety, indywidualne w swoim zagubieniu i samotności, a połączone ze sobą nicią wspólnych doświadczeń i tragicznych przeżyć. Nigdy jeszcze pragnienie kochania nie było ukazane w tak zasadniczy, minimalistyczny i okrojony, a przy tym w tak brutalny i gorzki sposób. Ta czara goryczy napełniona po brzegi wylewa się, i w tym krytycznym momencie czytelnik zostaje dopuszczony, jako postronny obserwator, do wysłuchania ciężkiej spowiedzi bohaterów powieści.
Nawiązanie do magazynów mody również ma swoje uzasadnienie. Nietrwałość, ulotność i chaos pośród barw i błyskotek, mają swoje nawiązania do produkcjonizmu i powstawania – narodzin – (o które tak zabiegają bohaterowie) – nowego, pięknego produktu, tworu, nowej formy. To wszystko czyni z Niewidzialnych potworów ostrą krytykę konsumpcjonizmu i współczesnego modelu życia, który jest oparty na tym wszystkim, co daje lekką i jednocześnie krótkotrwałą przyjemność. Połączenie ze sobą sztucznego, produkcyjnego piękna z dramatem człowieka, nie może być pochwałą. To coś, do czego nie należy doprowadzać – i jednocześnie przestroga (może przede wszystkim) dla współczesnych rodziców.

Kolejna książka Chucka Palahniuka – i kolejna lektura obowiązkowa!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niebieska Studnia.

Chuck Palahniuk „Potępieni”. O tym, jak inteligentna i wrażliwa trzynastolatka odwiedza Piekło.

niedziela, 4 grudnia 2011
Madison Spencer ma trzynaście lat. Jest (a właściwie należałoby użyć czasu przeszłego – była) córką amerykańskich celebrytów. Młoda dziewczyna zasadniczo odbiega od obrazu współczesnej nastolatki – nie tylko swoją inteligencją, ale też innym postrzeganiem otaczającego ją świata. Madison przedawkowała marihuanę i została za to skazana na dalsze „życie” w piekle. Dziewczyna siedzi w brudnej klatce w otoczeniu innych potępionych – Babette, dziewczyny w tanich podróbkach butów Manolo Blahnika, przemądrzałego mózgowca Leonarda, mięśniaka – futbolisty Pattersona oraz punka z agrafką w policzku – Archera. Po wydostaniu się z klatek o mazisto – brudnych prętach, za sprawą wspomnianej agrafki, piątka nastoletnich skazańców udaje się na rekonesans Piekła. Oprócz Morza Insektów, Wielkiego Płaskowyżu Tłuczonego Szkła, Jeziora Letniej Żółci oraz Bagniska Niedoskrobanych Płodów, spotykają demony różnych gatunków i wielorakiego pochodzenia. Po przygodzie z Pŕezpołnicą – i za jej pomocą – Madison wraz z towarzyszami dociera do centrali Piekła. Zostaje zatrudniona w charakterze telemarketerki, która łącząc się z żyjącymi ma uprzykrzać im życie – zadając jak największą ilość nieistotnych pytań.

W Piekle, jedyną dręczycielką młodej dziewczyny pozostaje nadzieja, która nieustannie trwa, i która nie pozwala jej na pogodzenie się z własnym losem.
Czy rzeczywiście Madison powinna trafić do Piekła? Co mają ze sobą wspólnego: piętnastoletni niewolnik, który spłonął w bibliotece Ptolemeusza w Aleksandrii, ateński piechur, czarownica spalona na stosie z rozkazu Inkwizycji oraz Katarzyna Medycejska? Czy rzeczywiście nastolatka nie ma nic ciekawego do powiedzenia w trudnej sprawie zbawienia i potępienia, winy i kary?

Chuck Palahniuk w powieści Potępieni zadaje wiele bardzo różnych i bardzo trudnych pytań. Podobnie jak Boska Komedia Dantego, z którą powieść jest porównywana, tworzy alegoryczne obrazy Piekła jako miejsca. Nie jest to nic przyjemnego – bo też opisywane miejsce nie jest, i nie może być przyjemne – ani w opisach, ani w porównaniach. Autorowi udaje się jednak rzecz bardzo trudna dla literatury popularnej. A mianowicie w sposób właściwy przedstawia połączenie miejsca i stanu, jakim jest Piekło; właśnie Piekło jako miejsce i piekło jako stan, w którym znajduje się dusza po śmierci, stają się tą nieopisaną do końca przestrzenią istnienia Madison. Nadzieja, o której często wspomina główna bohaterka, jest zasadniczym budulcem opozycji dziewczyny w stosunku do miejsca i stanu, w którym przyszło jej trwać.
Pytania postawione w powieści, nie pozostają bez odpowiedzi. Autor bardzo skrzętnie ukrywa je w opisach relacji pomiędzy Madison, rodzicami, a postrzeganiem świata przez nastolatkę. Dojrzałość w Potępionych, w żadnym razie nie jest tożsama z wiekiem. Zyskuje ona własny wymiar, bez udziału lat, za to podyktowany intensywnymi doświadczeniami i rozumem. Ale też nie jest to rozum Leonarda, dla którego procesy myślowe i wiedza noszą znamiona niemalże pogańskiego przebóstwienia człowieka. Jest to rozum bogaty świadomością istnienia różnorodności.
Powieść Chucka Palahniuka Potępieni, jest powieścią, w której jest bardzo dużo zasadności – bałaganu, brudu, a nawet perwersji. Ale obecność tych wszystkich, podyktowana jest pragnieniem ukazania postępującej sekularyzacji i nihilizmu współczesnego świata. Ten trudny proces dotarcia do czytelnika z tematami, które nie przychodzą wcale łatwo – ani w dyskusji, ani w literaturze – wydaje się być bardzo trafiony i poglądowo i tematycznie. To, co Dante przekazał swoim alegorycznym językiem, Palahniuk przełożył na język współczesnej prozy popularnej. Udało mu się nawet w odpowiednim momencie uchwycić sensualizm Godzin, i zestawić go z narkotycznym obrazem matki bohaterki, jako zupełną ignorancją doświadczenia, dla którego istnieją – i muszą istnieć – na różnych płaszczyznach wnioski.
Również trwanie w powieści zyskuje wymiar wyjątkowy. Jest ono ukazane na przykładzie bohaterek literatury klasycznej. Madison często przywołuje Jane Eyre i Katarzynę Earnshaw jako postaci istnienia-nieistnienia i wyjątkowego trwania, lecz w zupełnie innym wymiarze niż ona sama.
Te wszystkie pomosty z literaturą, filozofią i teologią, jakie zbudował Autor, czynią z Potępionych powieść, która w chórze literackich głosów o winie i karze zajmuje wysokie i w pełni zasłużone miejsce.
Potępieni to jedna z ważniejszych powieści, które zostały wydane w tym roku, i jednocześnie bardzo ważna pozycja w kanonie współczesnej literatury amerykańskiej.

To normalne, że tęsknię za rodzicami mocniej niż oni za mną, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że oni mnie kochali przez zaledwie trzynaście lat, podczas gdy ja kochałam ich przez całe swoje życie.
Chuck Palahniuk Potępieni

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niebieska Studnia.

„Mapa i terytorium”, czyli (prawie) inny Houellebecq

niedziela, 23 października 2011

Bohaterem najnowszej powieści francuskiego prozaika i poety Michela Houellebecqa jest Jed Martin, artysta, który zyskał sławę dzięki fotografiom map drogowych Michelina. Regiony Francji – tak różnorodne, kolorowe i pozbawione jednolitości – ukazane na mapach, stały się źródłem inspiracji dla Jeda.
Powieść rozpoczyna opis obrazu Damien Hirst i Jeff Koons dzielą między siebie rynek sztuki, nad którym pracuje artysta. Ma on zamykać pewien cykl i pewien rozdział w życiu malarza. Jednakże płótno zostaje zniszczone, jako niedoskonałe i nie do końca oddające zamysł twórcy; jako dzieło, które nie miało tego, co mieć powinno.
Retrospektywnie zostają przywołane wydarzenia, dzięki którym Jed zaistniał w świecie francuskiej bohemy, dzięki którym poznał Olgę – kobietę, z którą nawiązał romans, dla której – może się wydawać czytelnikowi – zmieni swoje dotychczasowe życie. Jed przygotowuje się do swojej retrospektywnej wystawy, która ma przypomnieć - przede wszystkim krytykom sztuki - o jego istnieniu. Po spektakularnym sukcesie – również finansowym – fotografii map, artysta stworzył cykle obrazów olejnych, które dotychczas nie zostały pokazane szerokiej publiczności. Aby podkreślić ważność tej wystawy, artykuł do jej katalogu ma napisać sam Michel Houellebecq, autor Cząstek elementarnych i Platformy. Pisarz słynie ze swojej niechęci do kontaktów z ludźmi, uchodzi za człowieka egoistycznego, nieprzewidywalnego i niedostępnego. Początkowo Jed Martin ma pewne problemy z nawiązaniem współpracy z pisarzem, jednakże po prośbie o wstawiennictwo, skierowanej do przyjaciela literata – Frédérica Beigbedera, Michel Houellebecq zgadza się porozmawiać z artystą i w konsekwencji napisać artykuł do katalogu wystawy Jeda. To, co przekonało pisarza do napisania artykułu, to okrągła suma pieniędzy, którą miał zainkasować za tekst. Mężczyźni prawie się zaprzyjaźniają. Dodatkowo jako dowód wdzięczności za poświęcony czas, Jed postanawia namalować portret Houellebecqa, i ofiarować mu go, po zakończonej wystawie. Jest to ostatni obraz, jaki maluje artysta – i ma tego świadomość. Obraz okazuje się arcydziełem.
W umówionym terminie, malarz zawozi obraz pisarzowi. Ten nie wydaje się być nim zainteresowany w takim stopniu, na jakim obraz zasługuje. Po kilku miesiącach Jed Martin otrzymuje wstrząsającą wiadomość. Michel Houellebecq został brutalnie zamordowany w swoim domu w Souppes.

Czyżby kolejna „możliwość wyspy”?

W powieści, jej autor kreśli obraz siebie samego. Jest on ukazany jako człowiek inteligentny, oczytany i zamknięty w sobie, a jednocześnie niedostępny, mało przyjazny w stosunku do ludzi, o naturze relatywisty, nihilisty i egocentryka. Michel Houellebecq – pisarz z powieści, to mężczyzna niestroniący od alkoholu, o depresyjnej osobowości; ignorant sztuki, mało dbający o własny wygląd i otoczenie. To także człowiek, który jest świadomy swojej osoby i chaotyczności własnej osobowości, który – paradoksalnie – na chwilę przed śmiercią przyjmuje chrzest; mieszkający samotnie – na początku w Irlandii, a następnie razem z psem, w domu na wsi.
(Morderca brutalnie zabija pisarza wraz z jego pupilem.)
Opis miejsca zbrodni jest dokładny. Przywołuje na myśl obrazy Jacksona Pollocka. Prawie niedostrzegalną są fragmenty ciała, poza dwoma odciętymi głowami patrzącymi wprost na siebie – pisarza i jego psa. Ten obraz może wyglądać na rytualny mord. Jednakże, jak się później okazuje – nie jest nim.

Czyżby prawdziwy pisarz, nie ten fikcyjny, przekuł sceny erotyczne z wcześniejszych swoich powieści, na scenę krwawego mordu samego siebie? Czy nie jest to zabieg prowokujący czytelnika do orzekania o istnieniu w dziele ukrytej karykatury twórcy? Czy rzeczywiście Mapa i terytorium jest powieścią, w której Houellebecq zrywa z obrazoburstwem i prowokacją? Powieścią, w której czytelnicy odnajdą „nowego” pisarza?

Trzy portrety

Pierwszym jest portret Jeda Martina – artysty, który oprócz życia zawodowego, nie posiada prawie żadnego innego. Epizod z dwoma kobietami pozostawia oczywiście znaczący ślad w jego osobowości, jednak nie na tyle ważny, aby mógł zmienić swoje życie, mogąc poczuć i zrozumieć miłość - zarówno ze strony Genevieve, jak i Olgi. Jed Martin jest człowiekiem spełnionym na pozór. Pustka, którą odczuwa oraz nieustające poszukiwania wyrazu artystycznego sprawiają, że nie jest w stanie przestać być egoistą. Nie jest w stanie pokochać, ani też pojąć istoty miłości, zaangażowania potrzebnego dla drugiej osoby i wymaganej bliskości. Zdjęcia, które robi pod koniec swojego życia, są odzwierciedleniem jego kondycji jako człowieka współczesnego, jako artysty poszukującego wartości, który jej jednak nie znajduje.
Drugim portretem jest obraz Michela Houellebecqa – pisarza fikcyjnego. Nie udało mu się zamieszkać w spokoju na francuskiej wsi, z dala od zgiełku wielkiego miasta i ludzi, do których żywił tak dużo niechęci. Jako człowiek, został zamordowany dla pieniędzy, a nie jako pisarz – ze względu na własne przekonania, poglądy, czy wymowę własnych utworów. Mordercą okazał się człowiek, który chciał udawać Boga, a w swojej chorobie i obłędzie, pokazał upadek ludzkiej pychy szalonego naukowca.
Trzecim portretem, jest portret ojca Jeda. Jako uznany architekt, w podobny sposób jak syn, albo właściwiej – syn w podobny sposób jak ojciec – poszukiwał artystycznej i osobistej drogi, która mogłaby go zaprowadzić do osiągnięcia stanu doskonałego, gwarantującego pełnię wyrazu artystycznego i szczęście człowieka spełnionego. W tych poszukiwaniach często zapominał o synu i jego tęsknocie za matką, która popełniła samobójstwo. Jako człowiek nieuleczalnie chory, niezadowolenie z życia oraz niezgodę na dalsze jego trwanie wyraził wyjeżdżając do Zurychu, gdzie wbrew woli Jeda poddał się eutanazji.

Rozpad cząstek elementarnych

Powieść Mapa i terytorium otrzymała w 2010 roku Nagrodę Goncourtów oraz wyróżnienie Lista Goncourtów: polski wybór.
Powieść jest psychologiczno – kryminalną opowieścią o losach artysty, poszukującego swojego miejsca w panteonie gwiazd, a w nieco mniejszym stopniu – wśród ludzi. Charakterystyczny styl powieści objawia się w opisach obrazów, w detalach, kolorach i świecie bohaterów. Przykładem specyficznej i ważnej spójności metaforycznej może być rola, jaką odgrywa grzejnik – dosłownie i w znaczeniu symbolicznym.
Michel Houellebecq napisał powieść trójwymiarową, o wielu kształtach i barwach. Jest to jednakże opis rozpadu świata. Rozpadu jego najistotniejszych elementów, które składają się na życie i miłość. Świat ludzi, ukazany w powieści, próbuje walczyć o własne przetrwanie – bezskutecznie.

Ostatnie zdanie powieści Mapa i terytorium brzmi: Następuje totalny triumf świata roślinnego.

„To ważne dzieło, przynoszące zaszczyt literaturze francuskiej.”
Bernard Pivot
„Le Journal du Dimanche”

The Man Booker Prize 2011

środa, 19 października 2011

Julian Patrick Barnes został tegorocznym laureatem Man Booker Prize, za powieść The Sense of an Ending. Nie był zaskoczeniem ani dla czytelników, ani tym bardziej dla krytyków werdykt jury, przyznający nagrodę temu postmoderniście.
Julian Barnes został wcześniej trzykrotnie nominowany do nagrody. Po raz pierwszy w roku 1984 za eseistyczną Papugę Flauberta, w 1998 roku za książkę Anglia, Anglia oraz w roku 2005 za doskonałą powieść Arthur i George.

W tym roku oprócz zachwycającej tematycznie i językowo powieści o rozstaniu i śmierci, głębokiej reminiscencji literackiej, zdyscyplinowanej, bo liczącej zaledwie 150 stron – The Sense of an Ending, pisarz wydał zbiór opowiadań zatytułowany Puls, który niedawno ukazał się w Polsce.

Ta książka, choć krótka, to jest wypełniona po brzegi dużą ilością informacji, których nie można przyswoić podczas pierwszego czytania. To jedna z tych książek, którą można czytać nie raz lub dwa, ale nawet trzy razy (…) Ma znamiona klasycznej literatury angielskiej – powiedziała Stella Remington, przewodnicząca jury.

Źródła informacji: www.themanbookerprize.com/news
www.forbes.pl/styl-zycia/artykul/styl/julian-barnes-laureatem-nagrody-bookera-2011,20792,1

Nie/winność

niedziela, 11 września 2011

Richard Lafargue jest światowej sławy chirurgiem plastycznym. Mężczyzna posiada wiele – prestiż, umożliwiający mu pracę na własnych warunkach, jest właścicielem prywatnej kliniki, ma dom z otaczającym go zielonym ogrodem i stawem, w który zamieszkują śnieżnobiałe łabędzie. U boku Richarda stoi piękna, młoda kobieta – Ewa – która w towarzystwie wzbudza pożądanie u mężczyzn i zazdrość u kobiet.
Richard wiele lat temu stracił w tragicznym wypadku żonę, a jego jedyne dziecko – córka Viviane, przebywa w klinice psychiatrycznej.

Pomiędzy Richardem a Ewą istnieje bardzo silny fizyczno-psychologiczny związek, oparty na uczuciu, które w pierwszej ocenie można nazwać nienawiścią, ale które jest bardziej uzależniającym układem negatywnych symbiotycznych emocji. W momencie, kiedy na ustach Ewy pojawia się uśmiech, Richard z trudem może opanować wściekłość i gniew. Kiedy w oczach kobiety mężczyzna odnajduje cień strachu, na jego ustach zaczyna gościć uśmiech. Kobieta milczy, kiedy mężczyzna zmusza ją do prostytucji. Ewa wygrywa na fortepianie znienawidzoną melodię Richarda.
Kim są dla siebie? Kim jest Ewa?

Thierry Jonquet, twórca francuskiej powieści noir, nakreślił bardzo sugestywny obraz przedstawiający dramatyczny układ kata i jego ofiary. W powieści Tarantula żyje śmiercionośny bohater-pająk, który snuje lepką i niewidoczną sieć i oplata nią swoją ofiarę. Kto jest kim? Kto jest katem, a kto ofiarą?
Córka Richarda doznała pomieszania zmysłów po brutalnym gwałcie. Kobieta dokonuje okaleczeń własnego ciała. Lekarze są zgodni w swojej diagnozie – dziewczyna nigdy nie wyzdrowieje. Czworokąt bohaterów – Richard, Viviane, Alex i olśniewająco piękna Ewa – są ze połączeni niewinnością i grubą pajęczą nicią zbrodni.
Gwałt Viviane staje się przyczyną zemsty Richarda. Alexa dotyka ślepa bogini sprawiedliwości, a układ Richard – Ewa jest układem nieodwracalnym.

Nie zdradzę tajemnicy tożsamości Ewy, bo zniszczę tajemnicę tej powieści.
Warto jednak po jej przeczytaniu spróbować obrać tą opowiedzianą historię, jak owoc. Zdjąć z niej grubą skórę perwersji, brutalności, rozpaczy i gniewu, aż ukaże się delikatny miąższ materii utraty i ceny, jaka została wymierzona za brutalny gwałt. Cena życia, za cenę życia. W powieści brakuje opisu głębokich uczuć Ewy. Możemy się tylko domyślać jej cynizmu, ironii, złośliwości i nienawiści połączonych z oddaniem, zniewoleniem i być może… miłością. Brakuje również takiego samego opisu uczuć Richarda. Ból został podniesiony do monstrualnych rozmiarów postaci, która nie tylko kładzie długi cień na całe życie, ale staje się golemem – obecnością materialną, na zawsze połączoną ze swoim stwórcą.
Być może gdyby Tarantula Thierry’ego Jonqueta zawierała takie szczegółowe opisy stanów psychicznych bohaterów, ich emocji i uczuć, stała by się jedną z najlepszych powieści psychologicznych, jaka kiedykolwiek powstała. Ale dzięki temu, iż autor uczynił ją taką, jaka jest, czytelnik posiada olbrzymie możliwości interpretacyjne. Prawie nieograniczone. Tekst zmusza do myślenia. Światło rzucone na rolę kata i jego ofiary, przybiera zupełnie inną barwę niż wyłącznie bieli. Znowu – tylko biel nie jest dwuznaczna – parafrazując Margaret Atwood.

Na podstawie tej powieści Pedro Almodóvar nakręcił film pod tytułem Skóra, w której żyję. Polska premiera już 16 września.

„Dwuznaczne jest wszystko prócz bieli.”

sobota, 27 sierpnia 2011

Elaine Risley jest malarką, która wraca po latach do Toronto na swoją retrospektywną wystawę, mającą odbyć się w klimatycznej galerii A-Wersje. Wraz z powrotem do miasta, w umyśle kobiety wracają obrazy z lat dzieciństwa. Powstaje szereg wspomnień, który nakładając się na doświadczenia Elanie jako dziecka i młodej kobiety, zyskuje uobecnienie i przedstawienie w obrazach powstałych na przestrzeni lat. Powroty do przeszłości stają się nierozerwalnym połączeniem osób trzech przyjaciółek, z których jedna – Cordelia – staje się epicentrum wydarzeń emocjonalnych i sumą doświadczeń malarki. Okrucieństwo, jakiego doświadczyła mała Elanie ze strony koleżanek, w późniejszym okresie przyniesie kobiecie nie tylko umiejętność zdystansowania się do świata i otaczających ją ludzi, lecz również sprawi, że wyjdzie ona z roli ofiary i wcieli w rolę oprawcy. Zmiana tych ról, stanie się niemalże naturalnym porządkiem rzeczy i tylko wrodzona łagodność i zdolność wyczuwania emocji ochronią ją przed dalszym odgrywaniem roli tej, która zniewala, więzi i kontroluje umysł innych ludzi.

Zło nie jest zarezerwowane tylko dla dorosłych.

Wychodząc z takiego założenia, rysuje się przed obserwatorem sytuacja, w której można dostrzec silny wpływ dzieciństwa i przeżyć, które są jego udziałem - są w nim zakorzenione, stanowią początek wszystkich emocji, które mają następować później. Cień, jaki rzucają, dotyka w życiu Elanie każdej sfery jej dorosłego życia. Oczekiwania, pragnienia, rozczarowania, a nawet odczuwalny ból, zostają utożsamione z doświadczeniami stykania się w dzieciństwie się z okrucieństwem osobowości Cordelii, a także jej zasadniczego wpływu, na kształtowanie się sposobu myślenia przyszłej malarki.

Powieść Margaret Atwood Kocie oko sama w sobie jest literackim obrazem sztuki współczesnej, w którym nakładają się na siebie odczucia i emocje dorosłej kobiety oraz małej dziewczynki, połączone ze sobą i przefiltrowane przez pamięć o doznawanym i okazywanym okrucieństwie.
Sytuacja, w której jedna osoba głęboko i silnie obejmuje drugą w pasie, tak aby dłoń tej obejmującej znalazła się na brzuchu obejmowanej, po czym następuje silne przyciąganie – w takiej chwili brakuje oddechu, a ruchy są zniewolone i skrępowane. Taki obraz stanowi intensywne połączenie z doświadczeniami Elaine. Po zwolnionym uścisku następuje stabilizacja oddechu i powrót do odzyskiwania własnej, już nie takiej jak kiedyś – nienaruszalnej – przestrzeni. Doświadczenie wpływa na odbiór rzeczywistości, na wrażenie, jakie on wywołuje i na emocje, jakie towarzyszą temu spotkaniu.

Kocie oko to talizman chroniący przed rzeczywistością. Talizman, który miał ochronić małą Elaine przed okrucieństwem, przed bólem, rozpaczą i rozczarowaniem. Ta szklana kulka straciła swoją moc z chwilą, w której dziewczyna zmienia przypisaną jej na początku przez autorkę rolę. Kiedy przestaje być ofiarą. Czarodziejską moc zyskują obrazy, które tworzy kobieta. Zaklinają rzeczywistość, rzucając zaklęcia prawdomówności i szczerości na wszystkich tych, którzy je oglądają, a wcześniej byli w jakiś sposób połączeni z Elaine.
Barwy odkrywają rzeczywistość, w której dwuznaczne jest wszystko, prócz bieli.

Margaret Atwood napisała Kocie oko w roku 1988. W roku 2000 otrzymała Nagrodę Bookera za powieść Ślepy zabójca. Już od wielu lat jest wymieniana jako jedna z najpoważniejszych kandydatek do literackiej Nagrody Nobla. W zeszłym roku Wydawnictwo Znak wydało ostatnią powieść pisarki, zatytułowaną Rok Potopu.

„Corpus delicti”

niedziela, 21 sierpnia 2011

Jak mógłby wyglądać świat, w którym najważniejszą ideą byłaby idea zdrowia absolutnego?

W niedalekiej przyszłości, bo w drugiej połowie naszego – XXI – wieku, żyje młoda i utalentowana biolożka Mia Holl. Świat w którym istnieje bohaterka książki Juli Zeh – Corpus delicti, jest światem, w którym obowiązuje tylko jedna zasada – bezwzględny nakaz bycia zdrowym. Obywatele państwa muszą zarówno w domach jak i w miejscach pracy utrzymywać sterylną czystość, przestrzegać diet, odbywać szereg treningów mających na celu podniesienie odporności organizmu. Obowiązkowe są badania medyczne. Wszelkie odstępstwo od zasad obowiązującej w państwie METODY, jest niedopuszczalne. Korzystanie z używek objęte jest specjalnym paragrafem najwyższej instancji państwowej, na której czele stoi Przewodniczący Rady METODY. Świat jest zamknięty w hermetycznej idei zdrowego państwa, w którym nie ma miejsca dla ludzi z innymi poglądami zdrowotnymi. Niedopuszczalna jest jakakolwiek choroba, cierpienie, brud czy odstępstwo dotyczące powszechnej sterylności od przyjętych norm i zasad panujących w państwie.

Mia Holl do pewnego momentu swojego życia była zwolenniczką panujących zasad i obiecującym ideologiem METODY. Po samobójczej śmierci swojego brata Moritza, kobieta zaczyna nabierać dystansu do idei powszechnie obowiązującej, aż w konsekwencji własnych doświadczeń i towarzyszących im przemyśleń staje się przeciwniczką METODY. Zajęcie takiego stanowiska doprowadza kobietę przed sąd, gdzie zostaje oskarżona o działania wrogie METODZIE, terroryzm, posiadanie substancji toksycznych, a także o przyczynianie się do zagrożenia pokoju istniejącego w państwie. Mia popada w groźny konflikt z głównym ideologiem METODY – Heinrichem Kramerem, który nie cofnie się przed niczym, aby obronić zasadniczą ideę państwa. W trakcie przeprowadzanego śledztwa, wychodzą na jaw nowe okoliczności aresztowania Moritza. Okazuje się, że mężczyzna został niewinnie oskarżony o gwałt i zabójstwo młodej kobiety. W trakcie pierwszej rozprawy sadowej poznane okoliczności sprawy utwierdzają kobietę w przekonaniu o słuszności krytycznych poglądów swojego brata, dotyczących panującej ideologii. Mia zdaje sobie sprawę z zagrożenia, w jakim się znalazła nie tylko z racji toczącego się przeciwko niej procesu, ale także z faktu zrozumienia błędów, ograniczeń, fanatyzmu i dyktatury w których przyszło jej uczestniczyć.

Co teraz zrobi państwo z umysłem, który nie jest zgodny z zasadniczymi ustaleniami powszechnie panującymi?

Juli Zeh przez wielu krytyków literackich, porównywana jest do współczesnego Orwella. Corpus delicti rozumiana przez pryzmat Folwarku zwierzęcego, staje się bardzo jasną i dobitną intelektualną przestrogą dla współczesnych myślicieli politycznych. Obraz państwa pozornie demokratycznego zasłania się ideą zdrowia, jako naczelną dla dobra każdego obywatela. Maska troski o dobro człowieka, okazuje się być maską przyszywaną na stałe do jego twarzy. Raniącą boleśnie jego naturalny wygląd i potrzebę naturalnego oddechu oraz nieskrępowanego uśmiechu, wywołanego spontanicznym porywem duszy.
Juli Zeh stworzyła powieść – intelektualną debatę, jedną z najważniejszych ostatniego czasu o układzie państwo – obywatel, człowiek i jego dobro we współczesnym państwie istniejącego prawa.

Lektura obowiązkowa!

Dyskurs dotyczący kwestii egzystencjalnych, pokazujący stan współczesnych społeczeństw, osłabionych przez nihilizm i utratę wartości.
„Frankfurter Neue Presse”

Olśniewająca krytyka „zdrowego rozumu”.
„Der Spiegel”

Dom lalki. O iluzji i rzeczywistości.

czwartek, 18 sierpnia 2011

Pięćdziesięcioletni Shimura san jest meteorologiem mieszkającym w Nagasaki. Jego uporządkowane dotąd życie, na które składała się praca w miejscowej stacji meteorologicznej, robienie niezbędnych zakupów oraz dbanie o własną samotnię, zostaje zaburzone przez – w pierwszym wrażeniu paranoiczne odczucie – zmian zachodzących we własnym mieszkaniu, które bezpośrednio wynikają z czyjejś w nim obecności. Ktoś się zagnieździł w domu Shimury, ktoś, kto przestawia kuchenne sprzęty, wypija z lodówki soki i wykrada z szafek jego żywność. Pierwsze wrażenie czyjejś obecności zostaje zastąpione przekonaniem, a przekonanie wiedzą i dowodami obecności intruza. Shimura san montuje w domu kamerę, która umożliwia mu stałą obserwację kuchni podczas wykonywania pracy. Po kilkugodzinnej obserwacji, na ekranie monitora dostrzega postać kobiety, przechadzającej się po jego domu. Mężczyzna zawiadamia policję, jednocześnie dzwoniąc do domu. Kobieta reaguje na dźwięk dzwonka, ale nie odbiera telefonu.

Éric Faye zainspirowany wydarzeniami mającymi miejsce w 2008 roku, napisał powieść Nagasaki, która otrzymała w roku 2010 prestiżową nagrodę Grand Prix Akademii Francuskiej. Jest to historia człowieka, który przez wiele miesięcy mieszkał razem z intruzem – kobietą, która zamieszkała w jego domu, bez jego zgody. Ukrywała się w szafie w pokoju, do którego mężczyzna prawie nigdy nie zaglądał, do którego nie zaglądał przez ponad rok. Dopiero po kilku miesiącach Shimura zorientował się, że nie jest jedynym mieszkańcem domu.

Bohater tej niewielkiej objętościowo powieści, to mężczyzna nie tylko samotny, ale też tworzący własną samotnię. Zamykając pokój, zaciska wokół siebie towarzyszącą mu przestrzeń, powodując jednocześnie hermetyczne pomieszczenie egzystencji, w której porusza się według wcześniej wymyślonego i ustalonego schematu. Zaczynają istnieć pewne ograniczenia. Niczym lalka wykonuje ruchy przeznaczone jedynie dla lalki. Powtarzalność jego czynów i nawyków zostaje zauważona i wykorzystana przez bezdomną kobietę, która wkracza do jego hermetycznego świata, sprawiając, że przestaje on być jego jedynym właścicielem. Kobieta staje się prawie naturalną konsekwencją samotności mężczyzny. Kradnie mu ją i niszczy schematyczność jego egzystencji.
W tej przejrzystej fabule tkwi wnikliwe studium autonomii, egoizmu i alienacji miejsca – Nie czuję się już więcej u siebie – wyznaje Shimura san przed sądem. Granica pomiędzy rzeczywistością odczuwaną a rzeczywistością zastaną – w sferze ludzkiego życia – pozostaje płynna na tyle, że może wywoływać iluzje bezpieczeństwa i niezależności. Rozmywa się i zmienia w trakcie kilku dni, podczas których bohater zaczyna odczuwać czyjąś obecność, a tym samym traci uczucie samotności.

Powieść ta powstała dzięki informacji z kroniki wydarzeń, jaka ukazała się w kilku dziennikach japońskich, w tym „Asahi”, w maju 2008 roku.

Jack w krainie czarów

niedziela, 12 czerwca 2011

Mama Jacka ma 26 lat. Jack 5 lat. Razem mieszkają w pokoju, który jest dla nich sypialnią, kuchnią, łazienką, pokojem w którym się bawią, razem śmieją i płaczą. Dla małego Jacka pokój jest całym światem, dla jego Mamy – więzieniem.
Chłopiec dorasta w hermetycznym środowisku pokoju, pozbawiony bodźców zewnętrznych pochodzących od istniejącego w Nazewnątrz świata. Łącznikiem Mamy i Jacka z Nazewnątrz staje się telewizor. Dzięki niemu chłopiec poznaje otaczającą go rzeczywistość, która jest dla niego światem „na niby”, nieprawdziwym, narysowanym, pochodzącym z innych planet. Z planety fitness, zdrowia, zwierząt, czy roślin. Słońce to Twarz Pana Boga, księżyc, zawsze kiedy go widać przez okno w dachu, jest okrągły, w pokoju nie ma innych okien; czasami może być zimno – jak wtedy, kiedy Stary Nick „popsuł” prąd, wyłączył lampę, lodówkę, telewizor i przez kilka dni ich nie „odwyłączał”. Jack umie czytać i pisać, umie też liczyć. Robi ćwiczenia z wuefu, gra w Łodygę Fasoli, ogląda w telewizji inne „planety” i śpi zamknięty w Szafie.

Mama Jacka w wieku 19 lat została porwana i zamknięta w Pokoju – ogrodowej szopie przerobionej na dźwiękoszczelny bunkier. Stary Nick przychodzi do pokoju wieczorem, tuż po godzinie 21, zostawia jedzenie, „prezenty” dla Jacka, a później „trzeszczy łóżkiem” i w nocy wychodzi. Jack stara się być „wyłączonym” kiedy przychodzi Stary Nick. Nie wolno mu opuszczać Szafy, aby Stary Nick go nie zobaczył.
Kiedy Jack kończy 5 lat, razem z Mamą wymyślają plan Wielkiej Ucieczki. Martwy, Auto, Wyplątać się, Zeskoczyć, Pobiec, Ktoś, Liścik, Policja, Palnik.
Jack ma udawać martwego. Będzie zawinięty w dywan. Kiedy przyjdzie Stary Nick, Mama powie mu, że Jack umarł, Stary Nick zabierze dywan z Jackiem w środku, aby go pochować. Położy go w swoim brązowym pikapie, ruszy, i kiedy zatrzyma się na pierwszych światłach, Jack musi się wyplątać z dywanu, zeskoczyć, pobiec ile sił do pierwszego napotkanego człowieka i oddać mu schowany w majtkach liścik. Wtedy Ktoś zawiadomi policję, a ta palnikiem uwolni Mamę.
Tak przedstawiał się scenariusz Wielkiej Ucieczki.

Ulubioną cyfrą Jacka jest 5 – tak jak rozdziałów powieści. Prezenty, Odkłamywanie, Umieranie, Potem i Życie. Co się zdarzyło po Wielkiej Ucieczce, opowiadają rozdziały Potem i Życie.

Emma Donoghue stworzyła doskonały obraz świata psychiki dziecka, które musiało się rozwijać w środowisku wielkich ograniczeń i niesamowitych barier. Dla matki, uwięzienie w Pokoju było świadomym ograniczeniem jej życia w każdym z możliwych aspektów. Ograniczenie wolności czynów, zdarzeń, działań, pragnień, miało bezpośredni wpływ na sposób myślenia kobiety, zamkniętej na siedem lat w małym pomieszczeniu. Dzięki swojej olbrzymiej miłości do dziecka i niezłomnym trwaniu w nadziei na odzyskanie wolności, kobiecie udało się zatrzeć granice pomiędzy wolnością a zniewoleniem w świecie pięcioletniego Jacka. Dla chłopca przestrzeń Pokoju nie stanowiła ograniczenia jego dziecięcych pragnień i marzeń. Szafa w której spał, stała się dla niego miejscem spokojnego snu, stała się jego azylem przed obecnością Starego Nicka. Pokój nie tylko oferował chłopcu ciągłą obecność jego matki, przebywanie dwadzieścia cztery godziny na dobę w jej towarzystwie – i na odwrót – ale również stał się całym jego światem. Dzięki determinacji matki, koszmar, który przeżywała, udało jej się zmienić w radosną rzeczywistość dla swojego małego synka.
Socjologiczne znaczenie tej wyjątkowej powieści, pokazuje opozycję dwóch różnych światów. Znaczenie wolności zostało określone zupełnie innym wymiarem dla dziecka, i zupełnie innym dla jego matki. Świat został przełamany na dwie części – co przedstawiają rozdziały Potem oraz Życie. Utracona wolność i zachwiana integralność, pokazały swoje podwójne oblicza zależne od punktu odniesienia. Relatywizm został w powieści przedstawiony jako połączenie, zestawienie ze sobą dwóch światów. Świata „przed”, i świata „po” Wielkiej Ucieczce. Opis załamania kobiety i towarzyszące mu wydarzenia zostały naturalnie połączone z ingerencją świata zewnętrznego, świata „po”, w którym została podważona – zrelatywizowana – istota wzajemnej miłości matki do dziecka i dziecka do matki.
To co ocala, to nic innego jak miłość. Jej olbrzymi wpływ na świat i wyjątkowa siła, która potrafiła zamienić więzienie w kolorowy i bezpieczny świat Pokoju Jacka i jego Mamy.
Dzięki temu przewartościowaniu, możliwe stało się szczęście i radość małego dziecka.

Powieść Pokój została uznana za jedną z dziesięciu najlepszych powieści ubiegłego roku, m.in. przez „The New York Times”, „New Yorker” oraz „Bloomberg”. Pokój trafił do finału Man Booker Prize oraz Orange Prize for Fiction 2011.

Emma Donoghue urodziła się w Dublinie w 1969 roku. University College Dublin ukończyła z wyróżnieniem. Swoją pracę doktorską na temat przyjaźni pomiędzy kobietami, a mężczyznami w powieści XVIII wieku obroniła na Uniwersytecie w Cambridge. Pisarka mieszka w Kanadzie wraz ze swoją partnerką Chris Roulston, która jest profesorem na University of Western Ontario, oraz z dwójką dzieci – Uną i Finnem.

To niezwykła, zapadająca w pamięć lektura, którą można odczytywać na wielu płaszczyznach – psychologicznej, socjologicznej i politycznej. To zupełnie wyjątkowy sposób pisania o miłości, oferujący zupełnie nowe spojrzenie na świat, w którym żyjemy.
„The New York Times”

Astrolab i Zoil. Zima i miłość

czwartek, 2 czerwca 2011

Zoil siedzi na lotnisku w oczekiwaniu na samolot, który odlatuje o 13.30. Zgłasza się do odprawy wcześniej. Znacznie wcześniej. Jest godzina 8.30. Kobieta proponuje mu lot wcześniejszym samolotem. Zoil odmawia. Wyjmuje notes i zaczyna spisywać swoje wspomnienia.

Kilka miesięcy temu poznał kobietę w której się zakochał, i która nie przyjęła jego miłości w sposób absolutny, czyli taki, w jaki pragnął.

W Paryżu panuje przenikliwy mróz. Zoil, pracownik elektrowni, odwiedza w ramach rutynowej inspekcji mieszkanie znajdujące się na poddaszu kamienicy. Jak wynika z posiadanych dokumentów, mieszkanie jest własnością pisarki A. Maléze. Zoil zastaje w nim nie tylko przenikliwe zimno, lecz także dwie kobiety – młodą i piękną oraz jej odpychającą towarzyszkę, o wieku trudnym do odgadnięcia, która wydaje się być osobą niepełnosprawną umysłowo. Mężczyzna jest przekonany, że piękna kobieta to A. Maléze.

Zoil, znajdując się pod wpływem uroku pisarki, kupuje w pobliskiej księgarni jedną z jej książek, zatytułowaną Ślepe naboje, autorstwa Aliénor Maléze. Na okładce nie ma zdjęcia autorki. Podczas ponownej wizyty w mieszkaniu kobiet, mężczyznę czeka wielkie zaskoczenie. Odpychająca kobieta, wybierająca prosto z garnka gorące ziemniaki i sprawiająca wrażenie upośledzonej to Aliénor, a jej urocza przyjaciółka to Astrolab.
Podczas kolejnego spotkania mężczyzna wyznaje miłość pięknej Astrolab. Kobieta stawia sprawę jasno – nigdy nie opuści swojej przyjaciółki. Zoil jest jednocześnie zaskoczony, rozczarowany i zdziwiony. Próbuje zrozumieć więzi istniejące pomiędzy dwiema kobietami, przy jednoczesnej próbie odpowiedzi na pytanie o możliwości pisarskie Aliénor. Czy cierpiąca na rzadką formę autyzmu Aliénor Maléze rzeczywiście jest autorką tak doskonałych powiesci? Mężczyzna przebywając z kobietami rozpoczyna podróż, której finał okaże się równie dramatyczny jak jego miłość do Astrolab.

Przebywanie obok siebie trzech tak odmiennych pierwiastków, musi doprowadzić do zniszczenia któregoś z nich. Trzy osobowości: Aliénor – Astrolab – Zoil, nie mogą razem istnieć. Układy jedyne możliwe, to: Aliénor – Astrolab, Astrolab – Zoil, Zoil – Aliénor. Choć ten ostatni wydaje się mało realnym.
Zoil planuje pomścić swoją uśmierconą w zarodku miłość. Zemsta musi być równie intensywna i spektakularna, jak jego uczucie do pięknej Astrolab. Podróż zimowa to cykl pieśni Schuberta, które zapowiadają tragiczny finał powieści. Odrzucenie, zagłada, katastrofa, żal, rozpacz oraz lawinowo przybierający na sile ból, to główne elementy obecne w pieśniach i jedyne możliwe układy emocji i zdarzeń, mających nastąpić w powieści Amélie Nothomb.

Mężczyzna nie może lecieć wcześniejszym samolotem.
Nie może, bo samolot o 13.30 musi zostać przez Zoila porwany i – aby uczynić zadość jego zignorowanej i odrzuconej miłości – roztrzaskany o wieżę Eiffla.

Amélie Nothomb nie zawodzi i tym razem. Podróż zimowa to pieśń przerażająca, tragiczna o chłodnej dedukcji, opowiadająca o zamrożonych uczuciach i miłości przemienionej w rozpacz. Podróż zimowa to powieść o zimie, po której nie ma już innych pór roku.

Zakochanie się zimową porą to nie najlepszy pomysł. Symptomy uczuć są wtedy subtelniejsze i bardziej bolesne. Idealne światło chłodu sprzyja posępnej rozkoszy oczekiwania. Dreszcz potęguje gorączkowość. Tego, kto zadurzy się na świętą Łucję, czekają trzy miesiące patologicznego dygotu.
(…)
Wspólną cechą zimy i miłości jest to, że wzbudzają potrzebę pociechy u tych, którzy ich doświadczają; równoczesność obu tych zjawisk pociechę wyklucza.

Amélie Nothomb Podróż zimowa

„Nim zerwie się srebrny sznur i pęknie złota czara”

sobota, 21 maja 2011

Adam Verver jest uznanym kolekcjonerem dzieł sztuki oraz filantropem, który zamieszkuje wraz ze swoją córką Maggie w Londynie. Wdowiec, cały swój czas poświęca ukochanej córce i swojej życiowej pasji, którą jest zamiłowanie do piękna dotykającego każdej sfery ludzkiego istnienia, posiadania i kontemplacji dzieł sztuki – rzeźb, obrazów oraz sztuki użytkowej. Jednak głównym celem działań filantropa jest dbałość o szczęście swojej jedynej córki, dla której zawsze znajduje czas na rozmowy, której zdanie zawsze bierze pod rozwagę, i stara się postępować według jej oczekiwań. Nawet pojawiająca się z czasem tęsknota za Ameryką, nie jest w stanie rozdzielić ojca z córką.

Maggie Verver, córka Adama, jest kobietą spokojną, skromną i zdystansowaną w stosunku do otaczającego ją świata. Jej mądrość i rozsądek zdają się być niewidoczne pod płaszczem konwenansów otaczających młodą dziedziczkę fortuny swego ojca. Kobieta – w pewnym stopniu za namową przyjaciółki Fanny Assingham – wychodzi za mąż za księcia Ameriga, zubożałego włoskiego arystokratę. Po zamążpójściu, przedmiotem jej trosk staje się samotność ojca. Towarzyszy temu poczucie zdrady i przeświadczenie, iż zostawiła ojca samego, odwróciła się od niego w chwilach, w których – być może – potrzebował jej bardziej niż zwykle.

Książę Amerigo boi się zawieść swoją żonę i teścia. Ten wszechobecny strach, staje się powodem próby całkowitego i bezwarunkowego uczestnictwa w życiu, w którym w pierwszej chwili istnieje przestrzeń wyłącznie dla ojca i córki. Książę skoncentrowany na pragnieniach innych osób, zapomina o odpowiedzialności własnego życia.

Charlotte Stant jest przyjaciółką Maggie i Fanny Assingham. To kobieta o nieprzeciętnej urodzie, doskonałych manierach, eleganckiej etykiecie i wyjątkowej inteligencji. To czego jej brak, to pieniądze.
Kobieta jest kochanką księcia Ameriga.

Na dzień przed ślubem Maggie i Ameriga, Charlotte wraz z księciem wybiera się na zakupy. Pragnie kupić prezent ślubny, niezbyt drogi, lecz gustowny i wyjątkowy. Trafiają do małego sklepiku, w którym sprzedawca oferuje kobiecie – za stosunkowo niską cenę – złotą czarę z kryształu. Książę domyśla się podstępu ze strony sprzedawcy i wychodzi ze sklepu. Kobieta również rezygnuje z jej kupna, chociaż w trakcie przechadzki z księciem, zaczyna tego żałować. Amerigo przeczuwa, że złota czara jest pęknięta, skoro jej cena jest tak śmiesznie niska. Jako przesądny arystokrata, nie chce nawet dotykać złotej czary.
Po kilku miesiącach od ślubu Maggie z księciem, córka Adama Ververa pod wpływem Fanny Assingham, wpada na pomysł, którego realizacja ma stanowić lekarstwo na samotność ojca. Kobieta prosi go, aby zainteresował się Charlotte nie jako jej przyjaciółką, lecz jako kobietą. Adam chcąc, aby Maggie była o niego spokojna, decyduje się oświadczyć Charlotte Stant, a ta, po poznaniu na ten temat opinii księcia – który przysłał list do Charlotte zaraz po tym, jak dowiedział się o oświadczynach teścia – przyjmuje oświadczyny Adama.

Ten charakterystyczny czworokąt emocji, Henry James ukazuje w sposób zupełnie wyjątkowy. Powieść Złota czara została po raz pierwszy wydana w roku 1904. Stanowi ona dzieło pochodzące z trzeciego – ostatniego – okresu twórczości pisarza. Obok Ambasadorów i Skrzydeł gołębicy jest najtrudniejszym, najbardziej złożonym oraz najbogatszym semantycznie i symbolicznie dziełem autora doskonałego Portretu damy. Język powieści buduje skomplikowane i długie frazy, pełne melodyczności i symfoniczności. Tytuł powieści nawiązuje bezpośrednio do Księgi Koheleta ze Starego Testamentu. W ostatnim rozdziale Księgi, należy również upatrywać znaczenia symbolicznego powieści.
Henry James dokonuje kunsztownego zabiegu konstruktywnego rozwarstwienia postaci. Czytelnik nie tylko poznaje wydarzenia – a jest ich niewiele – z różnych perspektyw, ale także wnika bezpośrednio w głąb osobowości bohatera literackiego. Poznaje jego myśli w sposób zupełny i przez ich pryzmat odtwarza, posługując się w znacznej mierze emocjami, bieg zdarzeń. Powieść jest podzielona na dwa tomy. W pierwszym naczelną rolę odgrywa książę, i to przez pryzmat jego zachowań czytelnik ogląda następujące po sobie sytuacje. Niemałą rolę w pierwszym tomie, odgrywa również obecność Fanny Assingham. W tomie drugim następuje całkowita zmiana perspektywy, z księcia na księżną. Finalne wydarzenia są przedstawione oczami Maggie. To w jej osobowości i charakterze, autor nakazuje czytelnikom upatrywać możliwości zdjęcia klątwy złotej czary.
Realizm psychologiczny Jamesa, osiągnął w tej powieści jeden ze swoich najbarwniejszych oraz najkunsztowniejszych obrazów.

James Ivory przeniósł Złotą czarę na ekran w 2000 roku. Adama Ververa zagrał Nick Nolte, jego córkę Maggie Verver – Kate Beckinsale, księcia Amerigo – Jeremy Northam, Fanny Assingham – Anjelica Huston, natomiast w rolę Charlotte Stant wcieliła się Uma Thurman.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka w październiku planuje kolejną premierę powieści Henry’ego Jamesa The Wings of the Dove. Powieść ma zostać wydana pod tytułem Miłość i śmierć w Wenecji.

„Zbyt wiele szczęścia”

sobota, 9 kwietnia 2011

Co takiego może się wydarzyć w dzieciństwie, co będzie miało wpływ na dorosłe życie? Jakie wydarzenie może zostać zapomniane, a jakie musi być pamiętane i ciągle przypominane? Jak może wyglądać spotkanie z seryjnym mordercą, który nadal pozostaje na wolności? Czy perspektywa czasu w określonych sytuacjach nie jest jedynym wzorem, dzięki któremu możliwe jest zrozumienie wydarzeń z przeszłości? Co wyrasta z pragnienia, które jest pielęgnowane wiele lat? I wreszcie: Jakie wydarzenia mogą być katalizatorem powodującym powstawanie fikcji i czym się charakteryzuje zniewolenie myśli?

Dziesięć opowiadań Alice Munro z jej najnowszego tomu zatytułowanego Zbyt wiele szczęścia, konsekwentnie portretuje wydarzenia zwyczajne i codzienne, w których znaczące role odgrywają kobiety.
Z pozoru banalne sytuacje doprowadzają do zmian w osobowości kobiet, do zmiany poglądów i odkrywania własnych pragnień, potrzeb, jednocześnie odsłaniając przy tym indywidualny świat zawierający wachlarz wrażliwości.

Proza Alice Munro jest spokojna i klarowna, poukładana, czasami nawet hermetyczna, ale obrazy w niej ukryte powodują uchylenie szaty rzeczywistości pod którą czytelnik może dostrzec zupełnie nowe i nieoczekiwane istnienie świata po drugiej stronie. Pod spokojnym płaszczem ukrywają się emocje o wyjątkowej intensywności działania. Czytelnik oczarowany harmonią i symfonicznością utworów, z czasem zaczyna doświadczać narastającego niepokoju wynikającego z ich treści i czuje, że coś się musi wydarzyć. Czuje nadciągające fatum, które pragnie ukazać swoją twarz z zawiązanymi ustami; zniewolone, zamknięte i rzeczywiste. Albo też przeczuwa obecność greckiej Ananke, która zmusza bohaterów do bezwzględnego podporządkowania się przeznaczeniu, na przemian z Tyche, która obdarza ich poczuciem spełnienia i szczęścia.
Bohaterowie opowiadań Alice Munro ze Zbyt wiele szczęścia, posiadają charaktery i osobowości bohaterów z wielotomowych powieści. Zarówno psychologia głębi, jak i piękno opowieści pozostają cechami znamiennymi dla prozy Munro.
Jak przypomina Agnieszka Kuc – tłumaczka prozy Munro – w 2006 roku, we Florencji, została zorganizowana konferencja psychiatrów i psychoterapeutów poświęcona prozie Alice Munro, a w szczególności postaciom z utworów pisarki. Skomplikowana konstrukcja psychologiczna oraz dychotomia wyróżniająca bohaterów, otwiera nowe znaczenia dla literackiego opisu wzajemnych relacji pomiędzy kobietą a mężczyzną, żoną a mężem, rodzicami a dziećmi, a także pomiędzy przyjaciółmi i wreszcie – między obcymi dla siebie ludźmi. Ukazana niejednokrotnie całkowita niezdolność międzyludzkiego porozumienia oraz wzajemne życie razem, ale obok siebie – nie ze sobą, czyni z tych opowiadań zwierciadła w których odbijają się wraz z najdrobniejszymi detalami obrazy rzeczywistych ludzkich osobowości i ich skomplikowanej psychiki. Literatura zyskuje wyjątkowe połączenie: obyczajowości i realizmu z psychologią głębi i poetycką precyzją.

Coś tu się przecież wydarzyło. Każdy ma w życiu zaledwie kilka takich miejsc, a może tylko jedno – to, gdzie coś się naprawdę zdarzyło. Wszystkie inne schodzą na plan dalszy.
Wiem oczywiście, że gdybym dzięki naszym niezatartym stygmatom rozpoznał Nancy – na przykład gdzieś w metrze, w Toronto – oboje zdobylibyśmy się co najwyżej na krótką zwyczajową pogawędkę bez znaczenia, pospieszne przytoczenie kilku nieistotnych faktów z życiorysu. Zwróciłbym uwagę na jej policzek, może po operacji plastycznej, a może wciąż oszpecony, ale najprawdopodobniej nie nawiązałbym do tego ani jednym zdaniem. Może zapytałbym ją o dzieci. Niewykluczone, że miałaby dzieci, bez względu na to, czy przeszła operację, czy nie. Jeszcze o wnuki. I o karierę zawodową. O własnej prawdopodobnie nie musiałbym za wiele mówić. Oboje z pewnością czulibyśmy się zakłopotani i dążylibyśmy do jak najszybszego zakończenia tej sztucznej rozmowy.
Czy takie spotkanie coś by zmieniło?
Odpowiedź brzmi: oczywiście, i: na jakiś czas, i: wcale.


Alice Munro Twarz, opowiadanie z tomu Zbyt wiele szczęścia