Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura angielska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura angielska. Pokaż wszystkie posty

Zaginione opowiadanie Charlotte Brontë

sobota, 17 marca 2012

W Królewskim Muzeum de Mariemont w Belgii, został odnaleziony rękopis zaginionego przed stu laty opowiadania Charlotte Brontë L’Ingratitude – Niewdzięczność.

Opowiadanie należy do okresu brukselskiego, w którym siostry Brontë napisały około 30 opowiadań w języku francuskim, jako pracę domową dla nauczyciela literatury i języka francuskiego – Constantina Hegera.

Charlotte i Emily przyjechały do Brukseli w lutym 1842 roku, i w tym okresie powstało zaginione opowiadanie. Wydarzenia z tamtego okresu, rzuciły swój cień na późniejszą twórczość Charlotte. Zarówno w Profesorze, jak i w Shirley (powieść niedawno wydana w Polsce) można dostrzec wpływ, jaki wywarł na młodą pisarkę profesor Heger. Elizabeth Gaskell w biografii Charlotte z 1857 roku, wspomina rozmowę z Constantinem Hegerem. Pani Gaskell nie opublikowała wprawdzie wszystkich rozmów, jakie odbyła z profesorem na temat przyjaciółki, ale przytoczyła jego opinię na temat osobowości pisarki:

Powinna była być mężczyzną, wielkim jakimś żeglarzem. Jej niepospolity umysł wyciągnąłby z dokonanych odkryć wnioski prowadzące do odkryć nowych, a jej silna, władcza wola nigdy by nie ustąpiła wobec uporu czy trudności, choćby ona sama miała to przypłacić życiem.

(Elizabeth Gaskell The Life of Charlotte Brontë)

L’Ingratitude odnalezione przez archiwistę muzeum Briana Brackena, opowiada o losach bajkowego szczura, który wbrew woli ojca, wybiera się na wycieczkę po okolicznej wsi.

W grudniu zeszłego roku, został sprzedany na aukcji w Sotheby, za kwotę 690 850 funtów, inny rękopis Charlotte Brontë, pochodzący z 1830 roku - The Young Men Magazine nr 2, którego akcja rozgrywa się w Szklanym Mieście. Baśniowa wyobraźnia sióstr, już w tym czasie miała swoje literackie początki. To w tym okresie powstały dwa wyjątkowe literackie miejsca – Angria i Gondal. Krainy, w których być może narodziły się losy Jane Eyre, Agnes Grey, Katy Earnshaw i Heathcliffa.

Warto wspomnieć, że kilka dni temu nakładem Wydawnictwa MG, została wydana powieść Anne Brontë, nigdy dotąd w Polsce niepublikowana – Lokatorka Wildfell Hall.

Źródło informacji:

http://booklips.pl/newsy/opowiadanie-charlotte-bronte-odnaleziono-po-stu-latach/

Kamelie i parawany. Justine Picardie – śladami Coco

niedziela, 11 marca 2012

Trudno sobie wyobrazić współczesną modę bez rewolucji, która pozwoliła na porzucenie w pewnych momencie ciężkich i długich sukien, na rzecz prostych form spódnic i wygodnych bluzek. W centrum uwagi stoi kobieta. W podwójnej roli. Po pierwsze jako współczesna wizjonerka zasad ubioru i stylu, w którym zmianie podlega nie tylko wygląd zewnętrzny, ale też i sposób bycia oraz postrzegania siebie pośród tłumu. Na miejscu drugim: kobieta – reprezentantka pragnień i skrytych myśli wielu kobiet. Kobieta wolna – wolnością, o której często pisała Doris Lessing, dającą jej możliwość wybóru postawienia wszystkiego na jedną kartę (w jej przypadku będzie to karta z numerem 5, leżąca na biurku, jak zostawiła ją pośród innych kart tarota, obok wachlarza, okularów, papieru listowego i kopert).

To, co było największą bronią nadchodzących zmian, wyłaniało się z lęku przed śmiesznością. Z lęku, jaki towarzyszył kobietom (i towarzyszy nadal) przed skrępowaniem, uwięzieniem w ciasnym gorsecie stroju i maski, pod którą ukryte jest ciało. Ta śmieszność dotyka wrażliwość bez względu na płeć. A to, co ochroniło – i nadal chroni – przed śmiesznością, to strój. Rewolucja nie mogłaby się odbyć, gdyby nie uciemiężenie ciała. Ograniczenie ruchów i swobody myślenia. I gdyby nie prostota istnienia razem ze sobą kolorów, które przemawiają za wszystkie inne. Które mieszczą w sobie całą paletę barw.

Kamelie.

Pierwszym z czynników zmian, jakie wprowadziła Coco Chanel do świata mody i stylu, jest inspiracja. Dzisiejszy design, który jest organizatorem przestrzeni pokoju, biura, domu czy mieszkania, bardzo wiele zawdzięcza nauce sposobu myślenia Gabrielle Chanel. Nie zapominając o strojach, zapachach, pościeli i ogrodach. O ile William Morris marzył o takiej cyrkulacji piękna, które dotykałoby każdej sfery ludzkiego życia, o tyle Coco Chanel takie marzenie urzeczywistniła.

Wszystko zaczęło się w Aubazine, opactwie cysterskim, założonym w 1135 roku przez świętego Stefana. Tam rozpoczęła się nauka surowości, prostoty wyrazu, powściągliwości i idei piękna. Dążenie do doskonałości w sposobie bycia, dla Chanel było jednoznaczne z odrzuceniem ram i ograniczeń, często wynikających z płytkiego i braku perspektywicznego myślenia u innych. Wśród przytłaczających ludzi i ich strojów, Coco musiała odnaleźć wyjście, które gwarantowałoby nie tylko poczucie bezpieczeństwa, ale i umożliwiało rozwój. To stanowiło początek. A w połączeniu z inspiracją, taki sposób myślenia dawał szanse na narodziny nowej idei, w której kobieta nie byłaby zależna od mężczyzny – przynajmniej w kwestii finansowej i – co ważniejsze – w sposobie funkcjonowania. Pierwsze i jedne z najważniejszych inspiracji, pojawiły się jeszcze w klasztorze w Aubazine. Gwiazda, czerń i biel oraz kwiaty kamelii, już do końca życia będą towarzyszyły Coco i inspirowały ją do nowych pomysłów, szycia strojów i wykańczania ich szczegółowymi detalami, zawierającymi ślady owych inspiracji. Kiedy w roku 1932, projektantka wystawi kolekcję biżuterii swojego autorstwa Bijoux de Diamants, naszyjniki – brylanty zatopione w platynie – przybiorą formę gwiazd, komety i kokardy.

Inspiracja kwiatami kamelii i gwiazdą, są widoczne u Chanel zarówno w detalach – guzikach żakietów i bluzek, a biel płatków kwiatu, odzwierciedla kolor jej licznych kreacji.

Parawany.

Justine Picardie podążając śladami Coco, przygląda się nie tylko jej wizjonerstwu kolorystycznemu i pod względem formy. Ucieka się również do zaglądania za koromandelskie parawany, które stanowiły dekorację wnętrz pomieszczeń projektantki. Czy były tylko dekoracjami, detalami, sprawiającymi tak wiele przyjemności?

Może ich symbolika zawarta jest w swoistej izolacji świata zewnętrznego, od świata kreacji. Może stanowiły nieprzekraczalną granicę dwóch światów. Ich zdobienia – bardzo często były to białe ptaki i kwiaty kamelii – przypominały ich właścicielce o surowości i dzieciństwie, które spędziła samotnie w klasztorze. Może też były przypomnieniem skromnej formy i jednoznacznej treści, która wyraża to, co przedstawia. Ptak – wolność i biel – doskonałość.

Coco Chanel. Legenda i życie jest solidnym śledzeniem kroków wielkiej projektantki i wyjątkowej kobiety. Nie pozostawia wielu znaków zapytania – o czym nie wie – milczy, o czym chce powiedzieć, mówi wszystko, co ma do powiedzenia na ten temat. I może właśnie dlatego, książka pozostawia pewien niedosyt. Ale jest to niedosyt konstruktywny, zachęcający do działania, odkrycia i zrozumienia, w jaki sposób jedna kobieta, zmieniła sposób myślenia wielu ludzi.

Tak, jak w literaturze pojawiły się: Anna Karenina – i opowiedziała o miłości, Isabel Archer, która postanowiła sprzeciwić się swojemu przeznaczeniu i Małgorzata Gautier – dama kameliowa, ulubiona bohaterka Gabrielle, tak i Coco postanowiła opowiedzieć o kobiecie. Jej sile, niezależności, wytrwałości i pragnieniach.

Julian Barnes „Puls”. Herbata kremowa z Devonshire i gorzkie pomarańcze

wtorek, 1 listopada 2011

Puls to czternaście opowiadań angielskiego prozaika – postmodernisty, Juliana Barnesa. Tematem przewodnim jest życie, ze wszystkimi blaskami i cieniami, celebracją wspólnie spędzonych chwil oraz momentami odchodzenia. Tom jest podzielony na dwie części. W części pierwszej, cztery opowiadania to połączony osobami dialog – rzeka, w którym wszystkich jego uczestników z imienia poznajemy dopiero na zakończenie ostatniego z nich. U Phila & Joanny – czteroaktowy dialog, na który składają się odsłony W sześćdziesięciu procentach, Marmolada, Ręce pod stołem i Jeden na pięciu, zawierają bogactwo tematyczne, które mogłoby posłużyć jako kanwa niejednej powieści. Poprzez barokowe wizje nietrwałości ludzkiego życia, w które pomimo powagi zagadnienia zostaje wpleciona dosyć pokaźna dawka nie tylko angielskiego humoru, polityczne sympatie oraz antypatie, aż do kulinarnych preferencji bohaterów, autor przedstawia skondensowany pejzaż refleksyjny bardzo współczesnej middle class. Mniej współczesnej, ale jednak nadal, pozostają opowiadania: Pójść do łóżka z Johnem Updikiem, Świat ogrodników czy W(y)kroczenie. W pierwszym z nich dwie przyjaciółki – pisarki, średniej klasy, analizując wspólnie spędzone chwile, zaczynają odnajdywać w swojej długoletniej przyjaźni pewnego rodzaju wolne przestrzenie, niedopowiedzenia, które stają się tym, co powoduje naruszanie fundamentu ich znajomości i wzajemnego zaufania. Pytania, które sobie stawiają, nie przynoszą jednak wyjaśnienia, lecz jedynie zaostrzają kontury owych wolnych przestrzeni.
W Świecie ogrodników małżeństwo z ośmioletnim stażem próbuje zastąpić swoje – innego rodzaju niż w opowiadaniu Pójść do łóżka z Johnem Updikiem – wolne przestrzenie, które przez osiem lat powiększały się z dnia na dzień, aż doprowadziły do bardzo realnego braku namiętności – i prawdopodobnie miłości również – pomiędzy małżonkami. Przedstawiona w tej mglistej scence kompensacja, czyni ją (prawie) rodzajową, czyli taką, która wielokrotnie występuje w literaturze jako obraz kryzysu wieku średniego, który de facto bardzo często z wiekiem średnim nie ma nic wspólnego, gdyż ten następuje znacznie później i trudno w nim mówić o różnicy oraz niezgodności charakterów.
W(y)kroczenie natomiast, pokazuje wpływ drobiazgowości na wzajemne relacje międzyludzkie, mogące doprowadzić do wirusowego zapalenia emocji i uczuć. Drobiazgowość jest w tym opowiadaniu przedstawiona jak multiplikujący się wirus, który atakuje swoim kwasem nukleinowym uczucia drugiego człowieka, któremu prawdopodobnie zależy na bliskości partnera, ale z braku odpowiedniej szczepionki, musi pozostawić go samemu sobie.

Druga część zbioru, zawiera pięć opowiadań. Ostatnie – tytułowy Puls – wydaje się być najlepszym ze wszystkich zawartych w tomie. Pomimo smutnego i bolącego tematu śmierci, autor przedstawia refleksyjność bohatera przefiltrowaną przez dojrzałą miłość i chęć wiary. Subtelność tej sceny, polega na jej wyciszeniu pomimo doniosłości – przy jednoczesnym ukazaniu możliwości dalszego życia po doświadczeniu śmierci.
To opowiadanie, być może jest bezpośrednio połączone z refleksjami i przemyśleniami autora po śmierci żony – Pat, której nie tylko zbiór opowiadań Puls, ale wszystkie książki pisarza są dedykowane. (Wspomina o tym również Marek Bieńczyk w artykule So British!, zamieszczonym w 2 numerze „Książek”). Smutek zachowuje w nim prawdziwą i naturalną formę, nie przybiera żałoby bezosobowej; cierpienie i żałość nie ma w nim nic wspólnego z doświadczeniem pustki i brakiem obecności, a raczej ze zrozumieniem procesu odejścia i z czasem, który nieustannie przemija.

Puls w pewnych momentach wywołuje na twarzy czytelnika uśmiech. Są też i takie chwile, w których czytelnik będzie zmuszony do refleksji nad sensem życia i zasadnością podejmowanych w nim rozmaitych decyzji. Julian Barnes w pewnych fragmentach zachwyca, ale w innych wydaje się pomijać, bądź też nie do końca rozwijać istotny wątek. W pewnych opowiadaniach brakuje wiarygodności opisywanych emocji, a ich bohaterom prawdziwości i przestrzeni charakteru, dzięki którym ich działania mogą wydawać się prawdopodobne.
Puls to dobre opowiadania, ale czy wystarczające, aby można je było długo pamiętać? Czy stanowią świeży powiew – w zakresie tematu, czy też wyjątkowości językowej – dla krótkich form?

Może ta ich powtarzalność dodatkowo podkreśla ważny temat, jakim jest życie?

Julian Barnes Puls – polecam, jako wstęp przed The Sense of an Ending.

The Man Booker Prize 2011

środa, 19 października 2011

Julian Patrick Barnes został tegorocznym laureatem Man Booker Prize, za powieść The Sense of an Ending. Nie był zaskoczeniem ani dla czytelników, ani tym bardziej dla krytyków werdykt jury, przyznający nagrodę temu postmoderniście.
Julian Barnes został wcześniej trzykrotnie nominowany do nagrody. Po raz pierwszy w roku 1984 za eseistyczną Papugę Flauberta, w 1998 roku za książkę Anglia, Anglia oraz w roku 2005 za doskonałą powieść Arthur i George.

W tym roku oprócz zachwycającej tematycznie i językowo powieści o rozstaniu i śmierci, głębokiej reminiscencji literackiej, zdyscyplinowanej, bo liczącej zaledwie 150 stron – The Sense of an Ending, pisarz wydał zbiór opowiadań zatytułowany Puls, który niedawno ukazał się w Polsce.

Ta książka, choć krótka, to jest wypełniona po brzegi dużą ilością informacji, których nie można przyswoić podczas pierwszego czytania. To jedna z tych książek, którą można czytać nie raz lub dwa, ale nawet trzy razy (…) Ma znamiona klasycznej literatury angielskiej – powiedziała Stella Remington, przewodnicząca jury.

Źródła informacji: www.themanbookerprize.com/news
www.forbes.pl/styl-zycia/artykul/styl/julian-barnes-laureatem-nagrody-bookera-2011,20792,1

„Nim zerwie się srebrny sznur i pęknie złota czara”

sobota, 21 maja 2011

Adam Verver jest uznanym kolekcjonerem dzieł sztuki oraz filantropem, który zamieszkuje wraz ze swoją córką Maggie w Londynie. Wdowiec, cały swój czas poświęca ukochanej córce i swojej życiowej pasji, którą jest zamiłowanie do piękna dotykającego każdej sfery ludzkiego istnienia, posiadania i kontemplacji dzieł sztuki – rzeźb, obrazów oraz sztuki użytkowej. Jednak głównym celem działań filantropa jest dbałość o szczęście swojej jedynej córki, dla której zawsze znajduje czas na rozmowy, której zdanie zawsze bierze pod rozwagę, i stara się postępować według jej oczekiwań. Nawet pojawiająca się z czasem tęsknota za Ameryką, nie jest w stanie rozdzielić ojca z córką.

Maggie Verver, córka Adama, jest kobietą spokojną, skromną i zdystansowaną w stosunku do otaczającego ją świata. Jej mądrość i rozsądek zdają się być niewidoczne pod płaszczem konwenansów otaczających młodą dziedziczkę fortuny swego ojca. Kobieta – w pewnym stopniu za namową przyjaciółki Fanny Assingham – wychodzi za mąż za księcia Ameriga, zubożałego włoskiego arystokratę. Po zamążpójściu, przedmiotem jej trosk staje się samotność ojca. Towarzyszy temu poczucie zdrady i przeświadczenie, iż zostawiła ojca samego, odwróciła się od niego w chwilach, w których – być może – potrzebował jej bardziej niż zwykle.

Książę Amerigo boi się zawieść swoją żonę i teścia. Ten wszechobecny strach, staje się powodem próby całkowitego i bezwarunkowego uczestnictwa w życiu, w którym w pierwszej chwili istnieje przestrzeń wyłącznie dla ojca i córki. Książę skoncentrowany na pragnieniach innych osób, zapomina o odpowiedzialności własnego życia.

Charlotte Stant jest przyjaciółką Maggie i Fanny Assingham. To kobieta o nieprzeciętnej urodzie, doskonałych manierach, eleganckiej etykiecie i wyjątkowej inteligencji. To czego jej brak, to pieniądze.
Kobieta jest kochanką księcia Ameriga.

Na dzień przed ślubem Maggie i Ameriga, Charlotte wraz z księciem wybiera się na zakupy. Pragnie kupić prezent ślubny, niezbyt drogi, lecz gustowny i wyjątkowy. Trafiają do małego sklepiku, w którym sprzedawca oferuje kobiecie – za stosunkowo niską cenę – złotą czarę z kryształu. Książę domyśla się podstępu ze strony sprzedawcy i wychodzi ze sklepu. Kobieta również rezygnuje z jej kupna, chociaż w trakcie przechadzki z księciem, zaczyna tego żałować. Amerigo przeczuwa, że złota czara jest pęknięta, skoro jej cena jest tak śmiesznie niska. Jako przesądny arystokrata, nie chce nawet dotykać złotej czary.
Po kilku miesiącach od ślubu Maggie z księciem, córka Adama Ververa pod wpływem Fanny Assingham, wpada na pomysł, którego realizacja ma stanowić lekarstwo na samotność ojca. Kobieta prosi go, aby zainteresował się Charlotte nie jako jej przyjaciółką, lecz jako kobietą. Adam chcąc, aby Maggie była o niego spokojna, decyduje się oświadczyć Charlotte Stant, a ta, po poznaniu na ten temat opinii księcia – który przysłał list do Charlotte zaraz po tym, jak dowiedział się o oświadczynach teścia – przyjmuje oświadczyny Adama.

Ten charakterystyczny czworokąt emocji, Henry James ukazuje w sposób zupełnie wyjątkowy. Powieść Złota czara została po raz pierwszy wydana w roku 1904. Stanowi ona dzieło pochodzące z trzeciego – ostatniego – okresu twórczości pisarza. Obok Ambasadorów i Skrzydeł gołębicy jest najtrudniejszym, najbardziej złożonym oraz najbogatszym semantycznie i symbolicznie dziełem autora doskonałego Portretu damy. Język powieści buduje skomplikowane i długie frazy, pełne melodyczności i symfoniczności. Tytuł powieści nawiązuje bezpośrednio do Księgi Koheleta ze Starego Testamentu. W ostatnim rozdziale Księgi, należy również upatrywać znaczenia symbolicznego powieści.
Henry James dokonuje kunsztownego zabiegu konstruktywnego rozwarstwienia postaci. Czytelnik nie tylko poznaje wydarzenia – a jest ich niewiele – z różnych perspektyw, ale także wnika bezpośrednio w głąb osobowości bohatera literackiego. Poznaje jego myśli w sposób zupełny i przez ich pryzmat odtwarza, posługując się w znacznej mierze emocjami, bieg zdarzeń. Powieść jest podzielona na dwa tomy. W pierwszym naczelną rolę odgrywa książę, i to przez pryzmat jego zachowań czytelnik ogląda następujące po sobie sytuacje. Niemałą rolę w pierwszym tomie, odgrywa również obecność Fanny Assingham. W tomie drugim następuje całkowita zmiana perspektywy, z księcia na księżną. Finalne wydarzenia są przedstawione oczami Maggie. To w jej osobowości i charakterze, autor nakazuje czytelnikom upatrywać możliwości zdjęcia klątwy złotej czary.
Realizm psychologiczny Jamesa, osiągnął w tej powieści jeden ze swoich najbarwniejszych oraz najkunsztowniejszych obrazów.

James Ivory przeniósł Złotą czarę na ekran w 2000 roku. Adama Ververa zagrał Nick Nolte, jego córkę Maggie Verver – Kate Beckinsale, księcia Amerigo – Jeremy Northam, Fanny Assingham – Anjelica Huston, natomiast w rolę Charlotte Stant wcieliła się Uma Thurman.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka w październiku planuje kolejną premierę powieści Henry’ego Jamesa The Wings of the Dove. Powieść ma zostać wydana pod tytułem Miłość i śmierć w Wenecji.

Nagrody literackie 2011 – Nominacje – Nike, Orange Prize for Fiction

sobota, 14 maja 2011

W czwartek, 12 maja, podczas trwających do niedzieli II Warszawskich Targów Książki, zostały ogłoszone nominacje do Nagrody Literackiej Nike. Lista zawiera 20 tytułów z których Jury we wrześniu wybierze 7 finalistów. Laureata poznamy w pierwszą niedzielę października. Oto nominowani:


powieści
1. Chmurdalia, Joanna Bator
2. Balladyny i romanse, Ignacy Karpowicz
3. Kronika umarłych, Daniel Odija
4. Pióropusz, Marian Pilot

tomy poezji
5. Nawroty, Joanna Lech
6. Pogłos, Ewa Lipska
7. Księga obrotów, Tomasz Różycki
8. Jeszcze się tu pokręcę, Mirka Szychowiak

eseje
9. Antyk po antyku, Jacek Bocheński
10. Gdzieś dalej, gdzie indziej, Dariusz Czaja
11. Dno oka. Esej o fotografii, Wojciech Nowicki
12. Samuel Zborowski, Jarosław Marek Rymkiewicz
13. Dziennik pisany później, Andrzej Stasiuk
14. Muzykalny kosmos, Piotr Wierzbicki

reportaże
15. Toast za przodków, Wojciech Górecki
16. Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji, Witold Szabłowski
17. Zrób sobie raj, Mariusz Szczygieł

autobiografia
18. Kręgi obcości, Michał Głowiński

dziennik
19. Dziennik tom 1 1962-1969, Sławomir Mrożek

opowiadanie
20. Obsoletki, Justyna Bargielska

Źródło informacji: www.nike.org.pl


Znamy również krótką listę – 6 książek – nominowanych do prestiżowej Orange Prize for Fiction. Oto finalistki:

1. Emma Donoghue – Room
2. Aminatta Forna – The Memory of Love
3. Emma Henderson – Grace Williams Says it Loud
4. Nicole Krauss – Great House
5. Téa Obreht – The Tiger's Wife
6. Kathleen Winter – Annabel

Źródło informacji: www.orangeprize.co.uk

Kobieta z 13 portretów

sobota, 16 kwietnia 2011

Kiedy w roku 1962 Andy Warhol stworzył portrety Marilyn Monroe, jej wiersze, listy i osobiste notatki leżały ukryte głęboko w szufladzie zamkniętej na klucz. Portrety miały stanowić w zamyśle twórcy odrealnienie kobiety-legendy, jako swoiste ikony, na które zostały nałożone jaskrawe i intensywne plamy kolorów realnie abstrakcyjnych dla przedstawianego wizerunku. Na tym miało polegać odbrązowienie rodzącej się legendy, przy jednoczesnym straceniu jej z hollywoodzkiego Olimpu bogów. Kobieta miała stać się bliższa kulturze masowej. Zabieg ten, doskonale się udał. Nie tylko portrety gwiazdy, ale też środki masowego przekazu oraz role jakie wykreowała w Słomianym wdowcu, czy Mężczyźni wolą blondynki przyczyniły się do wizerunku słonecznej i promiennej pin-up girl.

Bardzo często, nadal jeszcze istniejący we współczesnej kulturze portret Marilyn Monroe to portret ze znanych filmów z jej udziałem, to portret wykreowany dla potrzeb kultury popularnej w której się narodził i trwał przez wiele lat. Opublikowane niedawno Fragmenty to wiersze, zapiski intymne oraz listy Marilyn Monroe, które burzą znany dotychczas obraz kobiety.

Marilyn Monroe czytająca Heinricha Heinego, Ulissesa Jamesa Joyce’a, czy Źdźbła trawy Walta Whitmana, to tylko niektóre ze zdjęć zamieszczonych we Fragmentach. Zachwycała się Czternastoletnią tancerką, jedyną rzeźbą Edgara Degasa, którą artysta zdecydował się pokazać publiczności, została sfotografowana przeglądając książkę o Goi, oraz w trakcie rozmowy z angielską poetką Edith Sitwell.
Publikacja zawiera notatki z dwóch notesów „Rekord”, przemyślenia i refleksje z okresu małżeństwa z Arthurem Millerem z Parkside House w Surrey, w okresie w którym aktorka pracowała nad filmem Książę i aktoreczka z Laurence’em Olivierem, Zapiski kuchenne, dwa listy do psychoterapeutów – doktor Margaret Hohenberg oraz doktora Ralpha Greensona, a także pisemne odpowiedzi do udzielonego wywiadu oraz wiersze.
Oto jeden z nich:

Tylko cząstka nas
może dotknąć cząstki drugiego człowieka –
czyjaś prawda jest tylko
czyjąś prawdą – niczym więcej.
Możemy dzielić się jedynie
cząstka którą inni są zdolni zrozumieć
i tak oto jesteśmy
prawie zawsze sami.
Jako że najwyraźniej tak się dzieje
również w naturze – w najlepszym razie
nasz rozum mógłby zająć się szukaniem
samotności drugiego człowieka.


To inna Marilyn. Nie ta, której obraz wykreowała kultura masowa. Marilyn nieznana. Intelektualistka, wyjątkowo wrażliwa perfekcjonistka, kobieta poszukująca miłości idealnej, dla której poświęcenie i cierpienie były w sposób naturalny wpisane w naturę człowieczeństwa. Dla której szczęście nie było tylko słowem, które się wypowiada w chwilach wielkiej i długotrwałej radości, ale górą lodową, na szczyt której trzeba się mozolnie wdrapywać, nieustannie raniąc się i wpadając do lodowatego oceanu.

Pomiędzy ciszą a muzyką, rodzą się pozory

piątek, 4 marca 2011

Czytelnik staje się świadkiem wyjątkowej rzeczy. Oto na naszych oczach symetryczne szklane naczynie zaczyna pękać, wydawać szelesty, aż w końcu rozbija się na małe części – zupełnie odrębne i całkowicie pozbawione wizji całości. Fragmenty są osobnymi częściami pochodzącymi z tego samego świata rozbitego naczynia… i o dziwo same dla siebie zaczynają stawać się skończonymi historiami, do których zdawałoby się – nic nie pasuje. Jakby od samego początku były same, jakby nigdy nie stanowiły z nikim połączenia, zespolenia.
Dlaczego naczynie znaczyły coraz dłuższe i głębsze pęknięcia? Co doprowadziło do jego rozbicia… do rozszczepienia na obce, nieregularne kawałki? Czy uda się skleić symetryczne szklane naczynie?

Thomas Bradshaw zastanawia się, czym jest sztuka. Czy to udawanie, czy autentyczność? Rezygnuje z pracy z dwóch powodów. Po pierwsze – chce się opiekować swoją ośmioletnią córką Aleksą, po drugie – chce się nauczyć gry na fortepianie.

Tonie Bradshaw powraca na uniwersytet, w poszukiwaniu spełnienia. Odnajduje zagubione ambicje, gubi odnaleziony czas. Jej kroki w kierunku uczelni, są krokami, które oddalają ją od domu.

Howard Bradshaw jest biznesmenem, który stawia wszystko na jedną kartę. Nic go nie przekona do zatrzymania się. Jednakże nadchodzi dzień w którym Howard nie idzie do pracy… pozostaje w łóżku. Następnego dnia również pozostaje w domu. Kolejnego także…

Claudia Bradshaw wychowuje dzieci. Nie ma czasu, żeby malować. Nie ma czasu, żeby pójść do swojej pracowni. Nie ma czasu, żeby zrozumieć, że w jej przypadku czas nie ma nic wspólnego z malowaniem. Nienawidzi psa Skittle’a…

Olga przygląda się dziwnym zachowaniom Bradshawów… i widzi pozory, które umykają jak cienie przed promieniami słońca.

Powieść Wariacje na temat rodziny Bradshaw Rachel Cusk, to obraz pękania symetrycznego szklanego naczynia… z którego nic nie wycieknie, bo nic w nim nie było.
Autorka rozbija atomy osobowości bohaterów powodując, że eksplozja jednego, oświetla osobowość innego. Wszystko odbywa się z niesłychaną precyzją, a promieniowanie okazuje się być lekarstwem i wybawieniem.
Krytycy porównują twórczość Rachel Cusk, do twórczości Virginii Woolf. I słusznie.
Język, strumień świadomości, precyzyjność oraz sygnatura przestrzeni – wszystko to, jest doskonałe.
Wariacje na temat rodziny Bradshaw, to powieść-uczta zrywania zasłony.

Montague Street jest spokojna, niemal całkowicie cicha. Thomas idzie chodnikiem z teczką w jednej ręce i kluczami w drugiej. Ulica jest zasypana opadłymi liśćmi. Powietrze stoi. Nie ma żadnego ruchu, żadnego dźwięku. Thomas sam stał się bezdźwięczny, jego stopy dotykają chodnika, jakby nie dźwigały żadnego ciężaru; wstrzymał oddech, klucze w ręku są nieme. Cisza rozdyma się i rozdyma, gęsta i bezbarwna. Thomas przystaje i czeka. Wreszcie się doczekuje, przebija ją radośnie ptasi trel, wibrowaniem przystraja nieruchome powietrze wstążką pieśni.

Rachel Cusk Wariacje na temat rodziny Bradshaw

Pisanie jako pokuta

czwartek, 13 stycznia 2011

Przelewanie myśli na kartkę papieru zawsze wypływa ze źródła jakichś emocji, poruszenia, wzruszenia, a czasami gniewu. Piszący zawiera w atramentowych słowach nie tylko odbiór czegoś, co nastąpiło, ale jak impresjonista filtruje ten odbiór przez własne „ja”. Czasami ten proces odbywa się poprzez zdarzenie rzeczywiste, a kiedy indziej przez zmyślenie osoby, czasu czy miejsca. Wymyślenie charakteru, koloru włosów, skóry, częstotliwości uśmiechów i łez. Czasami emocje towarzyszące napotkanemu wydarzeniu, przeżytemu doświadczeniu stają się deszczem nawadniającym glebę chcącą wypuścić ze swojego wnętrza, coś, co się w niej zaczyna rozrastać, co przeszkadza, rozpycha się, co w niej samej nie może się pomieścić i dokuczliwie uwiera. Takie uczucie towarzyszy chwili, w której zdajemy sobie sprawę z własnego błędu, popełnionego nieświadomie, z pomyłki, która stała się naszym udziałem i naszym dziełem. O skutkach takiego zdarzenia (i o nim samym) opowiada powieść Iana McEwana z 2001 roku – Pokuta.

Trzynastoletnia Briony Tallis jest świadkiem wydarzenia, które źle interpretuje. Jako dziecko obdarzone wyjątkową fantazją i umiejętnością tworzenia fikcyjnych zdarzeń, daje się ponieść napięciu emocjonalnemu, towarzyszącemu odkryciu nieznanej dotąd, zmysłowej stronie natury człowieka. Ta interpretacja przyszłej pisarki doprowadzi do tragicznych wydarzeń, których nic już nie będzie w stanie zmienić.
Ian McEwan poprzez psychologiczny realizm swojego dzieła, pokazał znaczenie wypowiadanych słów i określił wagę ich treści.

„The Times” napisał, że czytając [tę] książkę czujesz, że wydarzy się coś strasznego, i nie mylisz się.
Książka została uznana za najlepszą powieść roku i umieszczona na liście stu najważniejszych w historii.
W 2007 roku, Joe Wright przeniósł powieść na duży ekran, a scenariusz do niej napisał Christopher Hampton. W potrójną rolę Briony Tallis wcieliły się: Saoirse Ronan, Romola Garai i Vanessa Redgrave. Rolę Robbiego Turnera zagrał James McAvoy, a starszej siostry Briony – Cecilii Tallin – Keira Knightley.

Za pół godziny Briony miała popełnić swoją zbrodnię. (…) Dwie minuty później przecinała rabatki z różami i wysypaną żwirem ścieżką przed fontanną z Trytonem, gdzie rozegrała się inna tajemnicza scena, najwidoczniej zapowiadająca późniejszy brutalny atak. Przechodząc tamtędy, usłyszała, jak się jej zdawało, niewyraźny okrzyk i zobaczyła kątem oka zapalający się i gasnący świetlany punkt. Krzyk i światło dobiegały z położonego kilkaset jardów dalej lasu nad rzeką. Briony zatrzymała się i nadstawiła ucha, żeby usłyszeć coś przez plusk wody.
Ian McEwan Pokuta

Lubimy się bać! (...w każdym wieku)

piątek, 17 grudnia 2010

Gra rozpoczęta! Już od pierwszej strony powieści Rhiannon Lassiter, czytelnik czuje się nieco dziwnie… „koszmarnie” i „mrocznie”. Ale „koszmarnie” i „mrocznie” klimatycznie, zgodnie z zamierzeniami autorki. Powieść Wykreślone imię to thriller dla młodzieży – bo przecież lubimy się bać, będąc w każdym wieku – i zarazem świetna lektura dla rodziców.

Czwórka nastolatków wraz ze swoimi rodzicami przyjeżdża na wakacje do starego domu. Oprócz wzajemnych kłótni i nieporozumień towarzyszą im tajemnicze sytuacje, których wyjaśnienie przekracza granice logiki. Dom jest zamieszkały przez dziwne istoty „żyjące” na pograniczu halucynacji, obłędu i mrocznej rzeczywistości ciemnych pokoi.

Zakurzone regały na których leżą dziwne książki z powykreślanymi imionami bohaterów, są tylko wstępem do mającego nastąpić rzeczywistego koszmaru. W zawiązanym pudle z napisem „Dalila i jej trutnie” leżą nagie i pozbawione włosów i twarzy lalki, poza jedną – spoczywającą na tym makabrycznym stosie nagich ciał zabawek – której błękitne oczy z przerażającym uporem wpatrują się w otoczenie, a długie włosy oplatają ręce i nogi trupich lalek. Dalila, po uwolnieniu jej z zawiązanego pudełka, pojawia się w różnych miejscach starego domu, zaplątując w swoje długie włosy wszystko, co stanie na jej drodze. Kiedy ludzie odwracają od niej wzrok, rozpoczyna swoje harce.
Wszystko w tej grze ma swój iluzoryczny, a jednocześnie przerażająco prawdziwy porządek. Rzeczywistość zaciera się wraz z wydarzeniami...

Rhiannon Lassiter napisała Wykreślone imię w 2007 roku. Powieść została nominowana do wielu prestiżowych nagród – m.in. Guardian Fiction Prize. Najnowsza książka autorki trylogii Hex, nosi tytuł Ghost of a Chance.

Nad gęsto zalesionym zboczem krążą czarne sylwetki ptaków. W dole leży zarośnięty wodorostami górski staw. Jest zima i nagie gałęzie wznoszą się niczym zdeformowane ramiona ku ołowianemu niebu. Dookoła rozciąga się ponury i surowy krajobraz. Sterty liści zalegają między drzewami, tworzą zatory w strumieniach i gromadzą się, szeleszcząc i szumiąc, za samotnym domem stojącym na zboczu góry.
Jest to rozpadający się budynek z zamkniętymi okiennicami, poniżej którego znajduje się zapuszczony ogród, gdzie oplatające się wokół innych roślin powoje zajmują kolejne klomby. W spokojnej powierzchni ogrodowego stawu migoczą odbicia ptaków, by zniknąć zaraz w szarym otoczeniu. Z lasu dobiegają odgłosy zwierząt; we wnętrzu domu słychać drapanie dochodzące zza ścian i spod podłóg.

Rhiannon Lassiter Wykreślone imię