
Eric-Emmanuel Schmitt – „Kobieta w lustrze”. Wilk, psychoanaliza i millefiori

Literatura belle èpoque: Colette – „Klaudyna odchodzi”

Narratorką ostatniej części Klaudyny jest młodziutka Annie, której mąż wyjechał do Buenos Aires. Osamotniona kobieta, na polecenie swojego męża – Alaina, ma prowadzić Dziennik jego podróży, w którym będzie zapisywała wszystkie wydarzenia mające miejsce podczas jego nieobecności. Mąż Annie zostawia jej szczegółowe instrukcje, dotyczące prowadzenia domu w należytym porządki i zgodnie z jego życzeniem oraz listę nazwisk osób, z którymi kobieta powinna się spotykać podczas jego nieobecności, a także takich, których powinna unikać. Zdecydowanie do tej drugiej grupy zaliczył Klaudynę i Renauda. Osobą, z której zdaniem młoda Annie powinna się liczyć, jest siostra Alaina – Marta. W sytuacjach, które zmuszą kobietę do podejmowania decyzji, co do których ma wątpliwości, powinna zasięgać rady Marty.
Pierwotna tęsknota za mężem, stosunkowo szybko przeradza się w towarzyską ciekawość i różnorodność otaczających ją osób. Dodatkowo nadzwyczaj często zdarzają się krępujące sytuacje, w których Annie spotyka Klaudynę wraz z Renaudem, które budzą w młodej mężatce sprzeczne uczucia i intensywne emocje. Światopogląd Annie daleko odbiega od światopoglądu Klaudyny, a jej styl bycia zdaje się pochodzić z zupełnie różnej rzeczywistości, niż rzeczywistość Klaudyny. Podróż do Arriège jeszcze silniej ukazuje Annie różnice, które występują w sposobie wyrażania emocji i uczuć przez kobiety w stosunku do mężczyzn. Dziennik podróży przestaje być pomału dziennikiem podróży, a staje się pamiętnikiem zdobywania niezależności i dojrzałości emocjonalnej kobiety, która po latach przebywania w złotej klatce, zaczyna dostrzegać jej złote i mocne pręty. Pod wpływem licznych obserwacji w kobiecie zachodzi zasadnicza zmiana – z uległej i potulnej przykładnej żony, czekającej na powrót męża, Annie staje się kobietą świadomą swoich błędnych wyborów i katastrofalnych decyzji. Staje także przed kolejnymi, jeszcze trudniejszymi niż dotychczas wyborami, które są wynikiem jej dojrzałości jako niezależnej kobiety, dla której stało się jasne, że świat, który uważała za jedyny i niepowtarzalny, tak naprawdę jest tylko kpiną, oszustwem i zniewoleniem, ułudą, którą postawiono jej przed oczami i kazano wierzyć w jej prawdziwość.
Klaudyna odchodzi jest chyba najbardziej rozbudowaną częścią cyklu, w szczególności w strukturze psychologicznego rozwoju bohaterów oraz ich różnorodności w prezentowanych zachowaniach, widzianych z perspektywy powieści psychologicznej i inicjacyjnej. Błyskotliwość dialogów, myśli i porównań – nadal w znacznej mierze Klaudyny – jest tym, co nadaje powieści, oraz całemu cyklowi, niepowtarzalny klimat życia w pierwszych latach dwudziestego wieku. Malwina Wapińska na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”, trafnie opisała połączenie niezwykłego charakteru młodej kobiety z czasami, w jakich przyszło jej istnieć – wprawdzie tylko (lub aż) za sprawą Colette, ale jednak z olbrzymią wpływem na rozwój czytelnictwa i zmianę światopoglądu literackiego epoki. Klaudyna… smakuje jak czekolada z dodatkiem chilli – to rozkoszna słodycz z solidną dawką pikanterii. Trzeba było wielkiego talentu, by połączyć to wszystko we właściwych proporcjach.
Wielki świat Paryża i sielski Montigny, mają w sobie piękną literacką cząstkę postaci wyjątkowej, która ofiarowała tym miejscom coś, co w kolejnych latach stało się ikonicznością dla literatury światowej, i co już zawsze będzie kojarzone z Paryżem początku XX wieku oraz zapachem kwiatów zrywanych na łąkach Montigny. Klaudyna dodała literaturze świeżości spojrzenia i nauczyła ją oddychać pełną piersią. Otworzyła okno w ciepły, letni dzień i przewietrzyła pokój, który już od dłuższego czasu pozostawał dla wielu czytelników duszny i w bezruchu świadomości istnienia dynamicznej postaci, o smaku słodkiej „czekolady z chilli”.

Lou Bertignac jest wybitnie uzdolnioną nastolatką. Dziewczyna zamknięta w swoim szybko dojrzewającym świecie, kolekcjonuje słowa. Czasami całe zdania, bywa, że dla własnej potrzeby wymyśla teorie o możliwościach występowania wydarzeń, które ułatwiłyby jej kontakt z otoczeniem. W szkole nazywana jest „mózgowcem”. Marzy o wielkiej miłości i skrycie kocha – jak większość szkolnych koleżanek – starszego od siebie chłopaka z klasy – Lucasa.
Matka dziewczyny wiele lat temu zachorowała na głęboką depresję, spowodowaną nagłą śmiercią młodszej siostry Lou – Thad’s. Ojciec musiał jednocześnie poświęcić jak najwięcej czasu dorastającej wyjątkowo uzdolnionej córce, jak i swojej chorej, ciągle wymagającej opieki żonie.
Pewnego dnia, obserwując na peronie kolejowym ludzi wsiadających i wysiadających z zatłoczonych pociągów, Lou spotyka starszą od siebie, zaniedbaną i brudną dziewczynę. No – bo tak ma na imię bezdomna osiemnastolatka – budzi w Lou nieznane dotąd silne emocje, łączące chęć zaprzyjaźnienia się z nieznajomą z ciekawością poznania jej świata, tak bardzo różnego od światów wszystkich do tej pory poznanych ludzi. Lou obserwuje i słucha, starając się za wszelką cenę zaprzyjaźnić z No. Dziewczyna postanawia poprosić rodziców, aby wspólnie udzielili pomocy No i pozwolili dziewczynie zamieszkać razem z nimi.
Okazuje się, że do tej pory bezdomna dziewczyna oprócz własnych problemów i zagubienia, wnosi do mieszkania rodziny Lou nowe życie – i to nie tylko dla ojca wybitnie uzdolnionej nastolatki, lecz przede wszystkim dla jej chorej matki, która w bardzo ograniczonym stopniu nawiązywała kontakt z otoczeniem.
Matka Lou powraca do dawnego życia. Kobieta zaczyna dbać o dom, wychodzić po zakupy, nawet udaje jej się porozmawiać ze swoim byłym szefem, w sprawie ewentualnego powrotu do pracy. No również szuka pracy, i po pewnym czasie znajduje ją. Jednakże okazuje się ona mieć fatalny wpływ na życie młodej dziewczyny. Pracodawca wykorzystuje No do wszystkich uciążliwych zadań i zmusza ją do pozostawania dłużej – nie płacąc za nadgodziny.
Wszystko zaczyna się komplikować jeszcze bardziej, gdy Lou wraz z rodzicami musi wyjechać do swojej ciotki. No nie dostaje urlopu i musi zostać sama w mieszkaniu. Kiedy dziewczyna pewnego wieczoru nie dzwoni do rodziców „swojej siostry” o umówionej godzinie, Lou przeczuwa, że z No stało się coś złego. Po powrocie do domu rodzina znajduje w pokoju dziewczyny puste butelki po alkoholu.
Okazuje się, że No jest uzależniona nie tylko od alkoholu, ale także od leków uspokajających.
Lou wiedziała o tym od samego początku, ale miała nadzieję, że kiedy bezdomna dziewczyna stanie się częścią jej rodziny, wspólnie uporają się ze wszystkimi jej kłopotami.
Po kilku tygodniach państwo Bertignac postanawiają, że No musi się od nich wyprowadzić…
Jak możliwe będzie zerwanie więzi łączącej Lou z No? Czy w ogóle będzie to możliwe?
Delphine de Vigan w swojej czwartej powieści, wydanej w 2007 roku – No i ja – stawia pod ścianą dojrzały, dorosły świat, a naprzeciwko niego młodą dziewczynę, której wrażliwość można porównać do liścia mimozy. Najdelikatniejsze jego muśnięcie powoduje, że zamyka swoje listki. Czuła na dotyk tropikalna roślina i dziewczyna o wyjątkowych zdolnościach dostrzegania świata, takim, jakim jest w rzeczywistości, bez jego powłoki zdobiącej. Pisarka przedstawia problem akceptacji i pomocy, kreśląc go w przestrzeni człowieczeństwa, moralności oraz odpowiedzialności. Lekki język powieści, dodatkowo akcentuje ważność tematu.
No i ja to powieść wstrząsająca i szczera do bólu. Świadectwo, które jednocześnie przeraża i zmusza do oglądania świata z innej perspektywy. Z perspektywy, w której egoizm jest samotnym i zakazanym miastem.
Książka została wyróżniona licznymi nagrodami, m.in. Prix des libraires 2008, Rotary Club 2008, Prix Solidarité 2009.
Człowiek jest w stanie wysyłać samoloty ponaddźwiękowe i rakiety w kosmos, zidentyfikować przestępcę na podstawie jednego włosa albo maleńkiego skrawka skóry, wyhodować pomidor, który pozostaje przez trzy tygodnie w lodówce i nie pojawi się na nim ani jedna zmarszczka, przechowywać miliardy informacji w mikroskopijnym chipie. Człowiek jest w stanie pozwolić, by na ulicy umierali ludzie.
Delphine de Vigan No i ja
„Mapa i terytorium”, czyli (prawie) inny Houellebecq

Bohaterem najnowszej powieści francuskiego prozaika i poety Michela Houellebecqa jest Jed Martin, artysta, który zyskał sławę dzięki fotografiom map drogowych Michelina. Regiony Francji – tak różnorodne, kolorowe i pozbawione jednolitości – ukazane na mapach, stały się źródłem inspiracji dla Jeda.
Powieść rozpoczyna opis obrazu Damien Hirst i Jeff Koons dzielą między siebie rynek sztuki, nad którym pracuje artysta. Ma on zamykać pewien cykl i pewien rozdział w życiu malarza. Jednakże płótno zostaje zniszczone, jako niedoskonałe i nie do końca oddające zamysł twórcy; jako dzieło, które nie miało tego, co mieć powinno.
Retrospektywnie zostają przywołane wydarzenia, dzięki którym Jed zaistniał w świecie francuskiej bohemy, dzięki którym poznał Olgę – kobietę, z którą nawiązał romans, dla której – może się wydawać czytelnikowi – zmieni swoje dotychczasowe życie. Jed przygotowuje się do swojej retrospektywnej wystawy, która ma przypomnieć - przede wszystkim krytykom sztuki - o jego istnieniu. Po spektakularnym sukcesie – również finansowym – fotografii map, artysta stworzył cykle obrazów olejnych, które dotychczas nie zostały pokazane szerokiej publiczności. Aby podkreślić ważność tej wystawy, artykuł do jej katalogu ma napisać sam Michel Houellebecq, autor Cząstek elementarnych i Platformy. Pisarz słynie ze swojej niechęci do kontaktów z ludźmi, uchodzi za człowieka egoistycznego, nieprzewidywalnego i niedostępnego. Początkowo Jed Martin ma pewne problemy z nawiązaniem współpracy z pisarzem, jednakże po prośbie o wstawiennictwo, skierowanej do przyjaciela literata – Frédérica Beigbedera, Michel Houellebecq zgadza się porozmawiać z artystą i w konsekwencji napisać artykuł do katalogu wystawy Jeda. To, co przekonało pisarza do napisania artykułu, to okrągła suma pieniędzy, którą miał zainkasować za tekst. Mężczyźni prawie się zaprzyjaźniają. Dodatkowo jako dowód wdzięczności za poświęcony czas, Jed postanawia namalować portret Houellebecqa, i ofiarować mu go, po zakończonej wystawie. Jest to ostatni obraz, jaki maluje artysta – i ma tego świadomość. Obraz okazuje się arcydziełem.
W umówionym terminie, malarz zawozi obraz pisarzowi. Ten nie wydaje się być nim zainteresowany w takim stopniu, na jakim obraz zasługuje. Po kilku miesiącach Jed Martin otrzymuje wstrząsającą wiadomość. Michel Houellebecq został brutalnie zamordowany w swoim domu w Souppes.
Czyżby kolejna „możliwość wyspy”?
W powieści, jej autor kreśli obraz siebie samego. Jest on ukazany jako człowiek inteligentny, oczytany i zamknięty w sobie, a jednocześnie niedostępny, mało przyjazny w stosunku do ludzi, o naturze relatywisty, nihilisty i egocentryka. Michel Houellebecq – pisarz z powieści, to mężczyzna niestroniący od alkoholu, o depresyjnej osobowości; ignorant sztuki, mało dbający o własny wygląd i otoczenie. To także człowiek, który jest świadomy swojej osoby i chaotyczności własnej osobowości, który – paradoksalnie – na chwilę przed śmiercią przyjmuje chrzest; mieszkający samotnie – na początku w Irlandii, a następnie razem z psem, w domu na wsi.
(Morderca brutalnie zabija pisarza wraz z jego pupilem.)
Opis miejsca zbrodni jest dokładny. Przywołuje na myśl obrazy Jacksona Pollocka. Prawie niedostrzegalną są fragmenty ciała, poza dwoma odciętymi głowami patrzącymi wprost na siebie – pisarza i jego psa. Ten obraz może wyglądać na rytualny mord. Jednakże, jak się później okazuje – nie jest nim.
Czyżby prawdziwy pisarz, nie ten fikcyjny, przekuł sceny erotyczne z wcześniejszych swoich powieści, na scenę krwawego mordu samego siebie? Czy nie jest to zabieg prowokujący czytelnika do orzekania o istnieniu w dziele ukrytej karykatury twórcy? Czy rzeczywiście Mapa i terytorium jest powieścią, w której Houellebecq zrywa z obrazoburstwem i prowokacją? Powieścią, w której czytelnicy odnajdą „nowego” pisarza?
Trzy portrety
Pierwszym jest portret Jeda Martina – artysty, który oprócz życia zawodowego, nie posiada prawie żadnego innego. Epizod z dwoma kobietami pozostawia oczywiście znaczący ślad w jego osobowości, jednak nie na tyle ważny, aby mógł zmienić swoje życie, mogąc poczuć i zrozumieć miłość - zarówno ze strony Genevieve, jak i Olgi. Jed Martin jest człowiekiem spełnionym na pozór. Pustka, którą odczuwa oraz nieustające poszukiwania wyrazu artystycznego sprawiają, że nie jest w stanie przestać być egoistą. Nie jest w stanie pokochać, ani też pojąć istoty miłości, zaangażowania potrzebnego dla drugiej osoby i wymaganej bliskości. Zdjęcia, które robi pod koniec swojego życia, są odzwierciedleniem jego kondycji jako człowieka współczesnego, jako artysty poszukującego wartości, który jej jednak nie znajduje.
Drugim portretem jest obraz Michela Houellebecqa – pisarza fikcyjnego. Nie udało mu się zamieszkać w spokoju na francuskiej wsi, z dala od zgiełku wielkiego miasta i ludzi, do których żywił tak dużo niechęci. Jako człowiek, został zamordowany dla pieniędzy, a nie jako pisarz – ze względu na własne przekonania, poglądy, czy wymowę własnych utworów. Mordercą okazał się człowiek, który chciał udawać Boga, a w swojej chorobie i obłędzie, pokazał upadek ludzkiej pychy szalonego naukowca.
Trzecim portretem, jest portret ojca Jeda. Jako uznany architekt, w podobny sposób jak syn, albo właściwiej – syn w podobny sposób jak ojciec – poszukiwał artystycznej i osobistej drogi, która mogłaby go zaprowadzić do osiągnięcia stanu doskonałego, gwarantującego pełnię wyrazu artystycznego i szczęście człowieka spełnionego. W tych poszukiwaniach często zapominał o synu i jego tęsknocie za matką, która popełniła samobójstwo. Jako człowiek nieuleczalnie chory, niezadowolenie z życia oraz niezgodę na dalsze jego trwanie wyraził wyjeżdżając do Zurychu, gdzie wbrew woli Jeda poddał się eutanazji.
Rozpad cząstek elementarnych
Powieść Mapa i terytorium otrzymała w 2010 roku Nagrodę Goncourtów oraz wyróżnienie Lista Goncourtów: polski wybór.
Powieść jest psychologiczno – kryminalną opowieścią o losach artysty, poszukującego swojego miejsca w panteonie gwiazd, a w nieco mniejszym stopniu – wśród ludzi. Charakterystyczny styl powieści objawia się w opisach obrazów, w detalach, kolorach i świecie bohaterów. Przykładem specyficznej i ważnej spójności metaforycznej może być rola, jaką odgrywa grzejnik – dosłownie i w znaczeniu symbolicznym.
Michel Houellebecq napisał powieść trójwymiarową, o wielu kształtach i barwach. Jest to jednakże opis rozpadu świata. Rozpadu jego najistotniejszych elementów, które składają się na życie i miłość. Świat ludzi, ukazany w powieści, próbuje walczyć o własne przetrwanie – bezskutecznie.
Ostatnie zdanie powieści Mapa i terytorium brzmi: Następuje totalny triumf świata roślinnego.
„To ważne dzieło, przynoszące zaszczyt literaturze francuskiej.”
Bernard Pivot
„Le Journal du Dimanche”
Literatura belle èpoque: Colette – „Małżeństwo Klaudyny”

W małżeństwie Klaudyny i Renauda, coś przestaje się układać. Młode małżeństwo decyduje się na wyjazd do Montigny. Klaudynie ta podróż jest potrzeba przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze – ukoi tęsknotę, która ją trawi od dłuższego czasu, odwiedzając rodzinne strony, po drugie – zobaczy szkołę, miejsce, które tętni życiem i nowymi głosami młodych uczennic.
Wyjazd na kilka dni na wieś jest tym, czego Klaudynie brakuje w szarym, klaustrofobicznym i dusznym Paryżu. Mieście, w którym brakuje barw i świeżości. Brakuje wolności i niezależności.
Pobyt w szkole i rozmowy z nowymi uczennicami panny Sergent, rozpalają Klaudynę do czerwoności. Renaud martwi się o swoją młodą żonę, a jednocześnie dostrzega olbrzymi wpływ, jaki na nią wywiera rodzinne Montigny.
Po powrocie do Paryża, Klaudyna poznaje Rezi. Żona angielskiego oficera zaczyna ją fascynować. Swoją niezwykle jasną skórą, delikatnością, uległym charakterem i możliwością trzymania kobiety na dystans, przy jednoczesnej obserwacji, jak pali ją własna namiętność skierowana do chłodnej i beznamiętnej obserwatorki. Po kilku spotkaniach zdaje sobie sprawę, że to co czuje do żony oficera, może być czymś więcej niż przelotną namiętnością. Kobiety zbliżają się do siebie. Aby zachować dyskrecję, Klaudyna zwierza się Renaudowi ze swojego uczucia, jakie żywi do Rezi, a ten zgadza się im pomóc. Mogą spotykać się w mieszkaniu, które będzie dla nich azylem i świadkiem namiętnej czułości.
Wszystko się zmienia w chwili, w której odkrywa, że nie tylko ona sypia z Rezi. Kobieta została zdradzona podwójnie – przez ukochaną i przez własnego męża. Renaud jest kochankiem Rezi.
Klaudyna ucieka do ojca, Melanii i śnieżnobiałej Fanszetki. Ucieka do swojego ukochanego Montigny, aby w spokoju zrozumieć i poukładać swoje uczucia. Rozróżnić miłość od fascynacji i namiętności. Ocenić, która z nich jest dla niej ważniejsza, i do kogo żywi gorętsze uczucia – do Renauda, czy Rezi.
Małżeństwo Klaudyny jest ostatnią częścią czterotomowego cyklu, w którym narratorką jest ona sama. To też ta część, w której Klaudyna dorasta. Wartościuje i nazywa swoje uczucia i emocje. Próbuje je porządkować, ustalać ich wagę dla otoczenia i dla siebie samej. W tym tomie, Klaudyna zaczyna obserwować nie ludzi, lecz siebie.
Doszywa odcięty kilka lat temu materiał do sukienki, a ta staje się znacznie dłuższa.
Dzień upływa mi na szukaniu, krok za krokiem, okruch po okruchu, swego dzieciństwa rozproszonego po kątach starego domu; na spoglądaniu przez żelazne pręty ogrodzenia poskręcane przez glicynię siłaczkę, jak odmienia się, blednie, a później fioletowieje w oddali Góra Przepiórcza. Gęste lasy, o zieleni nieprzejrzystej i dostałej, niebieściejącej ku wieczorowi! O nich pomyślę dopiero jutro… Dziś opatruję swój ból i pielęgnuję go w zaciszu. Zbyt wiele światła, świeżego wiatru, zielone jeżyny kwitnące różowo mogłyby potargać leciutką otoczkę na zdrowiejącej ranie.
Colette Małżeństwo Klaudyny
Literatura belle èpoque: Colette – „Klaudyna w Paryżu”

Klaudyna razem ze swoim ojcem, Melanią i śnieżnobiałą Fanszetką przeprowadza się do Paryża. Dziewczyna nie może przystosować się do wielkomiejskiego gwaru, tłumów i upału, który w mieście staje się dla niej zupełnie inaczej odczuwalny niż na wsi. Brak jej świeżego powietrza, lasów i przestrzeni, dzięki której czuła się wolna.
Podróż, przyjazd, pierwsze dni na nowym miejscu, wszystko to gubi się we mgle rozpaczy. Zamieszkaliśmy przy ulicy Jacob, ubogiej i smutnej; okna wychodzą z obu stron na podwórze. Odrętwiała i zgnębiona patrzyłam, jak wnoszono jedna po drugiej paki z książkami, a potem meble, obce tu i nie na swoim miejscu, jak tatuś, podniecony i ruchliwy, przybijał półki, przesuwał biurko z jednego kąta w drugi i radował się na głos: „Do Sorbony dwa kroki, Towarzystwo Geograficzne tuż, Biblioteka Świętej Genowefy pod nosem!”.
Co dla ojca Klaudyny było szczęśliwym zrządzeniem losu, dla niej samej przybrało rozmiar dramatu. Nie mogąc przyzwyczaić się do nowej sytuacji, Klaudyna spędziła kilka miesięcy leżąc z gorączką w łóżku. Sytuacja ulega poprawie z chwilą, kiedy dziewczyna poznaje swojego dalekiego kuzyna Marcela oraz jego ojca Renauda. Delikatny Marcel okazuje się być bardzo zainteresowany dawnym, szkolnym związkiem Klaudyny i Łusi. Paryskie towarzystwo jest zaintrygowane i udaje prawdziwe oburzenie zachowaniem Marcela, a w szczególności jego – wywołującym rumieńce na twarzach rodziny i znajomych – związkiem. On sam zwierza się Klaudynie ze swojej miłości do tajemniczego Charliego.
Pewnego dnia podczas spaceru, Klaudyna spotyka Łusię. Zaczynają odżywać wspomnienia szkolnych lat. I nagle wszystko pomału znowu zaczyna się komplikować. O ile uroki Paryża nie stanowią same w sobie wielkiej atrakcji dla Klaudyny, o tyle odkrywane ich razem z ojcem Marcela, zaczyna przybierać dla dziewczyny zupełnie inny wymiar. Miasto zaczyna być widziane z innej perspektywy i w innym niż dotychczas świetle. Klaudyna zakochuje się w Renaudzie.
Colette, w drugim tomie przygód Klaudyny, znowu zaskakuje czytelników początku XX wieku. Oprócz śmiałych opisów i głośno wyrażanych przez bohaterkę uczuć i emocji, język prozy Colette nadal pozostaje doskonały pod względem swojej ironiczności, lekkości i błyskotliwego dowcipu. Klaudyna w Paryżu oprócz obrazu niegrzecznej bohaterki przynosi chwile refleksji nad latami dzieciństwa, w których Klaudyna upatruje źródło szczęścia i ostoję chroniącą przed zgiełkiem wielkiego świata. Motyw domu, tak dobrze znany nie tylko literaturze francuskiej, będzie miał swoje rozwinięcie w kolejnym tomie przygód Klaudyny. Przede wszystkim jednak osoba bohaterki skupia całą uwagę czytelników. Pomimo paryskiego upału i braku wiejskich przestrzeni, Klaudyna nadal pozostaje kobietą wolną. Nawet kiedy traci poczucie swojej wolności, autorka, która ją stworzyła, w inny sposób przypomina czytelnikowi o jej niezależności… i ucieczce z portretu eleganckiej damy z początku wieku.

Richard Lafargue jest światowej sławy chirurgiem plastycznym. Mężczyzna posiada wiele – prestiż, umożliwiający mu pracę na własnych warunkach, jest właścicielem prywatnej kliniki, ma dom z otaczającym go zielonym ogrodem i stawem, w który zamieszkują śnieżnobiałe łabędzie. U boku Richarda stoi piękna, młoda kobieta – Ewa – która w towarzystwie wzbudza pożądanie u mężczyzn i zazdrość u kobiet.
Richard wiele lat temu stracił w tragicznym wypadku żonę, a jego jedyne dziecko – córka Viviane, przebywa w klinice psychiatrycznej.
Pomiędzy Richardem a Ewą istnieje bardzo silny fizyczno-psychologiczny związek, oparty na uczuciu, które w pierwszej ocenie można nazwać nienawiścią, ale które jest bardziej uzależniającym układem negatywnych symbiotycznych emocji. W momencie, kiedy na ustach Ewy pojawia się uśmiech, Richard z trudem może opanować wściekłość i gniew. Kiedy w oczach kobiety mężczyzna odnajduje cień strachu, na jego ustach zaczyna gościć uśmiech. Kobieta milczy, kiedy mężczyzna zmusza ją do prostytucji. Ewa wygrywa na fortepianie znienawidzoną melodię Richarda.
Kim są dla siebie? Kim jest Ewa?
Thierry Jonquet, twórca francuskiej powieści noir, nakreślił bardzo sugestywny obraz przedstawiający dramatyczny układ kata i jego ofiary. W powieści Tarantula żyje śmiercionośny bohater-pająk, który snuje lepką i niewidoczną sieć i oplata nią swoją ofiarę. Kto jest kim? Kto jest katem, a kto ofiarą?
Córka Richarda doznała pomieszania zmysłów po brutalnym gwałcie. Kobieta dokonuje okaleczeń własnego ciała. Lekarze są zgodni w swojej diagnozie – dziewczyna nigdy nie wyzdrowieje. Czworokąt bohaterów – Richard, Viviane, Alex i olśniewająco piękna Ewa – są ze połączeni niewinnością i grubą pajęczą nicią zbrodni.
Gwałt Viviane staje się przyczyną zemsty Richarda. Alexa dotyka ślepa bogini sprawiedliwości, a układ Richard – Ewa jest układem nieodwracalnym.
Nie zdradzę tajemnicy tożsamości Ewy, bo zniszczę tajemnicę tej powieści.
Warto jednak po jej przeczytaniu spróbować obrać tą opowiedzianą historię, jak owoc. Zdjąć z niej grubą skórę perwersji, brutalności, rozpaczy i gniewu, aż ukaże się delikatny miąższ materii utraty i ceny, jaka została wymierzona za brutalny gwałt. Cena życia, za cenę życia. W powieści brakuje opisu głębokich uczuć Ewy. Możemy się tylko domyślać jej cynizmu, ironii, złośliwości i nienawiści połączonych z oddaniem, zniewoleniem i być może… miłością. Brakuje również takiego samego opisu uczuć Richarda. Ból został podniesiony do monstrualnych rozmiarów postaci, która nie tylko kładzie długi cień na całe życie, ale staje się golemem – obecnością materialną, na zawsze połączoną ze swoim stwórcą.
Być może gdyby Tarantula Thierry’ego Jonqueta zawierała takie szczegółowe opisy stanów psychicznych bohaterów, ich emocji i uczuć, stała by się jedną z najlepszych powieści psychologicznych, jaka kiedykolwiek powstała. Ale dzięki temu, iż autor uczynił ją taką, jaka jest, czytelnik posiada olbrzymie możliwości interpretacyjne. Prawie nieograniczone. Tekst zmusza do myślenia. Światło rzucone na rolę kata i jego ofiary, przybiera zupełnie inną barwę niż wyłącznie bieli. Znowu – tylko biel nie jest dwuznaczna – parafrazując Margaret Atwood.
Na podstawie tej powieści Pedro Almodóvar nakręcił film pod tytułem Skóra, w której żyję. Polska premiera już 16 września.
Zaczyna się od sceny cierpkiej od jednoznaczności. Kobieta gości w swoim mieszkaniu czterech mężczyzn. Jeden z nich jest jej znajomym. Piją alkohol, słuchają muzyki, tańczą, a później uprawiają seks. Mężczyźni ubierają się i wychodzą. Ktoś próbuje płacić za fantastyczną ucztę i cudowną wojnę.
Alexandre Astrid jest policjantem odsuniętym od służby. Jest człowiekiem, któremu towarzyszą tajemnice, lęki i osobliwe demony przeszłości, próbujące ściągnąć go na samo dno otchłani, którą sam sobie przygotował. Do zstąpienia w otchłań mroków własnego życia brakuje mu już naprawdę niewiele, a dodatkowo nie poprawia jego sytuacji zawartość tajemniczej anonimowej przesyłki, którą dostaje Alexandre. W kopercie znajduje maszynopis powieści o znamiennym tytule – Ogród miłości. Autor maszynopisu zdaje się doskonale znać wszystkie fakty z życia policjanta, nie tylko te szczęśliwe chwile, lecz również momenty tragiczne i bolesne. Historia wyłaniająca się z treści przesłanego maszynopisu, wskazuje na historię życia mężczyzny i jego rodziny, jednakże przyprawioną perwersyjnym płaszczem szaleństwa i kłamstw. Tajemniczy autor wskazuje treścią, a przede wszystkim sposobem formułowania myśli na człowieka, którego Alexandre spotkał w przeszłości. W ciągu ostatniego śledztwa, jakie prowadził policjant, spotkał osobę zupełnie wyjątkową. Studenta, wydającego się być młodym, ekscentrycznym intelektualistą. Człowiek ten jednak nie ma nic wspólnego z cechami, pozornie mu przypisywanymi. Okazuje się być zręcznym kłamcą, manipulatorem, niebezpiecznym psychopatą o rozdwojonej naturze.
Czym jest Ogród miłości? Czy wydarzenia tam przedstawione, zawierają chociaż ziarno prawdy – przy założeniu, że ich autorem jest szaleniec? I wreszcie, czy odkrycie tajemnicy ukrytej w Ogrodzie miłości pozwoli bohaterowi raz na zawsze odegnać demony przeszłości i zasypać mroczną otchłań własnego życia?
Jaki wpływ na miłość mają czyny? Zmieniają ją, czy tylko nakładają na nią karykaturalne przebranie, które po chwili można zdjąć?
Jedyną osobą, do której Alexandre może zwrócić się o pomoc, jest siostra zmarłej żony policjanta – wiolonczelistka Marie.
Ogród miłości pochodzi z Małżeństwa nieba i piekła Williama Blake’a.
Marcus Malte w swojej powieści wykorzystał symbolikę i znaczenia fragmentu poezji angielskiego poety – mistyka dla stworzenia kryminału, który wymyka się swojej gatunkowej konwencji. Aberracja wydarzeń w powieści, stanowi integralną część kryminału. Jej psychodeliczność kształtuje wyjątkowy klimat oraz nadaje bohaterom cechy widziane przez czytelnika, jak przez szkło powiększające. To samo dotyczy wydarzeń. Często wydają się nienaturalne, wyolbrzymione, albo wprost przeciwnie – pominięte w szczegółach, chociaż ich szczegóły są wyjątkowo ważne. Skutkuje to niemożliwością poznania do końca emocji i intencji bohaterów, przez co stają się postaciami mglistymi o ostro zarysowanych konturach, nieregularnych kształtach i rozlanych barwach.
Powieść Ogród miłości, została wybrana przez miesięcznik „Elle” Francuskim Thrillerem Roku 2008.
Pięćdziesięcioletni Shimura san jest meteorologiem mieszkającym w Nagasaki. Jego uporządkowane dotąd życie, na które składała się praca w miejscowej stacji meteorologicznej, robienie niezbędnych zakupów oraz dbanie o własną samotnię, zostaje zaburzone przez – w pierwszym wrażeniu paranoiczne odczucie – zmian zachodzących we własnym mieszkaniu, które bezpośrednio wynikają z czyjejś w nim obecności. Ktoś się zagnieździł w domu Shimury, ktoś, kto przestawia kuchenne sprzęty, wypija z lodówki soki i wykrada z szafek jego żywność. Pierwsze wrażenie czyjejś obecności zostaje zastąpione przekonaniem, a przekonanie wiedzą i dowodami obecności intruza. Shimura san montuje w domu kamerę, która umożliwia mu stałą obserwację kuchni podczas wykonywania pracy. Po kilkugodzinnej obserwacji, na ekranie monitora dostrzega postać kobiety, przechadzającej się po jego domu. Mężczyzna zawiadamia policję, jednocześnie dzwoniąc do domu. Kobieta reaguje na dźwięk dzwonka, ale nie odbiera telefonu.
Éric Faye zainspirowany wydarzeniami mającymi miejsce w 2008 roku, napisał powieść Nagasaki, która otrzymała w roku 2010 prestiżową nagrodę Grand Prix Akademii Francuskiej. Jest to historia człowieka, który przez wiele miesięcy mieszkał razem z intruzem – kobietą, która zamieszkała w jego domu, bez jego zgody. Ukrywała się w szafie w pokoju, do którego mężczyzna prawie nigdy nie zaglądał, do którego nie zaglądał przez ponad rok. Dopiero po kilku miesiącach Shimura zorientował się, że nie jest jedynym mieszkańcem domu.
Bohater tej niewielkiej objętościowo powieści, to mężczyzna nie tylko samotny, ale też tworzący własną samotnię. Zamykając pokój, zaciska wokół siebie towarzyszącą mu przestrzeń, powodując jednocześnie hermetyczne pomieszczenie egzystencji, w której porusza się według wcześniej wymyślonego i ustalonego schematu. Zaczynają istnieć pewne ograniczenia. Niczym lalka wykonuje ruchy przeznaczone jedynie dla lalki. Powtarzalność jego czynów i nawyków zostaje zauważona i wykorzystana przez bezdomną kobietę, która wkracza do jego hermetycznego świata, sprawiając, że przestaje on być jego jedynym właścicielem. Kobieta staje się prawie naturalną konsekwencją samotności mężczyzny. Kradnie mu ją i niszczy schematyczność jego egzystencji.
W tej przejrzystej fabule tkwi wnikliwe studium autonomii, egoizmu i alienacji miejsca – Nie czuję się już więcej u siebie – wyznaje Shimura san przed sądem. Granica pomiędzy rzeczywistością odczuwaną a rzeczywistością zastaną – w sferze ludzkiego życia – pozostaje płynna na tyle, że może wywoływać iluzje bezpieczeństwa i niezależności. Rozmywa się i zmienia w trakcie kilku dni, podczas których bohater zaczyna odczuwać czyjąś obecność, a tym samym traci uczucie samotności.
Powieść ta powstała dzięki informacji z kroniki wydarzeń, jaka ukazała się w kilku dziennikach japońskich, w tym „Asahi”, w maju 2008 roku.
Archibald McLean jest złodziejem słynnych dzieł sztuki. Jego plan działania to kradzież dzieła w rocznicę śmierci jego autora. Taniec Matisse’a – 3 listopada, rękopis partytury Mozarta – 5 grudnia, Akt kobiecy Modiglianiego – 24 stycznia, później Klimt, Picasso, Goya oraz Bacon. Teraz nadeszła pora na Autoportret van Gogha.
W życiu Archibalda liczą się dwie kobiety – żona i córka. Pierwsza leży w szpitalu w śpiączce, druga nie zna swojego ojca. Valentine poświęciła swoje życie dla dziecka, nie pozwalając przerwać ciąży. Gabrielle pragnie poświęcić swoje życie, aby poznać ojca.
Martin Beaumont ma 36 lat. Jest policjantem zajmującym się ściganiem złodziei dzieł sztuki. Jego obsesją staje się pragnienie złapania Archibalda McLeana. Trzynaście lat temu poznał Gabrielle. Zakochał się w niej, a ona zakochała się w nim. Kilka dni spędzonych razem w San Francisco stało się czasem, w którym wydarzenia i uczucia rzuciły więzy pętające umysły, osobowości i pragnienia młodych ludzi. Czas, który pozostał, stał się czasem liczonym od chwili rozstania, aż do czasu, który nastąpił potem… Czasu, w którym nie pozostaje nic innego, jak dokonać wyboru kategorycznego z pełną świadomością cierpień i trudów, które muszą mu towarzyszyć.
W życiu Gabrielle najważniejsze są dwie miłości. Ta do ojca i ta do Martina. Wybierając jedną – traci drugą. Zbliżając się do drugiej, oddala się od pierwszej. Ale to tylko pozory perspektywy przestrzeni. Bo czy można oddalić się od miłości? Gabrielle musi doświadczyć nie tyle wyboru, ile wiary w wydarzenia niemożliwe i nierzeczywiste z jej punktu widzenia.
Z krótkich fragmentów układają się losy czworga ludzi – Gabrielle, Martina, Archibalda oraz Valentine. Połączone ze sobą życia tworzą jedno przeznaczenie, w którym można zrobić wszystko po za jednym. Nie wolno się zgadzać na jego bezwolne trwanie i urzeczywistnianie się. Bohaterom nie wolno zgodzić się na zapisany dla każdego z osobna los, który nie pozostawia złudzeń co szczęścia i jego obecności w ich życiu.
Guillaume Musso nie zaskakuje w Kim byłbym bez ciebie? Pojawia się schemat, podobny do wcześniejszych jego powieści. Autor Potem... nakłada kalki na swoje dotychczasowe dzieła i odbija, przerysowuje pewne sytuacje do nowych treści. Ale dzięki tej schematyczności, oryginalność twórcy jest widoczna, utrwalana i przypominana ciągle na nowo. Zagadnienia, które opisuje w swoich książkach, nie są tematami prostymi i przyjemnymi w doświadczeniu. Pozostawiają niezatarte ślady swojej obecności. Czas, który pozostał, to ten sam czas z filmu Françoisa Ozona. Pokazany z różnych perspektyw, przez różne pryzmaty i przefiltrowany przez świadomość utraty i ciągle trwającego przeznaczenia. To, co do tego tematu dodał Guillaume Musso to ocalenie wymykające się realnym ramom ograniczeń, wynikających z egoistycznego i upartego milczenia. A także szansa, którą właśnie daje miłość, aby nie za mało wypowiedzieć słów świadczących o tym, jak wielkie znaczenie pośród codzienności ma jej wyznawanie. To czas, w którym nie ma czasu na milczenie.
Kochać kogoś znaczy pozbawić go duszy i w ten sposób uświadomić mu, jak była ona wielka, niewyczerpana i jak promienna. Wszyscy cierpimy dlatego, że nie okrada się nas wystarczająco. Cierpimy z powodu siły, jaką mamy i jakiej nikt nie chce nam uświadomić.
Christian Bobin

Zoil siedzi na lotnisku w oczekiwaniu na samolot, który odlatuje o 13.30. Zgłasza się do odprawy wcześniej. Znacznie wcześniej. Jest godzina 8.30. Kobieta proponuje mu lot wcześniejszym samolotem. Zoil odmawia. Wyjmuje notes i zaczyna spisywać swoje wspomnienia.
Kilka miesięcy temu poznał kobietę w której się zakochał, i która nie przyjęła jego miłości w sposób absolutny, czyli taki, w jaki pragnął.
W Paryżu panuje przenikliwy mróz. Zoil, pracownik elektrowni, odwiedza w ramach rutynowej inspekcji mieszkanie znajdujące się na poddaszu kamienicy. Jak wynika z posiadanych dokumentów, mieszkanie jest własnością pisarki A. Maléze. Zoil zastaje w nim nie tylko przenikliwe zimno, lecz także dwie kobiety – młodą i piękną oraz jej odpychającą towarzyszkę, o wieku trudnym do odgadnięcia, która wydaje się być osobą niepełnosprawną umysłowo. Mężczyzna jest przekonany, że piękna kobieta to A. Maléze.
Zoil, znajdując się pod wpływem uroku pisarki, kupuje w pobliskiej księgarni jedną z jej książek, zatytułowaną Ślepe naboje, autorstwa Aliénor Maléze. Na okładce nie ma zdjęcia autorki. Podczas ponownej wizyty w mieszkaniu kobiet, mężczyznę czeka wielkie zaskoczenie. Odpychająca kobieta, wybierająca prosto z garnka gorące ziemniaki i sprawiająca wrażenie upośledzonej to Aliénor, a jej urocza przyjaciółka to Astrolab.
Podczas kolejnego spotkania mężczyzna wyznaje miłość pięknej Astrolab. Kobieta stawia sprawę jasno – nigdy nie opuści swojej przyjaciółki. Zoil jest jednocześnie zaskoczony, rozczarowany i zdziwiony. Próbuje zrozumieć więzi istniejące pomiędzy dwiema kobietami, przy jednoczesnej próbie odpowiedzi na pytanie o możliwości pisarskie Aliénor. Czy cierpiąca na rzadką formę autyzmu Aliénor Maléze rzeczywiście jest autorką tak doskonałych powiesci? Mężczyzna przebywając z kobietami rozpoczyna podróż, której finał okaże się równie dramatyczny jak jego miłość do Astrolab.
Przebywanie obok siebie trzech tak odmiennych pierwiastków, musi doprowadzić do zniszczenia któregoś z nich. Trzy osobowości: Aliénor – Astrolab – Zoil, nie mogą razem istnieć. Układy jedyne możliwe, to: Aliénor – Astrolab, Astrolab – Zoil, Zoil – Aliénor. Choć ten ostatni wydaje się mało realnym.
Zoil planuje pomścić swoją uśmierconą w zarodku miłość. Zemsta musi być równie intensywna i spektakularna, jak jego uczucie do pięknej Astrolab. Podróż zimowa to cykl pieśni Schuberta, które zapowiadają tragiczny finał powieści. Odrzucenie, zagłada, katastrofa, żal, rozpacz oraz lawinowo przybierający na sile ból, to główne elementy obecne w pieśniach i jedyne możliwe układy emocji i zdarzeń, mających nastąpić w powieści Amélie Nothomb.
Mężczyzna nie może lecieć wcześniejszym samolotem.
Nie może, bo samolot o 13.30 musi zostać przez Zoila porwany i – aby uczynić zadość jego zignorowanej i odrzuconej miłości – roztrzaskany o wieżę Eiffla.
Amélie Nothomb nie zawodzi i tym razem. Podróż zimowa to pieśń przerażająca, tragiczna o chłodnej dedukcji, opowiadająca o zamrożonych uczuciach i miłości przemienionej w rozpacz. Podróż zimowa to powieść o zimie, po której nie ma już innych pór roku.
Zakochanie się zimową porą to nie najlepszy pomysł. Symptomy uczuć są wtedy subtelniejsze i bardziej bolesne. Idealne światło chłodu sprzyja posępnej rozkoszy oczekiwania. Dreszcz potęguje gorączkowość. Tego, kto zadurzy się na świętą Łucję, czekają trzy miesiące patologicznego dygotu.
(…)
Wspólną cechą zimy i miłości jest to, że wzbudzają potrzebę pociechy u tych, którzy ich doświadczają; równoczesność obu tych zjawisk pociechę wyklucza.
Amélie Nothomb Podróż zimowa

Montigny to małe miasteczko, leżące pośród zielonych lasów i łąk, w którym właśnie trwa rozbiórka starej szkoły i pospieszna budowa nowej. Tu urodziła się, mieszka i pewno nie tu umrze bohaterka cyklu powieści Colette – Klaudyna.
Piętnastoletnia Klaudyna, to osoba wyjątkowa pod każdym względem. Inteligentna, bystra i spostrzegawcza, świadoma otaczającego ją świata, własnych pragnień, potrzeb i możliwości. Uczęszcza do szkoły, która stanowi dla niej centrum życia, źródło zarówno pracy, jak i wypoczynku, ale przede wszystkim daje jej możliwość poznania charakterów ludzkich, zachowań koleżanek i nauczycieli. Dzięki niej poznaje uczucia: miłość (Klaudyna zakochuje się w młodej nauczycielce Aimée, która jednak porzuca ją dla dyrektorki szkoły – panny Sergent), złość (jaką czuje po odrzuceniu), szczęście (dzięki ukochanej przyrodzie – zielonym lasom, zajmującym lekturom, swojemu ojcu oraz kotce Fanszetce), radość (tak bardzo oczekiwaną po zdanym – z najlepszymi notami – egzaminie).
Klaudynę otacza krąg przyjaciółek. Wielka Anais, po której twarzy nigdy nie widać emocji i zawsze musi się szczypać w policzki, aby chociaż trochę się zaróżowiły, Marysia Belhomme, która zawsze pisze najdłuższe wypracowania – niestety – nie na zadany temat, siostry Jaubertówny, wiecznie drażniące Klaudynę swoją nadgorliwością oraz Łusia Lanthenay, siostra ukochanej wcześniej nauczycielki, którą Klaudyna lubi dręczyć na wszelkie możliwe sposoby i która lubi być przez Klaudynę dręczona. Wyjątkowość Klaudyny dostrzegają również nauczyciele. Dyrektorka szkoły, panna Sergent, jest zazdrosna o ciepłe uczucia, jakie na początku żywi do piętnastolatki Aimée Lanthenay. Ruda – jak nazywa dyrektorkę Klaudyna – jest świadoma inteligencji i talentów swojej uczennicy, jej oryginalnych poglądów i wyjątkowej zdolności analizy sytuacji. Zaś Antonin Rabastens, nauczyciel, który wraz z Klaudyną uczy dziewczynki śpiewu, skrycie podkochuje się w niej, czego Klaudyna jest świadoma i na co pozwala, aby wzbudzić zazdrość w Anais – kochającej z kolei Antonina.
Dziewczyna bada granice określone przez obyczajowość francuską przełomu wieków (– Klaudyna przyszła na świat w roku 1884). Poznając swoich nauczycieli i przyglądając się postępowaniom swoich szkolnych koleżanek, Klaudyna poznaje otaczający ją świat, uczy się go, i na odwrót – świat uczy się Klaudyny.
Język powieści obfituje w błyskotliwe riposty bohaterki, cięte uwagi i wnikliwe opisy sytuacji i charakterów osób towarzyszących Klaudynie. Opinie bohaterki wyrażane w powieści są nie tylko odważne i śmiałe, ale przede wszystkim stanowią zdanie samej Colette – o czym przypominają historycy literatury i miłośnicy prozy autorki Niebieskiej latarni.
Powieść Colette – Klaudyna w szkole – wydana w 1900 roku, jest pierwszą z pięciu Klaudyn. Kolejne to Klaudyna w Paryżu, Małżeństwo Klaudyny, Klaudyna odchodzi oraz napisana w dziewiętnaście lat później od ostatniej – Dom Klaudyny. Cykl przyniósł Colette nie tylko olbrzymią popularność, ale również powiew skandalu obyczajowego belle èpoque. Autorka wpisała się na stałe do kanonu literatury francuskiej jako twórczyni prozy obyczajowo-psychologicznej, ze znacznym udziałem cyklu, który został oparty na wątkach autobiograficznych.
Sidonie-Gabrielle Colette była członkinią Królewskiej Belgijskiej Akademii Języka i Literatury Francuskiej, a także Akademii Goncourtów.
Wydawnictwo W.A.B. planuje wydanie całego cyklu powieści o Klaudynie, i już na dzień 8 czerwca zaplanowana jest premiera drugiego tomu – Klaudyna w Paryżu.
Małżeństwo Klaudyny ma mieć swoją premierę 27 lipca, natomiast tom zatytułowany Klaudyna odchodzi – 17 sierpnia 2011 roku.
Tak jak Chanel „obcięła kobietom włosy i krępujące ruchy spódnice", również Colette coś rozcięła swoim ostrym językiem, być może krępujące kobiety konwenanse.
Agata Czarnacka „Lampa”
Mistrzyni i odnowicielka francuskiej tradycji pisarstwa intymnego. Długie zdania, doskonale przejrzyste, pełne zmysłowych detali, manifestacji artystycznego smaku, lekkiego podniecenia i gotowości do chłonięcia doznań - to słynny styl Colette.
Kazimiera Szczuka

Kiedy w roku 1962 Andy Warhol stworzył portrety Marilyn Monroe, jej wiersze, listy i osobiste notatki leżały ukryte głęboko w szufladzie zamkniętej na klucz. Portrety miały stanowić w zamyśle twórcy odrealnienie kobiety-legendy, jako swoiste ikony, na które zostały nałożone jaskrawe i intensywne plamy kolorów realnie abstrakcyjnych dla przedstawianego wizerunku. Na tym miało polegać odbrązowienie rodzącej się legendy, przy jednoczesnym straceniu jej z hollywoodzkiego Olimpu bogów. Kobieta miała stać się bliższa kulturze masowej. Zabieg ten, doskonale się udał. Nie tylko portrety gwiazdy, ale też środki masowego przekazu oraz role jakie wykreowała w Słomianym wdowcu, czy Mężczyźni wolą blondynki przyczyniły się do wizerunku słonecznej i promiennej pin-up girl.
Bardzo często, nadal jeszcze istniejący we współczesnej kulturze portret Marilyn Monroe to portret ze znanych filmów z jej udziałem, to portret wykreowany dla potrzeb kultury popularnej w której się narodził i trwał przez wiele lat. Opublikowane niedawno Fragmenty to wiersze, zapiski intymne oraz listy Marilyn Monroe, które burzą znany dotychczas obraz kobiety.
Marilyn Monroe czytająca Heinricha Heinego, Ulissesa Jamesa Joyce’a, czy Źdźbła trawy Walta Whitmana, to tylko niektóre ze zdjęć zamieszczonych we Fragmentach. Zachwycała się Czternastoletnią tancerką, jedyną rzeźbą Edgara Degasa, którą artysta zdecydował się pokazać publiczności, została sfotografowana przeglądając książkę o Goi, oraz w trakcie rozmowy z angielską poetką Edith Sitwell.
Publikacja zawiera notatki z dwóch notesów „Rekord”, przemyślenia i refleksje z okresu małżeństwa z Arthurem Millerem z Parkside House w Surrey, w okresie w którym aktorka pracowała nad filmem Książę i aktoreczka z Laurence’em Olivierem, Zapiski kuchenne, dwa listy do psychoterapeutów – doktor Margaret Hohenberg oraz doktora Ralpha Greensona, a także pisemne odpowiedzi do udzielonego wywiadu oraz wiersze.
Oto jeden z nich:
Tylko cząstka nas
może dotknąć cząstki drugiego człowieka –
czyjaś prawda jest tylko
czyjąś prawdą – niczym więcej.
Możemy dzielić się jedynie
cząstka którą inni są zdolni zrozumieć
i tak oto jesteśmy
prawie zawsze sami.
Jako że najwyraźniej tak się dzieje
również w naturze – w najlepszym razie
nasz rozum mógłby zająć się szukaniem
samotności drugiego człowieka.
To inna Marilyn. Nie ta, której obraz wykreowała kultura masowa. Marilyn nieznana. Intelektualistka, wyjątkowo wrażliwa perfekcjonistka, kobieta poszukująca miłości idealnej, dla której poświęcenie i cierpienie były w sposób naturalny wpisane w naturę człowieczeństwa. Dla której szczęście nie było tylko słowem, które się wypowiada w chwilach wielkiej i długotrwałej radości, ale górą lodową, na szczyt której trzeba się mozolnie wdrapywać, nieustannie raniąc się i wpadając do lodowatego oceanu.

Po niespełna siedmiu latach od tragicznej śmierci Stiega Larssona, szwedzkiego dziennikarza zajmującego się problemami rasizmu, dyskryminacji i szeroko pojętym ekstremizmem, a także autora bestsellerowej serii Millennium, głos w sprawie zabrała wieloletnia partnerka Larssona – Eva Gabrielsson.
Oprócz szczegółów z życia dziennikarza i pisarza, książka Millennium, Stieg i Ja, odsłania nieznane do tej pory miłośnikom twórczości Larssona fakty z historii powstania kryminalnej sagi.
Nigdy nie jest tak, żeby życie twórcy dzieła nie miało zasadniczego wpływu na kształt oraz przedstawiane treści w jego utworach. Tak też się stało w przypadku Stiega Larssona. Eva Gabrielsson odkrywa przed czytelnikami fascynacje i zainteresowania autora, przy jednoczesnym przedstawieniu niesprawiedliwości i lęku jakiego doświadczał. Watek rodzinny, stanowi jeden z centralnych punktów książki i obok osobistych doświadczeń autorki przybiera kształt wyznania, na które partnerka życiowa pisarza zdobyła się po latach nauki życia od początku. Trudności jakich doświadczała, i nadal doświadcza, stanowią – nie do końca zrozumiałą z punktu widzenia materialnego i całkowicie niezrozumiałą z punktu widzenia moralnego – sytuację, w której kobieta podjęła walkę o wartości, stanowiące główny punkt zainteresowania jej zmarłego partnera.
W książce całkowitym novum dla czytelników, są wydarzenia towarzyszące powstawaniu powieści o losach Lisbeth Salander i Michaela Blomkvista – właśnie pod względem historiozofii zdarzeń z życia Stiega Larssona i Evy Gabrielsson. Ta książka-wyznanie dostarcza nowych faktów dla interpretatorów powieści Millennium oraz rzuca zupełnie nowe światło na wydarzenia w nich zawarte.
Millennium to katalog wszelkich form przemocy i dyskryminacji kobiet.
(…)
Dylemat: moralność i działanie tworzy dynamikę Millennium. Jednostki doskonalą lub niszczą świat i bliźnich, każdy jednak postępuje zgodnie z własną moralnością. Dlatego wciąż powraca kwestia odpowiedzialności indywidualnej.
Millennium pozwoliło Stingowi potępić tych wszystkich, którzy przyprawiali go o mdłości, bo byli podli, tchórzliwi, nieodpowiedzialni, niemoralni, oportunistyczni. Nie znosił salonowych bojowników, „wojowników, którym trzeba przychylnych wiatrów”, albo „skipperów słabych podmuchów”; fałszywych przyjaciół, którzy posłużyli się nim, żeby ułatwić sobie karierę, pozbawionych skrupułów szefów firm i udziałowców, którzy wypłacają sobie wygórowane premie…
Eva Gabrielsson, Marie-Francoise Colombani Millennium, Stieg i Ja
Głos Evy Gabrielsson, zabrany w sprawie Millennium – pośród innych głosów – wydaje się być nie tylko wyjątkowo znaczący, ale jedyny rzetelny i godny słuchania – chociażby z uwagi na fakt, kim była jego posiadaczka i jak wiele znaczyła w życiu autora powieści.
Jeśli dotykamy zagadnienia fenomenu – a w historii literatury światowej trylogia Millennium pozostaje fenomenem z wielu powodów – to pewien konkretny paradygmat zawsze ulega przemianie, lub też przesunięciu. Tak się stało z powieścią kryminalną po 2004 roku, z chwilą, kiedy została opublikowana pierwsza część trylogii – Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet.

Delphine M. prowadzi zupełnie wyjątkową, o niespotykanym profilu usług Agencję „Dla Was”. Trzydziestopięcioletnia kobieta zapewnia swoim klientom oprócz komfortu i dyskrecji – bliskość,zrozumienie, a także szeroki wachlarz uczuć. Począwszy od czułości, ofiarowania poczucia ciepła rodzinnego, a zakończywszy na miłości. Klientami Delphine są: staruszek – Edgar Coindreau – któremu kobieta zastępuje w określonych porach dnia jego ukochaną wnuczkę Agathe, Yarol de Brettes – nastolatek o wyjątkowych zdolnościach, chory na autyzm, któremu Delphine zastępuje opiekunkę oraz częściowo matkę, a także państwo Soignes, którym właścicielka Agencji wypożycza na kilka godzin, kilka dni w tygodniu, małego synka swojej pracownicy – za jej zgodą. Dziecko, ma zastąpić państwu Soignes zmarłego niedawno synka, z którego śmiercią nie mogą się nadal pogodzić. Delphine w pewnym momencie swojej kariery postanawia pomóc państwu Soignes i urodzić im nowe dziecko…
Agencja „Dla Was” ma jeszcze innych klientów, którym świadczy usługi wyjątkowe, nie pozostawiając nikogo bez „opieki” Delphine M. Do czasu, w którym wyjątkowość atmosfery zaczynają psuć kolejno – najpierw wspomnienia, później zrozumienie własnej osobowości, aż w końcu uczucia – prawdziwe, którymi Delphine nie potrafi manipulować. A wszystko przez mężczyznę, który prosi o przepisanie pięciu fioletowych zeszytów.
Historia, która się wydarzyła, a która została przedstawiona przez Adorna w zeszytach, wywołuję u Delphine w pierwszych chwilach uczucie strachu, lęku i paniki, z czasem staje się pragnieniem i przeradza się w tęsknotę za intensywną miłością, jaką Adorno czuł do swojego kochanka Jonesa. Miłość dwóch mężczyzn budzi u kobiety zazdrość i czułość jednocześnie, powodując całkowite przewartościowanie jej dotychczasowego świata. Do morza relatywizmu, wpada słona kropla prawdy. Rozrastające się pragnienia i zyskanie świadomości wydarzeń oraz zrozumienie skrajnych uczuć, które towarzyszyły życiu napotkanych na swojej drodze ludzi, a także tragedia, która staje się pieczęcią zamykającą dawny czas, pozwalają Delphine M. podjąć decyzję zmieniającą dotychczasowy układ sił panujący w jej hermetycznym świecie.
Powieść Dominique Mainard Dla Was została uhonorowana w 2009 roku prestiżową Prix des Libraires. Jest to historia niosącą ze sobą olbrzymi potencjał metaetyczny. Już od pierwszych stron warstwowość zagadnień dotyczących polemiki dobro – zło, prawda – kłamstwo, czy manipulacja uczuciami lub tworzenie ich pozorów czy miraży, jest wyraziście zaakcentowana poprzez przemyślenia bohaterki. Dodatkowo osobowości Adorna oraz Pani Derovitski, łącząc się ze sobą, stają się antytezami dla osobowości Delphine M.
Połączenie ich w jednym obrazie, skutkuje przeniesieniem punktu ciężkości z samej fizyki postaci, na metafizykę barw osobowości postaci bohaterów powieści.
Człowiek, który śni, jest bogiem,
Człowiek, który myśli – żebrakiem.
HÖLDERLIN, Hyperion
Od razu zrozumiałam, że go jeszcze spotkam, że w kieszeni miał z pewnością własne zapałki lub zapalniczkę i że prośba o ogień był zwykłym pretekstem. Zrozumiałam to ze sposobu, w jaki na mnie spojrzał, nie tak, jak znudzony mężczyzna patrzy w parku na kobietę. Pomyślałam, że może to tajniak, zawsze się bałam, żeby jakiś niezadowolony klient nie wszczął przeciwko mnie policyjnego lub prywatnego dochodzenia, więc odprowadziłam go wzrokiem, kiedy oddalał się aleją. W ruchomym cieniu rzucanym przez drzewa przez chwilę wydawało mi się, że mężczyznę otaczają dziesiątki liliowych motyli, zaraz jednak pomyślałam: „Nie, to te niebieskie metaliczne muszki, muszki zwiastujące śmierć”. W chwilę później insekty, jeśli to były one, zniknęły. Mogła to być tylko gra światła i cienia, ale już w tym obrazie zawierała się cała historia.
Dominique Mainard Dla Was

Strumień czerwonej szałwii skręcał miękko wzdłuż alejki, między brzegami fiołkowych, prawie szarych astrów. Naprzeciwko siebie stoją: prawie pięćdziesięcioletnia kobieta – Léa oraz dwudziestopięcioletni Chéri. Dzieli ich dwadzieścia pięć lat. Łączy – wszystko.
Miłość, która ich połączyła istnieje tylko dzięki wzajemnej powściągliwości, dzięki chłodnym dyskusjom i wzajemnym wyczekiwaniu na ruch. „Prymitywne obyczaje” Chéri łączą się z chłodem, wyniosłością i wyrafinowaniem Léi, tworząc prawie nierozerwalną więź. Jeśli jedno z nich odchodzi, drugie nie może pokonać tęsknoty, tak więc emocje oczekiwania zabijają obie ze stron.
Chéri wibruje pragnieniem wzajemnego trwania w uścisku, arcydziełem stylu wyrażania tego, czego w dialogach wyrazić nie sposób. Czytelnik doświadcza paryskiego upału i chłodu poranka, przenika go zapach sandałowych perfum Léi i widzi zarys postaci młodego mężczyzny, trzymającego w swoich dłoniach sznur pereł. Słusznie kultury Wschodu upatrują w perle symbol dziecka i kochanki. Kobiety i dziecka, które w powieści Colette ugina się pod ciężarem konwenansów i nie jest w stanie podjąć samodzielnie konstruktywnej decyzji.
Powieść Colette to arcydzieło stylu, smaku i maestrii obrazów belle époque.
Christopher Hampton napisał scenariusz do filmu, a Stephen Frears przeniósł go na duży ekran w 2009 roku. W roli tytułowej wystąpił Rupert Friend, natomiast Léę de Lonval zagrała Michelle Pfeiffer.