Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bestseller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bestseller. Pokaż wszystkie posty

Kobieta z 13 portretów

sobota, 16 kwietnia 2011

Kiedy w roku 1962 Andy Warhol stworzył portrety Marilyn Monroe, jej wiersze, listy i osobiste notatki leżały ukryte głęboko w szufladzie zamkniętej na klucz. Portrety miały stanowić w zamyśle twórcy odrealnienie kobiety-legendy, jako swoiste ikony, na które zostały nałożone jaskrawe i intensywne plamy kolorów realnie abstrakcyjnych dla przedstawianego wizerunku. Na tym miało polegać odbrązowienie rodzącej się legendy, przy jednoczesnym straceniu jej z hollywoodzkiego Olimpu bogów. Kobieta miała stać się bliższa kulturze masowej. Zabieg ten, doskonale się udał. Nie tylko portrety gwiazdy, ale też środki masowego przekazu oraz role jakie wykreowała w Słomianym wdowcu, czy Mężczyźni wolą blondynki przyczyniły się do wizerunku słonecznej i promiennej pin-up girl.

Bardzo często, nadal jeszcze istniejący we współczesnej kulturze portret Marilyn Monroe to portret ze znanych filmów z jej udziałem, to portret wykreowany dla potrzeb kultury popularnej w której się narodził i trwał przez wiele lat. Opublikowane niedawno Fragmenty to wiersze, zapiski intymne oraz listy Marilyn Monroe, które burzą znany dotychczas obraz kobiety.

Marilyn Monroe czytająca Heinricha Heinego, Ulissesa Jamesa Joyce’a, czy Źdźbła trawy Walta Whitmana, to tylko niektóre ze zdjęć zamieszczonych we Fragmentach. Zachwycała się Czternastoletnią tancerką, jedyną rzeźbą Edgara Degasa, którą artysta zdecydował się pokazać publiczności, została sfotografowana przeglądając książkę o Goi, oraz w trakcie rozmowy z angielską poetką Edith Sitwell.
Publikacja zawiera notatki z dwóch notesów „Rekord”, przemyślenia i refleksje z okresu małżeństwa z Arthurem Millerem z Parkside House w Surrey, w okresie w którym aktorka pracowała nad filmem Książę i aktoreczka z Laurence’em Olivierem, Zapiski kuchenne, dwa listy do psychoterapeutów – doktor Margaret Hohenberg oraz doktora Ralpha Greensona, a także pisemne odpowiedzi do udzielonego wywiadu oraz wiersze.
Oto jeden z nich:

Tylko cząstka nas
może dotknąć cząstki drugiego człowieka –
czyjaś prawda jest tylko
czyjąś prawdą – niczym więcej.
Możemy dzielić się jedynie
cząstka którą inni są zdolni zrozumieć
i tak oto jesteśmy
prawie zawsze sami.
Jako że najwyraźniej tak się dzieje
również w naturze – w najlepszym razie
nasz rozum mógłby zająć się szukaniem
samotności drugiego człowieka.


To inna Marilyn. Nie ta, której obraz wykreowała kultura masowa. Marilyn nieznana. Intelektualistka, wyjątkowo wrażliwa perfekcjonistka, kobieta poszukująca miłości idealnej, dla której poświęcenie i cierpienie były w sposób naturalny wpisane w naturę człowieczeństwa. Dla której szczęście nie było tylko słowem, które się wypowiada w chwilach wielkiej i długotrwałej radości, ale górą lodową, na szczyt której trzeba się mozolnie wdrapywać, nieustannie raniąc się i wpadając do lodowatego oceanu.

Skrzypce, fortepian, Coco i Puszkin

wtorek, 5 kwietnia 2011

Amy Chua jest profesorem prawa na Uniwersytecie Yale. Urodziła się w Champaign w Illinois, jako córka chińskich imigrantów z Filipin. Obserwując zachodni model wychowania dzieci, przy jednoczesnym wzrastaniu w chińskim modelu wychowania, doszła do wniosku, że zdecydowanie lepszym modelem wychowawczym jest model chiński.

Już w pierwszym rozdziale swojej książki, autorka przedstawia skróconą listę rzeczy, których swoim córkom – Sophii i Louisie, wychowywanym według modelu chińskiego – nigdy nie było wolno robić.

Bojowa pieśń tygrysicy oprócz tego, że stała się bestsellerem "New York Timesa", jest również jedną z najbardziej kontrowersyjnych książek ostatnich miesięcy. Model wychowania który opisuje Amy Chua, zdecydowanie odbiega od stereotypowego wychowania dzieci, jaki jest znany, akceptowany i stosowany przez wielu rodziców nie tylko w Stanach Zjednoczonych, lecz także w większości państw europejskich. Rozwój dziecka ze szczególnym uwzględnieniem jego indywidualnych potrzeb i preferencji, wypływających nie tylko z wyjątkowych uzdolnień dziecka, lecz także z mód obecnie panujących, nie ma nic wspólnego z modelem jaki zdecydowała się wybrać autorka.
Czy jeżeli dziecko zamiast szóstki otrzyma z klasówki piątkę lub czwórkę, to jest powód do dumy dla rodziców i czas rozpocząć tyradę pochwał pod adresem dziecka?
Czy te pochwały już mają stanowić formę nagrody, czy dopiero nagrodą będzie nowa gra komputerowa, albo może po prostu nowy komputer?
Czy jeśli oczekiwania względem dziecka, odnośnie osiągnięcia przez niego najlepszych wyników w edukacji, będą wymagały od niego poświęcenia nie dwóch godzin na naukę, a trzech, przeczytania nie tylko jednej książki, lecz dwóch kolejnych, to czy będą to wymagania zbyt wygórowane, jeśli rodzić wie, że dziecko stać na zdecydowanie lepsze oceny, niż uzyskiwane dotychczas?
Czy nie jest tak, że przeczytane książki i dodatkowa godzina nauki staną się lokatą przyszłościową, z której to dziecko będzie miało dziesięciokrotne lub dwudziestokrotne zyski?

Tylko z pozoru Amy Chua przedstawia sposób wychowania mało atrakcyjny dla współczesnych rodziców. Wymagający wielkich poświęceń z obu stron. Ogromnego nakładu czasowego oraz wyjątkowych zdolności organizacyjnych przy szybkim tempie życia i nadmiarze codziennych obowiązków.
Książka Bojowa pieśń tygrysicy musi pozostawać lekturą kontrowersyjną, bo sam współczesny model wychowania dzieci również pozostaje kontrowersyjny. I to także ten model zachodni, prawdopodobnie nawet bardziej od prezentowanego modelu chińskiego. A przy próbie ich porównania, nie sposób przemilczeć różnic w osądach, nie podejmować polemiki czy chociażby nie podkreślić odmienności w zdaniach dyskutantów.
Czy to, co napisała Amy Chua przekonuje? Czy stosowane przez nią metody wychowawcze dają gwarancję dobrych owoców w przyszłości, a w teraźniejszości mogą stać się złotym środkiem? I czy rzeczywiście stoją w opozycji do indywidualizmu?
Posłuchajmy Bojowej pieśni tygrysicy.
Szczególnie polecam!

I jeszcze jedno –

Oto skrócona lista rzeczy, których (…) Sophii i Louisie, nigdy nie wolno było robić:

• nocować u koleżanki
• bawić się tamże
• grać w szkolnym przedstawieniu
• narzekać, że nie grają w szkolnym przedstawieniu
• oglądać telewizji i grać w gry komputerowe
• decydować o wyborze kółek zainteresowań
• dostawać oceny niższe niż szóstka
• nie być najlepszymi w klasie ze wszystkich przedmiotów z wyjątkiem dramatu i gimnastyki
• grać na czymś oprócz fortepianu lub skrzypiec
• nie grać na fortepianie lub skrzypcach.

Głos w sprawie „Millennium”

sobota, 26 marca 2011

Po niespełna siedmiu latach od tragicznej śmierci Stiega Larssona, szwedzkiego dziennikarza zajmującego się problemami rasizmu, dyskryminacji i szeroko pojętym ekstremizmem, a także autora bestsellerowej serii Millennium, głos w sprawie zabrała wieloletnia partnerka Larssona – Eva Gabrielsson.
Oprócz szczegółów z życia dziennikarza i pisarza, książka Millennium, Stieg i Ja, odsłania nieznane do tej pory miłośnikom twórczości Larssona fakty z historii powstania kryminalnej sagi.
Nigdy nie jest tak, żeby życie twórcy dzieła nie miało zasadniczego wpływu na kształt oraz przedstawiane treści w jego utworach. Tak też się stało w przypadku Stiega Larssona. Eva Gabrielsson odkrywa przed czytelnikami fascynacje i zainteresowania autora, przy jednoczesnym przedstawieniu niesprawiedliwości i lęku jakiego doświadczał. Watek rodzinny, stanowi jeden z centralnych punktów książki i obok osobistych doświadczeń autorki przybiera kształt wyznania, na które partnerka życiowa pisarza zdobyła się po latach nauki życia od początku. Trudności jakich doświadczała, i nadal doświadcza, stanowią – nie do końca zrozumiałą z punktu widzenia materialnego i całkowicie niezrozumiałą z punktu widzenia moralnego – sytuację, w której kobieta podjęła walkę o wartości, stanowiące główny punkt zainteresowania jej zmarłego partnera.
W książce całkowitym novum dla czytelników, są wydarzenia towarzyszące powstawaniu powieści o losach Lisbeth Salander i Michaela Blomkvista – właśnie pod względem historiozofii zdarzeń z życia Stiega Larssona i Evy Gabrielsson. Ta książka-wyznanie dostarcza nowych faktów dla interpretatorów powieści Millennium oraz rzuca zupełnie nowe światło na wydarzenia w nich zawarte.

Millennium to katalog wszelkich form przemocy i dyskryminacji kobiet.
(…)
Dylemat: moralność i działanie tworzy dynamikę Millennium. Jednostki doskonalą lub niszczą świat i bliźnich, każdy jednak postępuje zgodnie z własną moralnością. Dlatego wciąż powraca kwestia odpowiedzialności indywidualnej.
Millennium pozwoliło Stingowi potępić tych wszystkich, którzy przyprawiali go o mdłości, bo byli podli, tchórzliwi, nieodpowiedzialni, niemoralni, oportunistyczni. Nie znosił salonowych bojowników, „wojowników, którym trzeba przychylnych wiatrów”, albo „skipperów słabych podmuchów”; fałszywych przyjaciół, którzy posłużyli się nim, żeby ułatwić sobie karierę, pozbawionych skrupułów szefów firm i udziałowców, którzy wypłacają sobie wygórowane premie…


Eva Gabrielsson, Marie-Francoise Colombani Millennium, Stieg i Ja

Głos Evy Gabrielsson, zabrany w sprawie Millennium – pośród innych głosów – wydaje się być nie tylko wyjątkowo znaczący, ale jedyny rzetelny i godny słuchania – chociażby z uwagi na fakt, kim była jego posiadaczka i jak wiele znaczyła w życiu autora powieści.

Jeśli dotykamy zagadnienia fenomenu – a w historii literatury światowej trylogia Millennium pozostaje fenomenem z wielu powodów – to pewien konkretny paradygmat zawsze ulega przemianie, lub też przesunięciu. Tak się stało z powieścią kryminalną po 2004 roku, z chwilą, kiedy została opublikowana pierwsza część trylogii – Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet.

Dostrzeganie dzięki uczestnictwu, albo nakładanie kalki

niedziela, 13 marca 2011

Tsubasa znika ze schroniska dla kobiet.
Aomame dostaje od starszej pani ostatnie zlecenie. Ma wyeliminować Lidera. Kobieta nie przypuszcza, że przyjęte zlecenie będzie od niej wymagało innych niż dotychczas założeń i umiejętności, które nie mają nic wspólnego z jej kwalifikacjami. Nie spodziewa się ingerencji Lidera grupy wyznaniowej w jej uporządkowane i nieustannie kontrolowane życie. Po rozmowie z nim, sytuacja Aomame zmienia się diametralnie. Zyskuje pewność uczuć, jakie żywi do niej Tengo. Ten z kolei, wymyka jej się w najmniej nieoczekiwanej chwili i kobieta próbuje znaleźć korytarz, który pozwoli jej przejść na powrót do świata roku 1984, w którym przypuszczalnie może odnaleźć swojego ukochanego.

Tengo zajmuje się pisaniem swojej nowej powieści. Pewnego dnia, nieoczekiwanie odwiedza go mężczyzna z Fundacji Wspierania Nowej Japońskiej Nauki i Sztuki proponujący finansowy grant, przeznaczony dla nowych talentów. Kochanka Tengo znika – zostaje utracona – w niewyjaśnionych okolicznościach. Znika również Komatsu, redaktor Powietrznej poczwarki.
Tengo odwiedza swojego ojca, jednocześnie odwiedzając miasto kotów.
Fukaeri odwiedza Tengo i zostaje u niego na dłużej, aby zjednoczyć siły.
Little People robią hałas.

Tengo zaczyna dostrzegać dwa księżyce, co jest skutkiem uczestnictwa w świecie 1Q84, w którym zasadniczą rolę odgrywają Little People.
Aomame czyta Powietrzną poczwarkę i poznaje historię Fukaeri.

W drugim tomie powieści, punktem centralnym staje się rola powietrznej poczwarki, wraz z jej metafizycznym znaczeniem jako kalki istniejącej rzeczywistości. Istoty wyłaniające się z powietrznej poczwarki pozostają sobowtórami osób żyjących, ich pustymi odbiciami o mrocznej głębi. Kalekie postaci pozostający „produktem” z nici powietrza.
W działaniu Little People było coś złego, niesłusznego. Coś bardzo wypaczonego, co sprzeciwiało się naturze.

Powieść skupia się na doznaniu świata i wydarzeń, z których została wyłuskana fizyczność ich praw i natury. Bohaterowie doświadczają przemian, za sprawą uczestnictwa w metafizycznych podróżach, które powodują zmianę perspektywy odbioru rzeczywistości. Punkty odniesienia zaczynają się zmieniać, tracą swoje wartości, a jedyną stałą zdaje się pozostawać wzajemna miłość Aomame i Tengo.

(…) następnego dnia poranny pociąg nie zatrzymał się na stacji. Przejechał mu przed nosem, nie zwalniając. To samo było z popołudniowym. Dostrzegł nawet maszynistę. W oknach widział twarze pasażerów. Lecz pociąg wcale nie zamierzał stanąć. Zdawało się, że inni pasażerowie nie widzą go czekającego na peronie. Może nawet nie widzieli stacji. Kiedy popołudniowy pociąg zniknął na horyzoncie, wokoło zrobiło się ciszej niż przedtem. Zapadał zmierzch. Niedługo przybędą koty. Zrozumiał, że został utracony. To nie miasto kotów, dotarło w końcu do niego. To miejsce, w którym miał być utracony. Miejsce nie z tego świata przygotowane specjalnie dla niego. I pociąg nigdy już nie zatrzyma się na tej stacji, by go zabrać do poprzedniego świata.

Haruki Murakami 1Q84, tom 2

Z wody różanej i pestek granatu

sobota, 19 lutego 2011

Według opinii publicznej, jako pisarka, musi nieustannie zmierzać się z obrazem porównań swoich powieści do dzieł Orhana Pamuka – tureckiego laureata Nagrody Nobla z 2006 roku. To może stanowić zarówno wielką przeszkodę dla literackiej kreatywności i poczucie zaszufladkowania oraz nałożenia swego rodzaju schematyczności na odbiór oraz interpretacje własnych dzieł przez czytelników, ale także może stać się impulsem do przełamania potencjalnych ram oraz wyzwolenia się spod wpływu. Może to także przybrać formę błogosławieństwa literackiej Gwiazdy i łaski przebywania w kręgu jej światła. Jednakże w przypadku Elif Şafak wszystkie te porównania i przedstawiane przymiotniki nie mają większego zastosowania i większej wartości. Zbyt wiele różni tych dwoje tureckich pisarzy, a porównania i podobieństwa w ich twórczości, stanowią jedynie pierwszą warstwę odczytu treści, które każde z nich własnym językiem przedstawia, formując różne opowieści ze wspólnego kręgu kulturowego.

Elif Şafak ukończyła m.in. gender studies na Bliskowschodnim Uniwersytecie Technicznym w Ankarze, gdzie następnie uzyskała stopień doktora. W swoich powieściach bardzo często nawiązuje do różnic kulturowych pomiędzy Wschodem a Zachodem, budując klimat niezwykle barwnych i wyrazistych postaci poruszających się w kręgu mistycyzmu sufickiego. Kręgi, w których wzajemna relacja "człowiek i jego świat materialny" stoi w opozycji do "człowiek i jego świat pozamaterialny", stanowią jeden z trzech części warkocza z którego spleciony jest świat opowieści Elif Şafak. Ta część ma najbardziej tajemnicze znaczenie, a jednocześnie pozostaje w najgłębszym stopniu zaangażowana w argumentacje działań bohaterów powieści. Pozostałe dwie części – kulturowa i relacyjna – na przemian stanowią wzajemne siły przyciągania, których intensywność wydaje się nie mieć granic, przy jednoczesnych barierach wynikających z naturalnych różnic kręgów zainteresowań. Połączenie tych trzech, buduje obrazy gubiące w swej intensywności melancholię, a zyskujące wyjątkowy wydźwięk realizmu magicznego wyłaniającego się z powieści.

Nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazały się do tej pory trzy powieści Elif Şafak. W roku 2009 – Pchli pałac, w roku 2010 – bestsellerowy Bękart ze Stambułu i w tym roku Lustra miasta.


Powiadają, że stworzenia boskie były
niegdyś liczne jak zboże, a nadmierne
gadulstwo uchodziło za grzech…

Wstęp do baśni tureckiej…
…i do ormiańskiej


Nie będziesz przeklinał niczego, co spada z nieba. Nawet deszczu.
Choćby żabami prało, nawet przy najgorszym oberwaniu chmury albo lodowatym śniegu z deszczem, nie wolno miotać obelg przeciwko niczemu, co zsyłają niebiosa.
Wszyscy to wiedza. Nawet Zeliha.
Lecz gdy w ten pierwszy lipcowy piątek szła chodnikiem wzdłuż rzędu aut tkwiących w beznadziejnym korku, kiedy pędziła (już i tak spóźniona) na umówioną wizytę, klęła jak szewc, sycząc przez zęby, przeklinała spękane płyty chodnikowe, swoje wysokie obcasy, idącego za nią krok w krok mężczyznę i wszystkich kierowców, którzy nerwowo naciskali klaksony, chociaż każdy mieszkaniec miasta przecież wie, że hałas wcale nie pomaga rozładować korków, przeklinała niegdysiejszych Osmanów za to, że podbili Konstantynopol, a potem uparcie trwali przy tym głupim pomyśle, no i przeklinała deszcz, tak… ten cholerny letni deszcz.
Bo w tym mieście deszcz to istna męka. Gdzie indziej na świecie ulewy są zapewne dla prawie wszystkich i prawie wszystkiego miłą niespodzianką: sprzyjają uprawom, faunie i florze, a także kochankom, których porywy doprawiają kroplą romantyzmu. Ale nie w Stambule.


Elif Şafak Bękart ze Stambułu

Księga Deliverance Dane

sobota, 12 lutego 2011

1692 rok – Deliverance Dane zostaje oskarżona o praktykowanie czarów i prześladowanie za pomocą uroków młodych dziewcząt, w słynnym procesie czarownic w Salem. Deliverance jest niewinna prześladowań, a zarzuty to jedynie głupota i urojenia młodych kobiet. Jeśli zaś chodzi o praktykowania magii, to Deliverance Dane jest czarodziejką. Córka kobiety – Mercy – wraz z umiejętnościami matki dziedziczy wyjątkową księgę pełną magicznych przepisów i zaklęć, mających nie tylko pomagać ludziom, ale także chronić ich przed złem.
Księga przechodzi z pokolenia na pokolenie, z rąk matki do rąk córki, aż w pewnym momencie swoich dziejów zostaje sprzedana...
Jednakże umiejętności czarodziejki, zaczynają upominać się o swoje dziedzictwo.

1991 rok – Connie Goodwin jest doktorantką Uniwersytetu Harvarda, która przyjeżdża do opuszczonego i ukrytego w tajemniczym ogrodzie domu zmarłej babci, aby przygotować go do jesiennej sprzedaży. Mające swoje miejsce dziwne zdarzenia, toczące się wokół Connie i jej pracy doktorskiej, zdają się łączyć z jej życiem osobistym i historią rodzinną. Bardzo ważną staje się potrzeba odnalezienia zaginionej księgi, i to nie tylko ze względu na źródło pierwotne jakie ona stanowi dla przełomu w badaniach naukowych Connie, ale przede wszystkim ze względu na zdrowie i życie ukochanego Sama, konserwatora dzieł sztuki poznanego w trakcie poszukiwań.

A wszystko zaczyna się od starej Biblii i znalezionego w niej klucza z przypiętą karteczką…

Debiutancka powieść Katherine Howe Zaginiona księga z Salem przywodzi na myśl tajemniczy, czarodziejski ogród w którym piękno zostało ukryte pod uschniętymi kępami trawy i zwalonymi, spróchniałymi drzewami. Jej czarujący oniryzm jest jak prerafaelickie arabeski Williama Morrisa. Zachwycający, tajemniczy i pełen obrazów iluminujących ciepłymi barwami.

Autorka jest doktorantką zajmującą się historią Ameryki i Nowej Anglii na Uniwersytecie Bostońskim, gdzie prowadzi seminaria na temat magii i czarów w dawnych wiekach. Jest potomkinią Elisabeth Howe i Elisabeth Proctor – kobiet z Salem oskarżonych o czary.

Connie wyrzuciła więc swoje pełne imię z pamięci, jak co roku wyrzuca pantofle, z których wyrosła. Zapomniała je tak doszczętnie, ze teraz odkryła je ponownie, a w dodatku uświadomiła sobie, że ma ono również samodzielne znaczenie. Constance. Stałość. Stateczność. Akt niewzruszonego trwania. Stan istnienia lub kondycja warte, by do nich dążyć. Jak Grace, łaska. Jak Deliverance, zbawienie.
– O, mój Boże – szepnęła, szeroko otwierając oczy. Nagle zyskała absolutną pewność. Oczywiście. I jeszcze Sophia, według Liz greckie słowo oznaczające mądrość. Mercy, miłosierdzie. Prudence, rozwaga. Patience, cierpliwość. I powściągliwość, Temperance, której łagodna twarz z połowy dziewiętnastego wieku spoglądała z portretu w jadalni babci. Te imiona to milczące ogniwo łączące łańcuch kobiet znany Connie z obecnego życia z łańcuchem tych, które tropiła w przeszłości. Ich nazwiska zmieniały się wraz z małżeństwami i upływem czasu, ale imiona niewzruszenie wyznaczały genealogię.


Katherine Howe Zaginiona księga z Salem

Dwa księżyce i poprawianie powieści, czyli surrealizm w literaturze

sobota, 29 stycznia 2011

Aomame jest instruktorką sztuk walki i morderczynią-Nemezis, Tengo zaś, wykładowcą matematyki oraz redaktorem i pisarzem, poprawiającym język świata powieści Powietrznej poczwarki. Główną autorką Powietrznej poczwarki jest Fukaeri. Główne wydarzenia to świat przedstawiony fikcyjny, ale też świat przedstawiony fikcyjny, to główne wydarzenia, które zdarzyły się, i których prawdopodobnym świadkiem była Fukaeri.

Dwa księżyce są dla Aomame wymiernym dowodem na obecność innego świata. Jej obserwacje dotyczące ubioru i wyposażenia policji, mają do pewnej chwili relatywną wartość poznawczą – zyskują po odkryciu obecności drugiego z księżyców. Bohaterka uczestniczy w rzeczywistym świecie własnych doznań (wrażliwość, empatia i przygody natury seksualnej) i obowiązków (codzienna praca), ale też stara się poprawiać zastaną rzeczywistość i – paradoksalnie – eliminować brutalność świata (morderstwa na zlecenie starszej pani, które czynią z Aomame surowe, nieodwołalne i nieme uosobienie gniewu – Nemezis).

Dla Tengo poprawianie Powietrznej poczwarki to niemalże karkołomna czynność – nie ze względów możliwości, bo takowe młody pisarz posiada, lecz ze względów natury etycznej. Świat Powietrznej poczwarki pociąga Tengo na tyle, że ten decyduje się nadać powieści własny obraz poprzez zmianę jej języka, przy jednoczesnym nienaruszaniu sensu i klimatu opowieści Fukaeri. Poprawianie powieści, to także dla Tengo poprawianie świata jako całości i próba jego głębszego zrozumienia.

Fukaeri to oficjalna autorka Powietrznej poczwarki. Młoda kobieta-zagadka tak samo jak Tsubasa, którą opiekuje się starsza pani. Zarówno Fukaeri jak i Tsubasa znają rozwiązanie zagadki i noszą w sobie tajemnicę, której rozwiązania pragnie profesor Ebisuno wraz z Tengo, i – nie do końca świadomymi – Aomame i starszą panią.

Pozostają jeszcze: powietrzna poczwarka i jej autorzy – Little People.

profesor ma wielką moc i głęboką wiedzę ale little people mu dorównują głęboką wiedzą i wielką siłą trzeba uważać w lesie ważne rzeczy są w lesie a w lesie są little people żeby little people nie zrobili krzywdy trzeba znaleźć to czego nie mają wtedy można będzie bezpiecznie wyjść z lasu

Surrealizm w literaturze nigdy dotąd nie był tak wyrazisty i plastyczny jak u Murakamiego. Nie jest on ani na tyle fantasy, aby stanowił uzupełnienie powieści z takiego gatunku literackiego, ani science fiction, by był elementem fantastyki wplecionym w powieść. Wyróżnia się formą, opisem, przedstawieniem, odbiorem, a w konsekwencji wyjątkowym kształtem i kolorystyką wizualizacji nieświadomości bohaterów powieści.

To prawda, że nie powinno się sięgać po część pierwszą, jeśli nie ma się pod ręką części drugiej:-)

"Dom w Riverton", czyli zimowe łapanie motyli

niedziela, 23 stycznia 2011

Jest zima 1999 roku. Dziewięćdziesięcioośmioletnia Grace Bradley wraca wspomnieniami do swojej młodości i domu w Riverton. Duchy przeszłości niosą ze sobą fascynacje miejscem i poznanymi osobami, roztaczają niezapomniany klimat domostwa i tajemnicy, pilnie strzeżonej przez długie lata.
Ursula Ryan pracuje nad filmem opowiadającym o związku poety Robbiego Huntera z siostrami Hannah i Emmeline Hartford. Prosi Grace – dawną służącą domu w Riverton – o konsultacje i pomoc oraz wyrażenie swojej opinii na temat projektu filmowego, będącego ważnym przedsięwzięciem młodej reżyserki.
Czy zamieszkującej w domu spokojnej starości – Grace, uda się ochronić rodzinną tajemnicę przed jej ujawnieniem? A może jej odkrycie przyniesie ze sobą nie ból i rozgoryczenie, lecz spokój i ukojenie? Co się wydarzyło nad jeziorem, w lecie 1924 roku?

Kate Morton opowiada historię wielowątkową; z pasjonującymi charakterami bohaterów, które przeplatają się z tajemnicą, zniewoleniem, metafizycznym lękiem o utratę dziedzictwa i metafizyczną bojaźnią o losy, traconego powoli, czasu wiecznej szczęśliwości.
Barokowy język opisów dopełnia klimatu powieści i sprawia, że czytając ten debiut, łatwo przywołać doskonałe opisy występujące w Rebece Daphne Du Maurier, Okruchach dnia Kazuo Ishiguro, czy nawet Villette Charlotte Brontë.

Dom w Riverton napisany przez Kate Morton w 2006 roku, stał się bestsellerem „The Sunday Timesa” w 2007 roku, a w rok później „New York Timesa”.

Zeszłego listopada przyśnił mi się koszmar.
Mieliśmy rok 1924 i znowu byłam w Riverton. Wszystkie drzwi prowadzące na taras zostały pootwierane, a jedwabne zasłony unosiły się w powiewach letniej bryzy. Wysoko na wzgórzu, pod starym klonem, stała orkiestra. Otulone ciepłem skrzypce leniwie grały jakąś melodię. Powietrze rozbrzmiewało donośnym śmiechem i brzękiem kryształowych kieliszków, a niebo miało ten odcień głębokiego błękitu, którego w czasach wojny nikt nie spodziewał się ujrzeć ponownie. Jeden z lokajów, odziany w elegancki czarno-biały frak, nalewał szampana do kieliszka ustawionego na szczycie szklanej wieży, a wszyscy wokół klaskali, urzeczeni tym wspaniałym marnotrawstwem.
Jak to bywa w snach, zobaczyłam również samą siebie. Przechadzałam się wśród gości. Szłam wolno, znacznie wolniej niż w prawdziwym życiu, a wszyscy wokół zlewali się w jedną niewyraźną gmatwaninę jedwabiu i cekinów.
Szukałam kogoś.


Kate Morton Dom w Riverton

Wyjątkowo przyjemny świąteczny „Podarunek”

czwartek, 23 grudnia 2010

W wirze przedświątecznych obowiązków znaleźć chwilę czasu na spokojne przeczytanie książki, to prawie jak znaleźć skarb. Czasami udaje się, ale tak na marginesie – w trakcie jazdy autobusem, tramwajem lub pociągiem po świąteczne prezenty dla osób, których chcemy czymś obdarować. Kupujemy ciepłe wełniane rękawice, szalik, sweter, coś praktycznego, coś, co sprawi wyjątkową przyjemność, płytę z muzyką lub filmem, a może coś, czego obdarowany z różnych względów sam by sobie nie kupił. I oczywiście kupujemy też książki. Praktyczne jak książki kucharskie, i takie, które sprawiły nam kiedyś wyjątkową radość swoją opowieścią, a które teraz chcielibyśmy komuś podarować. W trakcie takich zakupów, trudno czasami sobie odmówić kupna nowej książki, właśnie takiej do czytania w biegu, w trakcie, kiedy świąteczne ciasto piecze się w piekarniku, albo kiedy czekamy aż wystygnie, żeby polać je czekoladową polewą i udekorować złotymi gwiazdami z marcepanu.

W wir tegorocznych prac świątecznych dostał się Podarunek. Właściwa książka we właściwym czasie.
Jest to szósta powieść irlandzkiej pisarki Cecelii Ahern, autorki głośnego bestsellera PS Kocham Cię!

Gdyby ktoś wczesnym świątecznym porankiem przeszedł się wzdłuż cukierkowej fasady podmiejskiego osiedla, zauważyłby, że tamtejsze domy w swojej błyszczącej chwale przypominają poowijane w papier paczki spoczywające pod choinkami w ich wnętrzach. Każdy skrywa w sobie tajemnice. Pokusa, żeby pomajstrować przy opakowaniu, równa się chęci, by zerknąć przez szparę między zasłonami na rodzinę w gorączce świątecznego poranka; pochwycić chwilę skrywaną prze wścibskimi oczami. Na zewnątrz, w kojącej, acz niesamowitej ciszy, która zapada co roku w ten jeden jedyny dzień, domu stoją ramię w ramię niczym kolorowe ołowiane żołnierzyki: piersi wypięte, brzuchy wciągnięte, dumnie bronią zawartości.
W świąteczny poranek domy to skrzynie skarbów wypełnione ukrytymi prawdami.


Cecelia Ahern Podarunek

"Dwanaście jardów surowego jedwabiu".

czwartek, 22 lipca 2010

Całymi popołudniami wpatrywała się w ogrodzoną biel tajemnego ogrodu i wyobrażała go sobie w sierpniowym słońcu, pełnego aromatu cytryn i lilii. (…) Miejsce w świecie, ale poza światem. Jak serce. (fragment powieści)

Żona godna zaufania to powieść tak elegancka, że czas w którym zaczyna przemawiać do czytelnika, jest czasem wymagającym nieustannej uwagi i skupienia, od pierwszej do ostatniej strony – bez chwili przerwy. Według krytyków „New York Timesa”, jest to bestseller na miarę Wichrowych wzgórz Emily Brontë. Krytycy – przynajmniej w tym przypadku – nie mylili się.
Na kartach powieści można spotkać nie tylko ducha Emily Jane, ale także jej siostry Charlotty – autorki Villette. Czas akcji utworu to również czas przypadający na trzeci, jednocześnie najbardziej ciekawy i trudny – o szerokim wachlarzu tematycznym – okres twórczości Henry’ego Jamesa. W roku 1902, James napisał powieść The Wings of the Dove (Skrzydła gołębicy), a w dwa lata później The Golden Bowl (Złoty czara). W kontekście tych dwóch powieści w połączeniu z doskonałym Portretem damy z roku 1881, należy rozpatrywać tematykę Żony godnej zaufania. Symbolika powieści jest jak wzór na perskim dywanie – podobnie jak u Jamesa – każdy motyw i kolor świadczą o innym zdarzeniu mającym nastąpić, i przede wszystkim o sferze emocji, stanowiącej w tekście delikatny jedwab z którego powstaną suknie osobowości bohaterów.

Balladyczność utworu jest ciekawą ramą dla trudnej tematyki powieści.

„Wydawnictwo Nasza Księgarnia” w serii Kontrapunkt planuje wydanie innej powieści tegoż autora, zatytułowanej Koniec świata w obrazkach.

Ogród czekał. Jak można tyle wybaczyć? Jak można być takim cierpliwym? Tak wiele zależało teraz od niej, od jej słów, i wstrzymywała je, póki mogła, wdychając słodki zapach ostatniej róży burbońskiej.
Robert Goolrick Żona godna zaufania