Books & mirrors
"Czemuż służy literatura, jeśli nie temu, aby kazać nam żyć pełną piersią, zmusić nas do picia z kielicha codzienności większymi haustami?" Henry Miller
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Orange Prize for Fiction 2012 – the shortlist
wtorek, 24 kwietnia 2012
Wokół Jamesa – obietnica, portret i inspiracja
Książka pani profesor nauk humanistycznych Mirosławy
Buchholtz, zatytułowana Henry James i sztuka auto/biografii, odsłania nie tylko
warsztat pracy pisarza, ale także jego zamiłowania, zainteresowania oraz
inspiracje. Pokazuje Henry’ego Jamesa pośród uwarunkowań ekonomicznych oraz
rodzinnych, a przez to także emocjonalnych. Jeśli czytelnikowi dzieł Jamesa
zależy na bliższym poznaniu środowiska, w jakim żył, rozwijał się i tworzył
autor doskonałej noweli Daisy Miller, ta książka powinna być dla niego lekturą
obowiązkową. Pomoże poznać i zrozumieć mechanizmy, jakie działały wokół Jamesa
i odkryć człowieka, któremu zawdzięczamy pojęcie centralnej świadomości w
dziele literackim. niedziela, 22 kwietnia 2012
J.K. Rowling – „The Casual Vacancy”
sobota, 21 kwietnia 2012
Szaleństwo jak mgła. Susan Hill – „Kobieta w czerni”
Wszystko się zaczyna od opowieści. Od opowieści przy
kominku w pewien wigilijny wieczór. Wracając myślami do czasów swojej
młodości, Arthur Kipps, notariusz jednej z londyńskich kancelarii snuje
opowieść o duchach. A właściwie o jednym duchu – duchu kobiety w czerni. Będąc
młodym prawnikiem, Arthur dostaje od swojego przełożonego polecenie przejrzenia
i uporządkowania dokumentów, jakie pozostawiła po sobie właścicielka okazałego
domu na Węgorzowych Moczarach – pani Alice Drablow. Mężczyzna wyjeżdża z Londynu
do małego targowego miasteczka Crythin Gifford. W trakcie podróży pociągiem
poznaje bogatego właściciela ziemskiego Samuela Daily’ego, do którego – czego
później dowie się młody mężczyzna – należy większa część miasteczka. Kiedy
przybywa na miejsce jest jeszcze pełen werwy, chęci i sił do wykonania
czekającej go pracy. niedziela, 15 kwietnia 2012
To, co może być dziełem, pozostaje w cieniu. Alice Munro – „Kocha, lubi, szanuje…”

Zaczyna się od Johanny i mebli, które mają zostać przewiezione pociągiem. Są „prawie nowe”, w bardzo dobrym stanie i kobieta ma nadzieję, że w równie dobrym zostaną dostarczone na miejsce, bez otarć i zarysowań. Gdyby nie fałszywe listy, mebli nie trzeba by było nadawać koleją. Jahanna, z tego samego powodu zmyślonych listów, kupiła „U Milady” brązową wełnianą sukienkę – drogą, nawet za drogą dla Johanny, ale przecież czego nie robi się dla prawdziwego uczucia?
Dla Jinny, rzeczywistość zyskuje nieco inny wymiar po diagnozie lekarza. Słońce niemiłosiernie pali. Lepiej zostać w półcieniu i w samochodzie, niż wyjść z niego i rozmawiać z ludźmi. Kiedy nieznany chłopak proponuje dojrzałej kobiecie odwiezienie jej do domu, a ta zgadza się, rzeczywistość nieoczekiwanie powraca – przynajmniej na chwilę – do swojego wcześniejszego wymiaru.
Dla czytelnika opowiadanie może być ciekawe, nudne, fascynujące, może wywoływać łzy, uśmiech na twarzy, albo też złość. Może również wywołać oburzenie i spowodować, że czytelnik obrazi się na autora. A zwłaszcza, jeśli opowiadanie jest o tym konkretnym czytelniku. Dodatkowo to, co w nim jest napisane na jego temat, nie jest godne pochwały – nawet wtedy, kiedy jest tylko literacką fikcją... Takie opowiadanie może spowodować, że czytelnik poczuje się dotknięty.
Czy pragnienie bycia z kimś, może być większe od samego trwania w związku? Nawet wtedy, kiedy pragnienie wydaje się być tylko niegroźną teorią, założeniem jeszcze z czasów młodości, lękiem przed odrzuceniem i doświadczeniem – nawet na krótki czas – samotności. A jeśli taka teoria zostaje zweryfikowana przez praktykę, która jest jeszcze większym ograniczeniem i zniewoleniem niż samo teoretyczne założenie bycia z kimś za wszelką cenę, to czy ucieczka od życia, od praktyki, może coś zmienić? Dla Queenie teoria i praktyka życia nie idą w parze, a ucieczka od wybranego mężczyzny staje się jedynym rozwiązaniem, które pozwoli na przełamanie wewnętrznego impasu.
Fiona zaczyna tracić pamięć. Na kuchennych szafkach pojawiają się małe żółte karteczki z napisami przypominającymi, co ukrywa zamknięta szuflada. Wcześniej też były poprzyklejane różne kartki, ale ich treść bardzo różniła się od tej, która teraz widnieje na sprzętach domowych. Dla Granta umieszczenie żony w zakładzie zamkniętym jest doświadczeniem, jakiego jeszcze nigdy nie przeżył, a także próbą wytrwałości, cierpliwości i zrozumienia trudu trwania przy osobie, która zostaje powoli zwalniana przez wszystkie doświadczenia i wspomnienia. Jedyne silne bodźce, które mogą mieć wpływ na kobietę, ukrywają się w zmiennych emocjach i huśtawce nastrojów, spoza których czasami wyłania się przywiązanie do konkretnego człowieka. W trakcie miesiąca, w którym Grant zgodnie z zaleceniem personelu zakładu, nie mógł się spotkać z Fioną, kobieta zdaje się tracić wszystkie wspomnienia, które dotyczą ich wspólnego życia. Teraz jedynym mężczyzną, któremu okazuje znaczące uczucia jest Aubrey, przyjaciel z ośrodka, a może nawet z dzieciństwa…jeśli jej pamięć w tym przypadku ocaliła to, czego wcześniej doświadczyła. A jeśli ocaliła ten fragment, to może też gdzieś głęboko w jej umyśle, błąka się jakaś oderwana część ich wspólnej miłości – Fiony i Granta.
Kocha, lubi, szanuje… to zbiór dziewięciu opowiadań Alice Munro, opublikowanych w 2001 roku. W Polsce książka została wydana nakładem Wydawnictwa Dwie Siostry, w grudniu zeszłego roku. Kanadyjska pisarka po raz kolejny zachwyca. Po tomach Zbyt wiele szczęścia i Widok z Castle Rock, czytelnicy mogą oglądać kolejne portrety bohaterów, dla których życie staje się wyzwaniem, szczęściem, błogosławieństwem i rozczarowaniem. Ten zachwyt opowiadaniami, wydaje się mieć swoje źródło w zachwycie pisarki samym życiem. Udaje jej się przelać na papier emocje obserwatorki codzienności, dla której zachwyt wypływa nie tylko z celebracji dzieła sztuki stworzonego przez człowieka, ale również z życia jego twórcy. A nawet przede wszystkim z niego. To, co może być dziełem, pozostaje w cieniu, zostaje ukryte gdzieś na drugim planie misternych portretów – miniatur, które zawierają tak dużą liczbę detali, że mogłyby się stać wielostronicowymi powieściami. Alice Munro właśnie wycina to, co jest wielkie, co może nosić znamiona geniuszu, a pozostawia codzienność taką, jaka jest w rzeczywistości. Klarowność i przejrzystość jej opowiadań, wynika z naturalnej skłonności odrzucania wszelkich ozdobników i patetyzmu. Zachowania bohaterów pozwalają na dokonanie adekwatnej do problemu diagnozy sytuacji, w jakiej się znaleźli. Czasami ta opisywana głębia chwili, staje się mikrokosmosem człowieka – zawiera w sobie wszystkie pierwiastki życia, wszelkie odcienie radości i smutku, żalu i nadziei, troski, cierpliwości i zniecierpliwienia, trwania i odejścia. Starość zajmuje w prozie Alice Munro właściwe jej miejsce. Nie zostaje ogołocona z refleksji i naturalnej młodości ducha. Nie jest starością, która zmierza do odejścia od problemów, cieni i blasków codziennego życia, ale jest ich aktywnym i niezwykle barwnym uczestnikiem. Bohaterowie Munro wraz z wiekiem zyskują i doceniają radość doświadczenia i dystans, a ich emocje pozostają równie silne i impulsywne, jak wtedy, kiedy zaczynały się ich historie.
Przenikliwość prozy Alice Munro, to przenikliwość nie tylko pisarki. To także przenikliwość psychologa, socjologa i filozofa. Te opowiadania, to wyjątkowe połączenie oszczędnej formy, barwnego obrazu, siły przekazu i maestrii emocji.
sobota, 7 kwietnia 2012
Rozważania o kamieniu, na dzień przed Zmartwychwstaniem

Trzy niewiasty, o których mówi dzisiejsza Ewangelia, pamiętały dobrze o ciężkim kamieniu, którym zostało zamknięte wejście do grobu. Ten kamień, o którym myślały i o którym rozmawiały następnego dnia idąc do grobu, symbolizował także ciężar, jaki przygniatał ich serca. Kamień, który oddzielił Umarłego od żyjących, kamień kresu życia, ciężar śmierci.
Niewiasty, które wczesnym rankiem po szabacie szły do grobu, nie rozmawiały o śmierci, ale o kamieniu. Kiedy przybyły na miejsce, stwierdziły, że kamień nie zastawia już wejścia do grobu. Został odsunięty.
… wigilia paschalna – dzień następujący po Wielkim Piątku jest dniem wielkiego Oczekiwania. Jest Wigilią Paschalną: dniem i nocą oczekiwania Dnia, który Pan uczynił.
Błogosławiony Jan Paweł II, rozważania Wielkiej Soboty – Modlitwy i rozważania na każdy dzień roku
Niechaj te Święta Wielkanocne będą dla każdego okazją do spędzenia czasu, pozwalającego na znalezienie właściwych rozwiązań, podjęcie dobrych postanowień i zrozumienia własnych pragnień, potrzeb i lęków. Niech staną się również początkiem zrozumienia istoty nieistniejącej samotności. Nigdy przedtem, teraz i nigdy później – w obliczu teologii Zmartwychwstania – samotność nie istniała, nie istnieje i istnieć nie będzie.
Zdrowych i radosnych świąt Wielkanocnych, pełnych pogodnych i konstruktywnych myśli:)
Wesołego Alleluja!
wtorek, 3 kwietnia 2012
„Dla naszego pokolenia szklanym pantofelkiem jest prezerwatywa” – Chuck Palahniuk – „Fight Club"

Bohaterem powieści Podziemny krąg jest trzydziestoparoletni mężczyzna, cierpiący na bardzo wyjątkową formę bezsenności. Lekarz jako formę terapii, proponuje mu uczestnictwo w różnego rodzaju grupach wsparcia. Mężczyzna zaczyna angażować się w spotkania, na których ludzie próbują pomóc sobie w przeżyciu ekstremalnych doświadczeń. Intensywne bodźce zmuszają bohatera do analizy własnej sytuacji i w pewnym stopniu go uzależniają. Mężczyzna zaczyna w swojej podświadomości szukać doświadczeń, które w bardzo agresywny i imperatywny sposób będą uzupełniać jego pragnienie poczucia życia, potrzeby dotyku przemijania i istnienia w określonej chwili. Bohater poznaje dwie osoby, będące dla niego kimś zupełnie innym niż koledzy z pracy, czy rodzina. Pierwszą z wymienionych osób jest kobieta, Marla Singer – postać tyleż enigmatyczna, co prostolinijna, do której mężczyzna z czasem zaczyna żywić intensywniejsze uczucia. Drugą osobą jest spotkany na plaży Tyler Durden.
Mężczyźni zaprzyjaźniają się ze sobą, albo raczej zawierają układ, który pozwoli im wzajemnie koegzystować na poziomie dobrej znajomości. Razem zakładają tajmy klub walk zrzeszający mężczyzn, dla których codzienność przestała być atrakcjna. Z czasem coraz więcej mężczyzn zgłasza się do elitarnego klubu, w którym nie tylko mogą rozładować emocje i uciszyć agresję, ale też zyskują poczucie przynależności do czegoś istotniejszego niż rutyna kolejnych przeżywanych dni.
Tyler Durden jest całkowitym przeciwieństwem bohatera. Jest mężczyzną inteligentniejszym, przystojniejszym, bardziej błyskotliwym i zdecydowanie bardziej stanowczym, wzbudzającym respekt, który potrafi wyegzekwować od otaczających go ludzi takie działania, jakie są dla niego najbardziej pożądane. Jego silna osobowość, zdaje się uzupełniać pozorne niedookreślenie charakteru bohatera.
Opisy wzajemnych doświadczeń i prób, wskazują na silną obecność anarchistycznego stosunku obu mężczyzn do otaczającej ich rzeczywistości. Dla bohatera, który dotąd wyrażał siebie poprzez posiadane rzeczy (przykładem mogą być meble IKEA), poznanie błyskotliwego Tylera Durdena jest doskonałą terapią, pozwalającą mu na zaistnienie w otaczającym go świecie. Wspólna znajomość daje mu poczucie wartości, pewność siebie, większą świadomość podejmowanych decyzji i otwiera możliwości realizacji pragnień. Walki, które toczy z innymi – przygodnymi – mężczyznami, pozwalają bohaterowi na wcielenie się w odwróconą rolę demiurga, stworzyciela chaosu, z którego sam wyczyta constans i istotę rzeczy. Świat Podziemnego kręgu, to świat topiący się w chaosie ograniczeń, uprzedzeń, małostkowości wynikającej z egzystencjalnej pustki. To świat bezkształtnych tworów i paranoidalnych wizji rozdwojonego, chorego umysłu bohatera. „Dla naszego pokolenia szklanym pantofelkiem jest prezerwatywa” – takie określenie łączy w sobie mit sięgania po czystość, doskonałość i pełnię, a jednocześnie niszczy go. Ta symboliczna antylogia, jest doskonałym zobrazowaniem powieściowej rzeczywistości Podziemnego kręgu.
W wielu recenzjach Fight Clubu, spotkałem się ze stwierdzeniem występowania w powieści bezimiennego narratora. Nie do końca tak jest. O ile nikt z bohaterów nie zwraca się do mężczyzny po imieniu, o tyle kilkakrotnie w trakcie akcji utworu imię zostaje wymienione jako przymiotnik, określający części jego ciała, emocji lub też osobowości.
Słuchając Fight Clubu w interpretacji Borysa Szyca ma się wrażenie, że świat przedstawiony w powieści jest opisem wydarzeń z pierwszych stron gazet. Aktorowi udało się uchwycić wyjątkowy klimat stanu umysłu bohatera, w którym szaleństwo przybiera formę logicznego ciągu zdarzeń, a jego pragnienia wydają się brzmieć tak prawdziwie, jak słowa czytane z pamiętnika. Nawet melodia czytanych myśli, czy wyczuwalne uwrażliwienie na emocje bohaterów powieści, zostały idealnie zrównoważone przez lektora. To doskonała interpretacja tekstu Palahniuka! Polecam.
Za audiobooka serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niebieska Studnia.



